W poniedziałek 10. października w kinie Kultura miał miejsce premierowy pokaz kolejnego arcydzieła polskiej kinematografii poddanego rekonstrukcji cyfrowej. Eroica Andrzeja Munka z 1957 roku jest dziewiątym filmem odnowionym  w ramach projektu Kino RP, prowadzonego przez Polski Instytut Sztuki Filmowej.

„Eroica” znaczy „bohaterska” i odnosi nas bezpośrednio do III Symfoni Es-dur Ludwika van Beethovena, napisanej dla Napoleona i traktującej o sprawach jego bohaterstwa. To dzieło muzyczne stało się bezpośrednią inspiracją dla całej kompozycji filmu. Podobnie jak symfonia, obraz miał się składać z trzech, luźno ze sobą związanych części. Tak się jednak nie stało, ponieważ reżyser uznał jedną z nich, a dokładnie ostanią, za niepasującą stylistycznie do reszty.  I tak Eroica stała się Symfonią bohaterską w dwóch częściach: Scherzo Alla polacca i Ostinato lugubre.



 

Scherzo Alla polacca opowiada o poczynaniach lokalnego cwaniaka Dzidziusia w trakcie Powstania Warszawskiego. Bohatera poznajemy podczas formowania jednostki powstańczej na gruzach Warszawy. Początkowo Dzidziuś staje w szeregach, jednak czuje się tam niekomfortowo  i postanawia zdezerterować. W drodze powrotnej do niezbyt wiernej żony, spotyka go wiele przygód:  od czysto towarzyskich, po związane z przekazywaniem tajnych informacji. Choć wino jest często dla bohatera ważniejsze niż sprawy narodu, to ostatecznie można poczuć do niego jedynie sympatię.

W Ostinato lugubre widzimy polskich oficerów uwięzionych w niemieckim obozie na terenie Alp. Obserwujemy codzienność kilku zupełnie różnych bohaterów, którym w mniejszym bądź większym stopniu udaje się odnaleźć w obozowej rzeczywistości. Choć nie jest łatwo, to wszystkich motywuje heroiczna i wręcz legendarna ucieczka oficera Zawistowskiego [SPOJLER!], który tak naprawdę umiera chory i samotny w rurach wentylacji, dwa metry nad celą polskich oficerów.

Eroica to film demitologizujący, w latach swojej premiery wręcz obrazoburczy. Osiem miesięcy wcześniej miał premierę Kanał Andrzeja Wajdy, który również poruszał temat Powstania Warszawskiego, jednak z zupełnie innego,  akceptowanego społecznie punktu widzenia. Munk zrobił film, który zrywa z martyrologiczną koncepcją dziejów. Patrzy na ludzi, nie na wydarzenia historyczne. Przygląda się różnym bohaterom, którzy z zastanej sytuacji próbują się odnaleźć. Jedni idą walczyć, inni robią interesy. Normalne życie, z wojną w tle.

 

foto: mat. prasowe


Kategoria: Recenzja filmu | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--