TOMEK GRDEŃ - kontrabasista, uczestnik programu "Mam Talent"

- Kiedy zdecydował się Pan na występ w programie "Mam Talent" ?
- Właściwie to nie była moja własna decyzja. Uległem presji znajomych i rodziny. A okazja znalazła się sama, gdy MT zawitał do Poznania. Byłem nawet na przeszpiegach, sprawdzić czy czasem się nie wygłupię ze startem do programu. Zaryzykowałem mimo wyraźnej różnicy wiekowej wobec większości uczestników. Wygłupiałem się potem, na własne życzenie.

- Jak wspomina Pan eliminacje do programu ?
- Nerwy, stres, trema. Dawno nie brałem udziału w konkursie a i nie bardzo byłem przekonany, czy się do programu nadaję. Tłumy ludzi o różnych propozycjach i intencjach. Kamery, reportery. Pytania i czekanie. Dostałem jednak szansę.

- Na scenie jest Pan źródłem spokoju i opanowania, ale zapewne każdy występ wiąże sie z ogromnym stresem. Jakie są Pana sposoby na opanowanie stresu ?
- Trema jest zawsze. Nawet jeśli nie mam nerwów przed występem, przypominam sobie, że chwila rozkojarzenia może dużo kosztować. Więc czasem denerwuję się "programowo". Podczas pierwszego nagrania dla MT stres był tak ogromny, że można było go przeliczyć na litry potu, który się ze mnie wylewał. Mało co pamiętam z tego, co robiłem na przesłuchaniu z udziałem znanego jury. Dałem z siebie zaledwie 50% tego co mogłem. Z nerwów. Bardzo byłem na siebie zły. Spokój daje przygotowanie i praktyka. Rutyna stymulowana tremą.

- Z którym wykonawcą chciałby Pan wystąpić w duecie ?
- Dean Martin! Harry Connick Jr, Tom Waits, The Puppini Sisters, Big Bad Voodoo Daddy. Fajnie, że można sobie pomarzyć...

- Jest Pan osobą subtelną oraz nieśmiałą. Czy bywają sytuacje kiedy rodzi się w Panu bestia :) ?
- Tak, jest kilka. Oczywiście na scenie i za kierownicą samochodu. Adrenalina skacze, nie podczas szybkiej jazdy lecz wlekąc się w korku lub za niezdecydowanym kierowcą. A jeżdżę dużo. Wstępuje we mnie bestia, gdy nie mogę zaparkować pod domem i gdy widzę prezydenta w TV.

- Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. Co chciałby Pan dostać pod choinkę ?
- Prezent dla mnie to poważny problem. Z powodu banalności. Czarne jak noc w tunelu skarpetki. Wysokie. Może też być ukulele. Jednak największym prezentem jest radość osoby, którą się obdarowuje. Chciałbym dostać taki prezent.

- Gdzie fani będą mogli spotkać Pana w najbliższym czasie ?
- Niedługo, słyszałem, zostanę wpuszczony do popularnego klubu w Poznaniu. Niestety, nie znam dokładnej daty. Może ktoś jeszcze odważy się mnie zaprosić?

- Serdecznie dziękuję za rozmowę :)




Dorota Zdziech

źródłem dołączonego zdjęcia jest www.grden.pl (Autorem fotki jest Mariusz Borowicz.)

 

 


Kategoria: Wywiady | Źródło:  Przy kawie o kulturze | Cena:  darmowa
Kolportaż:  Internet




comments powered by Disqus
Tagi dla tej recenzji:



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--