W listopadowym „Arteonie” prezentację dzieł prerafaelitów w londyńskiej Tate Britain relacjonuje Adam Dąbrowski, Karolina Staszak pisze o malarstwie Andrzeja Wróblewskiego w kontekście wystawy w Muzeum Narodowym w Krakowie.

Ponadto w najnowszym „Arteonie” z Lechem Majewskim, autorem filmu „Młyn i krzyż”, o obrazie Pietera Bruegela rozmawia Piotr Bernatowicz.W listopadowym „Arteonie także o antycznych rzeźbach z greckiej Olimpii, prezentowanych na wystawie „Olympia: Myth – Cult – Games in Antiquity” w Berlinie, pisze Anna Dyszkant, Biennale Architektury Wenecja 2012 relacjonuje Piotr Korduba. W kolejnym artykule z cyklu „Sztuka Młodej Polski” Diana Wasilewska analizuje młodopolski pejzaż, obraz Jana Matejki „Rejtan. Upadek Polski” na nowo odczytuje profesor Wojciech Suchocki, na pytania ankiety w ramach „Sztuki młodych” tym razem odpowiadają rzeźbiarki Kamila Piazza i Marta Kuliga. W „Arteonie” tradycyjnie również komentarze, recenzje książkowe, aktualia i inne stałe rubryki.





Okładka: Dante Gabriel Rossetti,

„Lady Lilith”, 1866-1868,

Delaware Art Museum,

Samuel and Mary R. Bancroft

Memorial 1935, fot. materiały

prasowe Tate.








Prerafaelici: wiktoriańscy punkrockowcy
Prerafaelici w Tate Britain
Adam Dąbrowski
Dlaczego warto odkurzyć prerafaelitów? Ano dlatego, że pod wieloma względami przypominali... punkrockowców – przekonują kuratorzy. I dodają, że ich epokę można porównać do schyłku lat 70. XX wieku. – W owym czasie świat również wrzał. Nasilały się tarcia społeczne. Takie rzeczy jak strajki czy kryzys były na porządku dziennym – opowiadał na wernisażu drugi kurator, Tim Barringer. Karol Marks pisał wówczas w British Library „Kapitał”, przez Europę przechodziła Wiosna Ludów, a gwałtowna industrializacja sprawiała, że brytyjskie miasta pęczniały od napływających robotników. W taki świat wkraczali dwudziestoparoletni William Holman Hunt, Dante Gabriel Rossetti czy James Collinson. I wcale nie podobało im się to, co widzieli: zarówno za oknem, jak i w galeriach sztuki. Malarstwo akademickie? Nuda! Skostniałe, przewidywalne i zamknięte w formach i schematach. Upiększone twarze, sztuczna harmonia i ani krztyny ducha. A przecież wokół nas pulsuje przechodzący gwałtowne zmiany świat. – Oni chcieli złamać wszelkie zasady obowiązujące w ówczesnym malarstwie. W tym sensie ich zapatrzenie w przeszłość było właśnie awangardowe. Jak wiele podobnych ruchów pragnęli zacząć od początku, musieli więc wrócić do korzeni – tłumaczy kuratorka Alison Smith.



Dante Gabriel Rossetti, „Astarte Syriaca”, 1877, © Manchester City Galleries, materiały prasowe Tate Britain

Artykuł dostępny w wydaniu drukowanym.


Kategoria: Aktualności | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus
Tagi dla tej recenzji:
Arteon listopad 2012



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--