Zacznijmy od tego, że „…Duch zemsty” – czyli aler ego głównego bohatera, Johnnego Blaze’a – jeżdzący na czoperze Yamasze V-Max, nie jest w ciemię bity. W przeciwieństwie do reszty infantylnych bohaterów świata komiksów Marvela. To postać faustyczna, która zaprzedała duszę idolowi wszystkich straceńców – Panu Diabłu. Jak na komiks przystało, sam mistrz ciemności też jest traktowany dość popowo i umownie, i nie ma za wiele wspólnego z mitologią biblijną.

Należy to wyjaśnić od razu – szatański topos zmuszeni jesteśmy traktować z przymrużeniem oka, bowiem demon, który nawiązuje znajomość z „wyskokowym, szurniętym” motocyklistą, sam też nie może być poważny. Nie spodziewajcie się, Państwo, diabła z „Imienia Róży” Umberta Eca” czy z „Pasji” w reżyserii Mela Gibsona. Tu, w drugiej części „Ghost Ridera”, wszystko dzieje się bardziej w konwencji rockowego teledysku. Karkołomne efekciarskie sceny na motorach komponują się idealnie z gniotącymi kości metalowymi riffami muzyki, jaką okraszono produkcję. Dwóch reżyserów – czyli Mark Neveldine i Brian Taylor – podjęło się zarazem operatorki, stając za kamerami i towarzysząc ramię w ramię Nicolasowi Cage’owi w tych jego „cyrkowych” ekranowych „beczkach śmierci”.

Sam Nicolas Cage natomiast, jako wielki fan rockowej kapeli The Cult, prywatnie jest również dość faustyczną osobowością, toteż granie kolesia z płonącą czaszką musiało być dla niego niebagatelną frajdą. Co zresztą widać w każdym możliwym ujęciu, bo Nicolas nie nudzi się rolą – co dla przykładu miało miejsce we wszystkich częściach „Skarbu narodów”.
Dodatkowym atutem filmu jest udział zapomnianego już z lekka w mainstreamowym kinie gwiazdora takich filmów jak „Legenda Tarzana, władcy małp”, czy przede wszystkim sagi „Nieśmiertelny” – Christophera Lamberta. Lambert, jak również z francuzkiego /Ląbe/, wypadł z pierwszoligowego kina już ponad dekadę temu, między innymi za przyczyną wady wzroku, jaką jest tzw. miopia, czyli krótkowzroczność. Rolą Methodiusa w „Ghost Riderze 2″ powraca on ze świata filmów kategorii B, które można było czasem nabyć w koszach hipermarketów po przecenie. Powraca na srebrny ekran w enigmatycznym stylu, za który pokochali go fani w latach 80. i 90.
Obraz nie nuży a bawi! Dramat Johnnego Blaze’a ma komiksowy urok. Aczkolwiek, gdyby się kto zaparł, można by było nazwać to kinowe widowisko – dzięki symbolice czaszki – „Hamletem dla ograniczonych”. I choć nie jest to Szekspir – ba!, nie jest też i Johan Goethe – to jednak od, dajmy na to, kiczowatego Supermana z wybrylantynowanym loczkiem, koleś z płonącym „czajnikiem”, na motorze, jest kilka kręgów piekielnych wyżej w… „Boskiej Komedii” Dantego. ;)
„Ghost Rider 2: Duch zemsty” ma przygotowane miejsce na swoim ekranowym czoperze dla każdej romantycznej rockowej duszy – mającej dystans do świata… Reszta niech ściga się na rowerach!

 

 

Piotr Johaniuk

czas trwania: 1 godz. 35 min.
gatunek: Fantasy, Akcja
premiera: 13 kwietnia 2012 (Polska) 13 lutego 2012 (świat)
produkcja: USA
reżyseria: Mark Neveldine, Brian Taylor
scenariusz: David S. Goyer, Scott M. Gimple  

 

Więcej recenzji filmowych znajdziecie na filmosy.tv

 

 


Kategoria: Recenzja filmu | Źródło:  Filmosy.tv | Cena:  darmowa
Kolportaż:  Internet




comments powered by Disqus
Tagi dla tej recenzji:



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--