Mikołajkowy koncert w rockowym stylu? Jak najbardziej! O ile zespoły na nim występujące są godne polecenia. A tak było na minionym 6 grudnia koncercie w CDQ.

Mimo, iż pogoda zbytnio nie sprzyjała a klub swoje lata świetności ma już za sobą, to publiczność  nie zawiodła i zjawiła się licznie – pewnie wielu z nich nie chciało przegapić występu takich „egzotycznych” zespołów jak Yoga Terror czy Ściana. Czemu egzotycznych? Ponieważ pierwszy z nich, mimo, iż jest z Warszawy, to w jego składzie znajdziemy nie tylko Polaków, ale również dwóch Wietnamczyków i wokalistę z dalekiego Peru. Drugi zaś z wymienionych zespołów pochodzi z Białorusi.

Koncert rozpoczął nasz rodzimy skład. Do naszych uszu dotarły pozytywne, funk – metalowe brzmienia, które już po kilku minutach rozbujały zgromadzoną publikę.

Energia, profesjonalizm i przede wszystkim dobra muzyka – tak krótko można powiedzieć o Yoga Terror. Mimo, iż jest to młody zespół (powstał na początku 2009 roku), to na scenie wypadają świetnie. Kontakt z publicznością, charyzmatyczny wokalista i energiczna reszta zespołu – to jest to, czego brakuje nam na polskiej scenie rockowej.

Faktem godnym uwagi są teksty, które w przeciwieństwie do innych mocniej grających zespołów, niosą pozytywny przekaz a nie agresję i złość.

Po około godzinnym koncercie Yoga Terror na scenę wkroczył drugi skład – białoruska Ściana. Zespół ten zgromadził już na swoim koncie sporą liczbę fanów z Polski - od kilku lat występują oni na Basowiszczach, festiwalu muzyki młodej Białorusi w Gródku pod Białymstokiem.

Słyszałam wiele pozytywnych opinii o tym zespole, w niedzielę zaś miałam okazję osobiście przekonać się, iż przy ich muzyce ciężko jest wysiedzieć  – nogi same rwą się do tańca. Nie wiem, skąd w nich tyle pokładów energii, ale podejrzewam, iż pozytywnym bodźcem była możliwość śpiewania tekstów we własnym języku, które nie zawsze są dopuszczalne w ich kraju.

Ciekawym elementem ich koncertu jest to, iż występują oni na boso. I nie przeszkadzało im to, aby przez cały koncert skakać i wić się na scenie.

Jedynym minusem imprezy, zwłaszcza podczas występu Ściany, była przesadna głośność. Nie zawsze podkręcenie gałek na maxa sprawia, iż muzyka brzmi lepiej.

Po imprezie miałam okazję porozmawiać  z organizatorkami i zapytać się ich, skąd wziął się  pomysł na tak oryginalny skład. Okazało się, że dziewczyny są fankami muzyki Białoruskiej i poznawszy zespół Ściana na Basowiszczach postanowiły zorganizować im koncert w stolicy. W między czasie zapoznały się z muzyką Yoga Terror i mimo, iż style muzyczne tych dwóch zespołów się różnią (zespół z Białorusi gra punk, YT natomiast funk – metal), to postanowiły spróbować połączyć te dwa składy.I to był strzał w dziesiątkę.

Jeśli ktoś z was będzie miał  okazję pójść na koncert któregoś z wymienionych wyżej zespołów – serdecznie polecam. Mogę zapewnić, iż nie pożałujecie.


Recenzja: Kasia Gwóźdź 
Zdjęcia: Ewa Darda











Kategoria: Recenzje muzyczne | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus
Tagi dla tej recenzji:



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--