W pierwszą, bezśnieżną sobotę grudnia, w mieszczącym się na Krakowskim Przedmieściu Kinie Kultura, rozpoczął się przegląd filmów Martina Scorsese. Zakładamy, że samego reżysera nie trzeba nikomu przedstawiać, więc przejdźmy do faktów związanych z przeglądem. Festiwal został zainaugurowany mocnym (i głośnym) uderzeniem: pokazem muzycznego dokumentu „Rolling Stones: w blasku świateł.”

Polscy widzowie mieli już okazję zetknąć się z tym zapisem koncertu, jaki zagrali Stonesi dla publiczności zgromadzonej w nowojorskim Beacon Theater. Niemniej jednak dla tych, którzy przegapili jego dystrybucję w 2008 roku, a także dla oddanych fanów Jaggera i reszty, możliwość ujrzenia na dużym ekranie tryskających energią - mimo słusznego wieku - muzyków stanowiła nie lada gratkę. Wzrok widzów przyciągał szczególnie frontman grupy, wykonujący niemożliwą do podrobienia serię hipnotycznych ruchów (przebój zespołu Maroon 5 – „Move like Jagger” nie wziął się przecież znikąd) oraz mający niezwykły kontakt z publicznością Keith Richards, skandalista o twarzy, z której wyczytać można szczególne upodobanie do rozrywkowego trybu życia. Ciekawym elementem tego dokumentu jest umożliwienie widzowi wejścia niejako za kulisy jego powstawania: ma on możliwość obserwowania samego Scorsese, niezmiernie charyzmatycznego, zdecydowanym tonem rzucającego polecenia ekipie. Kolejnym interesującym elementem, urozmaicającym sam koncert, są wstawki archiwalnych rozmów z członkami zespołu, w dużej mierze stanowiące komentarz do ich wieloletniej obecności na scenach całego świata. Warto zaznaczyć, że film posiada również polski akcent: obecny na widowisku Bill Clinton przedstawia Stonesom swojego gościa – prezydenta Kwaśniewskiego.

Drugim filmem cyklu była prawdziwa perełka: nie prezentowany dotąd na polskich ekranach dokument poświęcony postaci jednego z Beatlesów: George Harrison. Living in the Material World. Film jest o tyle ciekawy, że nie prezentuje Harrisona jedynie jako członka nieśmiertelnej grupy z Liverpoolu, a skupia się na wielu wymiarach jego życia i działalności: jako niezależnego artysty, poszukiwacza doznań duchowych, męża i ojca. Otrzymujemy solidną dawkę materiałów archiwalnych, rozmów z tymi, którzy mieli okazję znać go osobiście, ale i z samym Harrisonem. Przy okazji śledzimy przemiany, jakim podlegało społeczeństwo angielskie. Mimo, iż możemy odnieść wrażenie, że kręcąc film o Harrisonie Scorsese zdecydował się na wystawienie mu pomnika bądź namalowanie laurki, jest to pozycja interesująca i nie należy zniechęcać się jej długością (film trwa ponad 3 godziny, jednak nie dłuży się.). Uwaga: kolejny pokaz już dziś (niedziela) o 16!

Dobra informacja dla tych, którzy nie podjęli jeszcze ostatecznej decyzji, jak spędzić nadchodzące wieczory do środowego włącznie: sala kina nie pękała w szwach, są jeszcze miejsca – zatem serdecznie polecamy to wydarzenie!


Foto: materiały prasowe


 


Kategoria: Recenzja filmu | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--