„Weźmy dowolną pustą przestrzeń i nazwijmy ją „nagą sceną". Niechaj w tej przestrzeni porusza się człowiek, i niechaj obserwuje go inny człowiek. I to już wszystko, czego trzeba, by spełnił się akt teatru."

                                                                                          Pusta przestrzeń, Peter Brook, 1963

 

Słowa Brook'a znakomicie oddają to, czego doświadczyli widzowie Warszawskiej Sceny Tańca 8 grudnia w Laboratorium Centrum Sztuki Współczesnej. Performmance taneczny znakomitego artysty Rafała Dziemidoka do choreografi Daniela AlmgrenRecén'a wpasować da się raczej w zakres doświadczenia wizualnego i emocjonalnego, niż w standardowy model komunikacji teatralnej. Gdy mamy do czynienia z mocno zindywidualizowaną, minimalistyczną i nienarracyjną formą taneczną, to odbiorca miast rozumieć powinien być i odczuwać. Performance Dance (Rafał) zmuszał do uczestnictwa - hipnotyzował i przymuszał do pierwotnego głębokiego zaangażowania.

Oglądamy tancerza, który zmienia się w miarę upływu tańca. Jego ciało męczy się, ruch z ekstremalnie intensywnego przeradza się w powolny niemal liryczny, by później znów eksplodować z całą energią. Coś ekstatycznego było w tym tańcu, coś tak intensywnego, że aż na granicy bólu.

Rafał Dziemidok w spektaklu używał nie tylko swojego ciała. Taniec odmierzany był rytmem oddechu artysty, który przeradza się w eksplozję wokalnej kakofonii. Wśród licznych odgłosów mających wiele z dziecięcej zabawy w udawanie czegoś, widzowie wybuchali gromkim śmiechem, śmiechem pierwotnym jakby to określił Bachtin - śmiechem z głębi ciała. Ta "rozmowa" między artystą a widzem  stworzyła to, co w teatrze najważniejsze - relację widz - aktor/performer. I mimo, że jak podkreślał w rozmowie z widzami Rafał Dziemidok, poczas tańca nie zastanawia się on nad relacją w widzem, to relacja taka podświadomie, nieintencjonalnie została ukonstytuowana i to obieram jako największą zaletę pefrormance'u Dance ( Rafał).

Należą się brawa, by w przesycie wizualnym jakiego doświadczamy na codzień zaryzykować performance tak minimalistyczny. Ot, tancerz i widzowie. Stara zasada: mniej znaczy więcej, urzeczywistniła się po raz kolejny.


Tekst: Ewa Ratyńska

Foto: materiały prasowe



Kategoria: Recenzje spektakli | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--