Jesienna premiera filmowa - „Café de Flore” Jean-Marca Vallée

Scenariusz i reżyseria: Jean-Marc Vallée

Zdjęcia: Pierre Cottereau

Występują: Vanessa Paradis (Jacqueline), Kevin Parent (Antoine Godin), Hélène Florent (Carole), Evelyne Brochu (Rose), Marin Gerrier (Laurent) i inni.

Kraj i rok produkcji: Kanada/Francja 2011

„Café de Flore” to dramat romantyczny złożony z dwóch historii dziejących się w różnym czasie. Pierwsza z nich opowiada o życiu i miłości samotnej matki Jacqueline i jej synka Laurenta, który ma zespół Downa. Jej akcja rozgrywa się w Paryżu, w latach sześćdziesiątych. Kobieta zmaga się z przeciwnościami losu, a synek, obiekt jej wielkiej matczynej miłości, stanowi dla niej największy skarb. Będzie musiała się nim podzielić, gdyż chłopiec znajduje bratnią duszę w osobie koleżanki ze szkoły. Ulubioną melodią Laurenta, taką którą mógłby słuchać godzinami, jest utwór „Café de flore”. Kiedy domaga się głośno „kawy”, jego mama wie, że musi nastawić płytę. Druga opowieść, której akcja toczy się współcześnie w Montrealu, to historia rozpadu pewnego małżeństwa i miłości, która zrodziła się, gdy bohaterowie byli nastolatkami. Połączyła ich wspólna pasja: muzyka. Antoine jest popularnym DJ-em. Rozwiódł się niedawno z Carole, matką swoich dwóch córek, a powodem jego odejścia jest związek z dużo młodszą od niego jasnowłosą pięknością Rose. Historia ta wydaje się dość trywialna w porównaniu do tej o paryskiej matce wychowującej samotnie niepełnosprawne dziecko. Istnieje jednak pewna nić, która łączy obie opowieści. Pochodzi ona ze sfery nadprzyrodzonej. Ogniwem wspólnym dla tych dwóch historii jest miłość bez granic i pomimo przeciwności. Film pokazuje, że trudne macierzyństwo może być niezwykle piękne, gdyż siła miłości rozwiewa wszelkie wątpliwości. Podobnie mocne jest uczucie Carole do byłego męża. Ważną w filmie jest też kwestia sensu życia. Jacqueline poczuła go w momencie, w którym uświadomiła sobie, że jej dziecko może dożyć dojrzałego wieku. Carole odnalazła sens życia w momencie, gdy  poczuła, że miłość jej i Antoine to uczucie na wieki. W obydwu przypadkach nie udało się. W pierwszej to sprawa losu, w drugiej wyboru Antoine’a, który tłumaczy go statystyką - 8 na 10 związków się przecież rozpada. Carole trudno jest się z tym pogodzić, na dodatek męczą ją koszmarne sny, których znaczenie musi poznać.

„Café de Flore” to interesujący film o ponadczasowej miłości, braterstwie dusz i ich nieśmiertelności, przepełniony muzyką. To właśnie ona odgrywa dużą rolę w życiu głównych bohaterów. Oprócz „Café de flore” Mathew Herberta w filmie usłyszymy utwory m.in.: Pink Floyd, The Cure i Sigur Ros. Stanowią one tło dla intensywnych, barwnych obrazów. Natomiast zakończenie filmu może rozczarować. Robi się zdecydowanie za słodko i za bardzo bez wyrazu.  Premiera filmu 19 października br.

 

Tekst: Ewa Balana

Foto: materiały prasowe


 


Kategoria: Recenzja filmu | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--