DŁUGI  NOS  PANA  DYREKTORA


W sobotę – 1 marca – w mediach ukazała się informacja o zmianie dokonanej przez warszawski Ratusz na stanowisku dyrektora naczelnego Teatru SYRENA.

Jest to o tyle ciekawe, że: dwa tygodnie wcześniej – 18 lutego – w Barze Studio odbyła się szumnie anonsowana i reklamowana dyskusja pod tytułem:  Skąd się biorą dyrektorzy teatrów? Ciekawostką jest fakt, że takie interesujące i nagłaśniane wcześniej wydarzenie, w ogóle nie zostało omówione w mediach branżowych i komunikatach z Ratusza. A spotkanie, już samo w sobie było tego warte, a w świetle ostatniego posunięcia Biura Kultury m.st. Warszawy, może dawać dużo do myślenia.

Gwoli przypomnienia: w panelu dyskusyjnym udział wzięły oprócz moderatora (red. Michała Mrozka) cztery osoby: Pani Agata Siwiak - producentka projektów teatralnych; Pan Jan Buchwald były dyr. Teatrów Powszechnego i Rozmaitości oraz dwóch najważniejszych urzędników ds. kultury szczebla centralnego i samorządowego, można powiedzieć dwóch panów życia i śmierci w Warszawie – dyrektor Departamentu Narodowych Instytucji Kultury w  Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego - dr Zenon Butkiewicz  i niedawno mianowany dyrektor Biura Kultury m.st. Warszawy, p. Tomasz Thun-Janowski.

Pierwsza dwójka panelistów wykazywała się doskonałą znajomością realiów i wypowiadała się w sposób merytoryczny najbliższy życiu, wysuwając bardzo sensowne i realistyczne postulaty.

Obecność dyrektora z Ministerstwa można usprawiedliwić tylko w jeden sposób – miał za zadanie tłumaczyć absolutnie nie zrozumiałe posunięcia swojego pryncypała i najrozmaitsze wpadki ministerstwa. Takie – „ćwiczenia z elokwencji”. Pomimo tego, że większość omawianych sytuacji była nie do obrony, pan dyrektor starał się w sposób heroiczny realizować postawione przed nim zadanie, więc  było czasami „i śmieszno i straszno”.

Najbardziej zagadkowa była obecność dyrektora Tomasza Thun-Janowskiego.  Całą mową ciała dawał do zrozumienia, że nie czuje się w tym towarzystwie dobrze, zabierał głos z przymusu i starał się mówić w sposób jak najmniej zrozumiały zarówno pod względem merytorycznym, jak i fizycznym (mamrotał w sposób trudno przyswajalny dla słuchaczy). Z tego co można było zrozumieć, miał przygotowany jeden tekst, który wyklepywał jak mantrę. Jednakowa odpowiedź na prawie wszystkie pytania brzmiała mniej więcej tak: Ja jestem TU [w Ratuszu] od niedawna. Rozglądam się i poznaję środowisko. Jest bardzo dużo bardzo ważnych problemów, które trzeba rozwiązać. Przygotowuję się do ich rozpracowania. Jestem bardzo dumny z ogłoszonego i przeprowadzonego konkursu na dyrektora Teatru Powszechnego. Został on przeprowadzony zgodnie z literą prawa i wg wszelkich obowiązujących standardów. Plany są w sferze przemyśleń i gdy powstaną, zostaną oczywiście ogłoszone.  

Wiadomo, że warszawskie środowisko teatralne bardzo żywo zainteresowane jest skandalem z okupowaniem stanowiska dyrektorskiego w Teatrach Dramatycznym i Na Woli przez pana Słobodzianka i jego barbarzyńskim zachowaniem, prowadzącym do totalnego upadku tych zasłużonych scen. Nic więc dziwnego, że sala drążyła temat. Na kilka razy zadawane pytanie o zmiany (konkursy) w innych teatrach, pan Dyrektor recytował powyższy tekst. W końcu ktoś zniecierpliwiony zadał wprost pytanie o przyszłość szefa trzech teatrów i plany Ratusza wobec tych scen. I to był jedyny raz, gdy urzędnik obecnie kierujący kulturą w Warszawie ożywił się i dał wywód, który co prawda był mocno zagmatwany, ale wynikało z niego, że: „Nieeeee! Próżne są oczekiwania środowiska. Nie ma takiej siły, a ściślej podstawy prawnej, która mogłaby ruszyć dyrektora teatru! Właściwie jest on nieodwołalny!”. To są słowa Dyrektora Biura Kultury m.st. Warszawy, głównego doradcy w sprawach kultury Pani Prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz, która już zapowiedziała ubieganie się o trzecią kadencję, wypowiedziane publicznie DWA tygodnie temu!!!!

Albo już coś się działo w sprawie Teatru Syrena i dyrektor ŚWIADOMIE mijał się z prawdą, albo jest on marionetką reagującą na gwizdek i wykonującą natychmiast wszelkie polecenia! Tertium non datur!

A teraz chwilka wspomnień: poprzednik p. Tomasza Thun-Janowskiego robił wszystko, ba! Chwalił się w mediach, że zamknie Teatr SYRENA (i trzy inne teatry rozrywkowe).

I jakoś tak się dziwnie składa, że pierwszym dyrektorem, którego jednak można było odwołać (bo p. Słobodzianka już nie!) jest dyr. Teatru SYRENA – Wojciech Malajkat, który w ciągu pięciu lat wykonał kawał naprawdę znakomitej roboty.

Baaardzo ciekawe są decyzje zapadające za biurkami warszawskiego Ratusza. Wychodzi na to, że nadal obowiązuje w nim zasada: TAK - dla niszczycieli i destruktorów; NIE – dla kreatywności i konstruktorów!

Szefowej nowego pana dyrektora od warszawskiej kultury, dedykuję do poczytania książeczkę  z czasów jej młodości pt.: „Buratino”.

Dla pokolenia komputerowego wyjaśnienie: Buratino był PRAWIE taki sam jak Pinokio. Tylko oryginał pochodził i trzymał standardy zachodnie (Włochy), a kopia powstała na wschodzie (Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich) i takąż mentalność miała. No i na miejscu pani Prezydent bacznie przyglądałbym się dyrektorskiemu nosowi.


Tekst: Krzysztof Stopczyk


Kategoria: Recenzje spektakli | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus
Tagi dla tej recenzji:
Teatr Syrena teatr warszawa



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--