"SHOW MUST GO ON"

Koncepcja i reżyseria: Jérôme Bel
Asystenci choreografa: Dina ed Dik, Peter Vandenbempt, Maria Stokłosa
Muzyka: Leonard Bernstein, David Bowie, Nick Cave, Norman Gimbel and Charles Fox, J. Horner, W.Jennings, Mark Knopfler, John Lennon and Paul Mac Cartney, Louiguy, Galt Mac Dermott, George Michael, Erick "More" Morillo and M. Quashie, Edith Piaf, The Police et Hugh Padgham, Queen, Lionel Richie, A.Romero Monge and R. Ruiz, Paul Simon.
Premiera: Paryż (Francja), 4 stycznia 2001, Théâtre de la Ville
Dyrekcja techniczna:  Tomasz Opęchowski, Janusz Brodacki
Produkcja: Fundacja Ciało/Umysł, Teatr Dramatyczny m.st. Warszawy im. G. Holoubka
Menedżer produkcji: Sandro Grando, Agata Życzkowska, Natalia Starowieyska
Performerzy: Aleksandra Bobkowska, Ewa Federowicz, Magdalena Jędra, Katarzyna Kizior, Anna Natalicz, Cecylia Oryszczyn, Monika Rak, Małgorzata Skoczelas-Raczkowska, Monika Andrzejkiewicz, Karolina Wasilewska, Waldemar Barwiński, Dariusz Bochenek, Patryk Czaplicki, Jakub Dykiert, Cezar Lozano Triana, Eliasz Mróz, Kuba Słomkowski, Krzysztof Szekalski, Piotr Tołoczko, Paweł Lendzion, Agata Życzkowska.
Sztuka obecna w repertuarze Deutsches Schauspielhaus Hamburg (2000-2005) w obsadzie 30 performerów oraz w repertuarze Lyon Opera (2007-2014).


No i był show! Scena główna Teatru Dramatycznego rozbrzmiała kultowymi hitami muzycznymi. Obok Beatelsów było The Doors, Edit Piaf czy Tina Turner. Nieśmiertelna Celine Dion znów odśpiewała hymn ku chwale tonącego Titanica. Był więc show. Tylko czyj show - nasuwa się pytanie. O tym później.

Jérôme Bel stworzył spektakl składający się z sztandarowych piosenek kultury masowej. Masowość - konsumeryzm jest tu spoiwem łączącym nas wszystkich. To co stanowi łącznik między jednostkami, co wyznacza wspólnotę w gmatwaninie etniczno-społeczno-narodowo-religijnej jest popkultura. Ta archetypiczna niemal baza doświadczeń estetycznych współczesnej jednostki jest uwewnętrzniona tak silnie, że stanowi wręcz jej wewnętrzną treść. Nie sposób nie zgodzić się z tym rozpoznaniem.

Drugim założeniem reżysera jest próba zerwania bariery między widzem a wykonawcą. Scena ma zniknąć, rozpłynąć się w muzycznym gąszczu. Tak więc 22 tancerzy zostało zwerbowanych wśród Warszawiaków. Mamy tu profesjonalnych tancerzy i laików, fascynatów i amatorów, których wpasowuje się w strukturę przestawienia. Mamy więc tancerzy - nietancerzy i spektakl składający się w dużej mierze z gagów, konceptów i z ruchu. Reżyser jest tu dawcą struktury, stwórcą ładu, który oddaje władzę w ręce tancerzy i publiczności. Tytułowy show nie jest więc przestawieniem reżysera, jest naszym przedstawieniem i to my odpowiadamy za jego przebieg.



Teza ta nie jest jednak bezwzględnie prawdziwa. Przyjrzyjmy się raz jeszcze rozkładowi władzy. Władzę ma "lud" ale jest to władza nadana przez reżysera - strukturodawcę. Czyj jest więc speklakl? Marionetek poruszanych wolą reżysera w obrębie wyznaczonej przez niego struktury czy samego reżysera, który z oddalenia przygląda się swojemu dziełu?

Nie będziemy tu wyrokować, odpowiedź na to pytanie jest kłopotliwa. Warto jednak napomknąć, że łamanie berier między nadawcą a odbiorcą w teatrze nie jest sprawą łatwą.



Trzecim i najważniejszym założeniem reżysera jest kategoria uczestnictwa. Widz jest uczestnikiem mimo woli nawet. Obnażony z ciemności, która zazwyczaj kryje widownie staje się obiektem, któremu przyglądają się tancerze. " I see you" - dobiega z głośników i rzeczywiście byliśmy widoczni. Podczas 90 minutowego spektaklu aktywność widzów przybierała różne formy - od przyświecania telefonami komórkowymi przez śpiewanie tekstów (czasem solo, czasem mruczanych) po bezpośrednio skierowane do tancerzy komunikaty jak - "Niech pan nie idzie!"



Wśród rechotów, śmieszków i uśmieszków wytworzyła się specyficzna atmosfera. Ni to luźna ( bo przecież jesteśmy w TEATRZE) ni to sztywna ( bo przecież śpiewamy piosenki!). Atmosfera ta miała wiele z karnawałowości. Ludyczny charakter spektaklu i charakterystyczne dla karnawału złamanie reguł są tu istotnym tropem, Czy tak ma wyglądać przyszłość teatru? Czy utoniemy w karnawałowym popkultorowym zawieszeniu czasowym? I wreszcie czy taka forma uczestnictwa jest jedyną możliwą?


Tekst: Ewa Ratyńska

Foto: Marta Ankiersztejn/ materiały prasowe




Kategoria: Recenzje spektakli | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--