28 oraz 29 listopada miał miejsce niecodzienne wydarzenie z udziałem grupy Suki off. Akcja toczyła się przez 24 godziny. Począwszy od sobotniego południa aż po niedzielne dwunastokrotne uderzenie zegara powiślański klub zalewała fala fanów alternatywnego teatru.

Przez całą dobę można było śledzić video arty oraz zapisy wcześniejszych performanców grupy. Wydarzenie uświetniły life acty. Zaczynając od Red Dragona, tranSfera 4.5 po Black Box. Opisywanie performenców jest zadaniem bezpłodnym, sama forma żywego współuczestnictwa i współodczuwania wyklucza możliwość przekazu wrażeń jakie spektakl wywiera. Suki off nie są zabawą dla pensjonarek, nie pomagają w przywróceniu spokoju ducha, nie ogląda się ich miło i przyjemnie. Artyści w swojej sztuce wykorzystują lateks, igły, nowoczesne technologie, wstrząsy elektryczne. Jak to często zdarza się w Body Arcie, tak silnie reprezentowanym za granicą ( Ron Athley czy włoskie Societas Raffaello Sanzio), a tak rzadkim wciąż na rodzimych scenach, artyści nie szczędzą swoich ciał. Ciało staje się medium wyrazu.  Jest narzędziem służącym ukazaniu relacji pomiędzy ciałem a zmechanizowaną nowoczesnością, obcą a zarazem będącą wytworem człowieczym.

Ważnym obszarem działań Suki off jest kwestia tożsamości. Ciało jest pozbawione cech indywidualnych, jest kobiece, męskie, androgeniczne jest brudne i skazane na nieuchronny rozpad. Suki off zdają się mówić, że istnienie kruchego i usilnie starającego się ukryć swoją pierwotną wydalająco – seksualną funkcje ciała jest niczym w konfrontacji ze zmechanizowaną współczesnością, ot stanowi przeżytek. Sztuka Suki off jest dziwna, niepokojąca i odrażająca. Krew miesza się z wydzielinami spływając na lateks przyległy do ciała niczym druga skóra. W performencach śląskiej grupy jest coś hipnotyzującego co każe patrzeć i zarazem coś co nakazuje ucieczkę. Chociaż zwykliśmy obserwować odrywane kończyny i zmasakrowane zwłoki, gwałty, rozboje i zdaje się wciąż pamiętamy zbrodnie totalitaryzmów , to Suki off oburzają i niepokoją. Ciało jest zbyt bliskie i zbyt niezrozumiale.

 

W kilku słowach – suki off są transgresywne, niepokojące, unurzane w fizyczności, którą wolimy trzymać za szczelnie zamkniętymi drzwiami. Nie polecane są osobą mdlejących na widok krwi i teatralnym konserwatystom. Dla wszystkich innych rodzaj sztuki wykonywanej przez Suki off może okazać się niesamowitym przeżyciem, nie tyle przyjemnym, co budzącym refleksje.

 

Ponadto przestrzeń warszawskiego klubu 1500 m2 do wynajęcia idealnie nadaje się do tego typu wydarzeń. Ogromna powierzchnia pozwoliła świetnie zaaranżować zarówno life acty jak i pokazy video – artów i fotografii. Minimalistyczny wystrój i pewnego rodzaju poczucie „nieukończenia” są sprzymierzeńcem sztuki performancu. Powiślańska przestrzeń zasługuje na oklaski, zarówno za pomysł jak i za wykonanie.

 

Ewa Ratyńska


Kategoria: Recenzje spektakli | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus
Tagi dla tej recenzji:



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--