"Sieroty" w Powszechnym

18 Maj godz. 19:30
18 maj 2012, piątek
godz. 19:30
Bilety: bilety: normalny 50 zł, ulgowy 35 zł, wejściówki 20 zł
Źródło: "kulturalna Warszawa"




Dennis Kelly Orphans

przekład: Ewa Partyga

Przedmieścia Londynu. Do mieszkania małżeństwa spędzającego wieczór przy romantycznej kolacji wpada zalany krwią człowiek – brat bohaterki. Co wydarzyło się przed chwilą i co zdarzyło się przed laty? Kim są bohaterowie tej historii? Zwyczajni ludzie i mroczna prawda, która nie da się oszukać pozorami stabilizacji. Denis Kelly prostymi środkami dokonuje okrutnego rytuału – konsekwentnie odziera zło z masek, w które lubimy je ubierać, z wygodnych mitów i stereotypów, za którymi chowają się nasze pierwotne instynkty - strachu i zabijania.

Kelly, rocznik 1970, przebojem wdarł się na brytyjskie sceny. Jego sztuki odważnie i bez ogródek podejmują tematy społeczne i polityczne wpisane w przestrzeń wielkiego, wielokulturowego miasta. Sieroty określane jako „urban thriller” okazują się jednak dużo bardziej mroczne i wieloznaczne niż zapowiada ten tak modny na świecie gatunek.
Prapremiera polska!

UWAGA!!!
Operujący jędrnym, emocjonalnym językiem spektakl dla wrażliwych widzów o mocnych nerwach!

reżyseria: Grażyna Kania
scenografia: Stephan Testi
muzyka: Jan Duszyński

premiera: 1 kwietnia 2011

* * *

Tytułowe sieroctwo to nie tylko biografia rodzeństwa dorastającego bez rodziców. Wszyscy tu sprawiają wrażenie, jakby kształtowali się gdzieś poza elementarnym porządkiem społecznym, jeśli przez takowy rozumieć coś więcej niż rytualne świeczki do kolacji. Przeto dają się miotać niekontrolowanym, destrukcyjnym emocjom – dobrze wiedząc, że niosą zło, którym są przerażeni, a potem coraz bardziej w tym przerażeniu bezwolni. I bronią się beznadziejnie: brat (Piotr Ligienza) narastającą histerią przechodzącą w skowyt, siostra (Anna Moskal) – twardnieniem w dogmacie „rodzina ma sobie pomagać”. Mąż siostry (Grzegorz Falkowski) długo pozostaje nic nierozumiejącym porządnisiem. Ale gdy pójdzie do szopy przyprawiać niewinnego muzułmanina o kolejną porcję śmiertelnego strachu, od jego zdruzgotanej twarzy niepodobna będzie później oderwać oczu. Tak wiele o rozsypaniu się człowieka w tak prostej, skondensowanej opowieści! Najlepsze (jak dotąd) przedstawienie rachitycznego sezonu w Warszawie wyreżyserowała Grażyna Kania
Jacek Sieradzki, Przekrój nr 16/17, 18 kwietnia 2011

Grażyna Kania ostrym spektaklem „Sieroty” według Dennisa Kelly\'ego w warszawskim Powszechnym pyta, jak daleko można się posunąć, by chronić własne bezpieczeństwo. I jak być perfekcyjnie obojętnym na niewygodną rzeczywistość. Aktorstwo jest oszczędne, przez co razi ze zdwojoną siłą (…). Reżyserka opowiada, jak łatwo przychodzi nam nienawidzić, jak sprytnie to usprawiedliwiamy, jak bardzo jesteśmy oswojeni z nietolerancją. Spektakl „Sieroty” boleśnie uwiera i długo się o nim pamięta.
Agnieszka Michalak, Dziennik Gazeta Prawna, nr 69, 8/10 kwietnia 2011

To bardzo potrzebna sztuka, inteligentnie skonstruowana, bo podstępnie budzi demony, przede wszystkim w bohaterach, ale - kto wie - może i w nas, patrzących. (...) Malutki krok dzieli przyzwoitość, solidarność rodzinną od zaprzeczenia wszystkiemu, w co się wierzyło, aż po przekroczenie granic niegodziwości. Tak niewiele trzeba, aby dobry człowiek ulegli pokusie czynienia zła. Jest o czym myśleć po tym spektaklu, zagranym z błyskiem w oku przez trójkę aktorów...
Tomasz Miłkowski, Przegląd, nr 16, 25 kwietnia 2011

Kelly (...) pisze emocjonalnym, dosadnym językiem, który jest jak dobrze naostrzony nóż i pozbawia złudzeń największych optymistów.
Filip Przedpełski, Newsweek Polska, nr 15, 17 kwietnia 2011


Akcja „Sierot” (tytuł odnosi się do przeszłości rodzeństwa, ale zapewne może też być traktowany metaforycznie) w Powszechnym toczy się w bardzo surowej scenografii. Pośród nagich białych ścian w towarzystwie krzeseł stoi właściwie tylko stół z zakrapianą kolacją, a wino na mim świadczy o przynależności domowników do klasy średniej. Jednak od czasu do czasu – sygnalizowane przez przeraźliwe dźwięki – pojawiają się na ścianach, widoczne tylko w specjalnym świetle kolorowe graffiti, zawierające zbuntowane napisy. Ten ciekawy i niepokojący zabieg służy nie tylko oddzieleniu scen, ale i przypomnieniu, że rzecz dzieje się w biednej dzielnicy, gdzie mieszkają zaniedbane i – o czym wiemy już od bohaterów – arabskie dzieci.
Jarosław Klebaniuk, Wywrota, 5 kwietnia 2011






comments powered by Disqus
Tagi dla tej imprezy:

Podobne wydarzenia:




redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--