W powszechnej opinii – nie pasjonatów – na hasło historia, przed oczami stają grube tomiszcza wypełnione zbiorem abstrakcyjnych dat i faktów. Kto z nas nie pamięta z podstawówkowych lat ściąg zapełnionych mikroskopijnymi cyferkami, układającymi się w ciągi zdarzeń ważnych i zupełnie nieważnych, ale koniecznych do stawienia czoła klasówce z historii... I cóż nam z tego zostało w głowach do dziś? Śmiem twierdzić, że niewiele.

Fundacja Filmowa Warszawa proponuje alternatywną wersję oswajania odbiorców z minionymi, ale istotnymi w kształtowaniu obywatelskiej tożsamości dziejami. Alternatywność nie oznacza w tym wypadku wariantu uproszczonego czy schlebiającego niewybrednym gustom. Epidemia miłości – dokument Macieja Piwowarczuka, inauguruje społeczno – edukacyjną akcję pod hasłem Żywe kadry historii. Jeżeli jej kolejne odsłony dorównają mu pod względem jakości, to wróżę kampanii sukces.

Wspomniany dokument scala ze sobą dwa, eksploatowane przez kulturę popularną –  choć rzecz jasna na nieporównywalnie zróżnicowaną skalę – tematy. Łączy konkretny fakt historyczny: Powstanie Warszawskie, z nieśmiertelnym, ponadczasowym pojęciem miłości. Poznajemy historie ludzi, którzy w czasach pielęgnowaniu uczucia niesprzyjającym, postanawiają je na przekór okolicznościom scementować, zawierając związki małżeńskie. Bez zbędnego patosu i popadania w płytkie sentymenty, za to z dużym poczuciem humoru i zaangażowaniem, ofiarowują nam najważniejsze fragmenty losów przeżytych w czasach gdy treść była bogatsza, a forma mniej przytłaczająca (że skorzystam ze stwierdzenia jednej z bohaterek, użytego w kontekście opisu na prędce zaimprowizowanej ceremonii małżeńskiej). Przy czym jednocześnie bawią i wzruszają – jak widać podobne emocje nie muszą stanowić domeny komedii romantycznej.

W tle historii intymnych, prywatnych, przewija się Historia przez wielkie H. Widzimy dziewczęta - mimo wszechobecnego kurzu i braku dostępu do bieżącej wody - przepiękne, przemykające pod gradem kul. Chłopców pełnych czaru i elegancji, niezależnie od łat na mundurach. Fakty, osadzone w namacalnych okolicznościach, niepostrzeżenie osadzają się w pamięci.

Rozmowa z ludźmi, którzy większość życia mają już za sobą, to jedna z największych wartości dostępnych młodemu człowiekowi. Nie ma tu miejsca na wszechobecne small – talki o niczym, jest za to świadomość nieubłaganie przemijającego czasu – słowa stają się bezcenne.

Ja również nie chciałabym popadać w patos, najtrafniejszym podsumowaniem projektu Filmowej Warszawy wydaje mi się jednak trawestacja znanych wszystkim słów ks. Twardowskiego, której pozwolę sobie dokonać: Spieszmy się rozmawiać z ludźmi, tak szybko odchodzą.  
 
 
 
 

                                                                              Marta Popławska


Kategoria: Recenzja filmu | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus
Tagi dla tej recenzji:



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--