Redakcja serwisu, kierując się  subiektywną opinią, za najlepszy tekst nadesłany na konkurs Kino bez tajemnic, uznała recenzję autorstwa Piotra Pieńkosza. Dziękujemy wszystkim, którzy nadesłali zgłoszenia. Kolejny konkurs już wkrótce - zachęcamy do udziału. Oto zwycięski artykuł: 
 

Dom zły

reżyseria: Wojciech Smarzowski

scenariusz: Wojciech Smarzowski, Łukasz Kośmicki

obsada: Arkadiusz Jakubik, Marian Dziędziel, Kinga Preis, Bartłomiej Topa, Robert Więckiewicz

kraj i rok produkcji: Polska 2009                 

Im dłużej zastanawiam się  nad zasadnością przyznania produkcji Dom zły nagród za najlepszą reżyserię i scenariusz na 34. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, tym bardziej nie potrafię zrozumieć tej decyzji. Mam nieodparte wrażenie, że z najnowszego filmu Wojciecha Smarzowskiego próbuje się na siłę zrobić hit. Na siłę, bo Dom zły to w gruncie rzeczy zaledwie przeciętny thriller.                

Akcja obrazu rozgrywa się dwutorowo. Z jednej strony obserwujemy tragiczne zdarzenia, które miały miejsce pewnej jesiennej nocy 1978 roku w niewielkim gospodarstwie rolnym położonym gdzieś w malowniczych i ustronnych okolicach Bieszczad. Owego feralnego dnia pijacka popijawa w domu małżeństwa Dziubasów (Marian Dziędziel i Kinga Preis) z udziałem przypadkowego przybysza Środonia (Arkadiusz Jakubik) zakończyła się brutalnym morderstwem. W sceny retrospektywne wpleciono wydarzenia, jakie dzieją się na miejscu zbrodni cztery lata później, w 1982 roku. Chcąc rozwikłać zagadkę morderstwa, milicja pod dowództwem porucznika Mroza (Bartłomiej Topa) i w asyście prokuratora (Robert Więckiewicz) przeprowadza na terenie gospodarstwa wizję lokalną, w której uczestniczy główny podejrzany, wspomniany już Środoń. Wkrótce okazuje się jednak, iż nie wszyscy mundurowi zamierzają sumiennie wykonywać swoje zadania i zamiast dążyć do rozwiązania tajemnic, wolą niektóre sprawy zatuszować. Czyżby także oni mieli coś na sumieniu?                

Wojciech Smarzowski jest niewątpliwie reżyserem zdolnym (pamiętamy znakomite Wesele jego autorstwa), ale wydaje mi się, że tym razem zbyt dosłownie potraktował powszechnie znaną twórcom kina mądrość mówiącą, że nic nie buduje u widza silniejszego napięcia niż oczekiwanie, aż coś strasznego się zdarzy, więc warto zamiast na ekranie coś pokazywać, jedynie to zasugerować. Początkowo ta taktyka sprawdza się w Domu złym doskonale. Z jednej strony odbiorca obserwuje zakrapianą imprezę, z drugiej przeczuwa, że podczas zabawy musiało stać się coś złego, skoro kilka lat później w gospodarstwie milicja prowadzi gruntowne dochodzenie. Nerwy pełnego domysłów widza oczekującego na rozwiązanie zagadki są więc napięte przez niemalże cały czas. Zainteresowanie ustępuje jednak w pewnym momencie miejsca znużeniu i poirytowaniu, kiedy na ekranie zamiast wartkiej akcji twórcy fundują nam niepotrzebne przestoje oraz burzące dramaturgię dłużyzny. Dla ogólnego odbioru thrillera okazuje się być to zabójczy stan rzeczy.                

Udało się za to filmowcom zupełnie coś innego, a więc stworzenie w obrazie niesamowitego, mrocznego klimatu Polski czasów stanu wojennego. Duża w tym zasługa grających z ogromnym zaangażowaniem aktorów. Peerel, na tle którego rozgrywa się kryminalna opowieść, różni się w filmie Smarzowskiego od obrazów komunistycznej Polski przywoływanych często przez media. Nie jest to rzeczywistość pełna wielkiej partyjnej polityki ani też świat bohaterskiej opozycji. To zacofana Polska B zwykłych ludzi, którym szare życie ubarwia jedynie lejąca się strumieniami – także na służbie – wódka. Polska biedna i nieciekawa, która istniała, ale nie miała swojego udziału w historycznych przemianach. W kreśleniu jej obrazu reżyser nie raz odwołuje się do stereotypów o ówczesnym nadwiślańskim społeczeństwie, sporo rzeczy generalizuje, ale efekt i tak jest znakomity, bo sprawiający wrażenie autentyczności.                

 Dom zły nosi w sobie znamiona filmu udanego, ale jako że występują w nim obok elementów bardzo dobrych (klimat, aktorstwo) także elementy nieudane (rozwój akcji), całość można określić jednym mianem: p r z e r e k l a m o w a n y.


Piotr Pieńkosz


Kategoria: Recenzja filmu | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus
Tagi dla tej recenzji:



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--