Młodzi filmowcy realizujący pomysły w Studio Munka dochodzą do głosu, prezentując swoje krótkie metraże. W poniedziałek 3 października w kinie „Kultura” miał miejsce pokaz najciekawszych filmów zrealizowanych w tym właśnie  Studio, przy wsparciu Stowarzyszenia Filmowców Polskich. 

Publiczność zobaczyła 5 filmów krótkometrażowych realizowanych w ramach trzech projektów: „30 minut”, „Pierwszy dokument” i „Młoda animacja”. 

Pierwszym prezentowanym filmem była animacja „Na świętego Wincentego” S. Furmana. Wyryta szpilką na czarnym gipsie makabryczna potańcówka na cmentarzu zaskakuje podejściem do tematu śmierci. Przez cały czas trwania filmu obserwujemy tańczące zombie, upiory i trupy, którym przygrywa praska kapela. 

Następnie zaprezentowano cztery krótkie metraże zrealizowane w ramach projektu „30 minut”.  

Pierwszy, Wielkanoc Moniki Jordan-Młodzianowskiej, to portret psychologiczny kobiety w mieście, która nie chce wracać do rodziny na wsi. Jej decyzje są spowodowane traumatycznymi przeżyciami z rodzinnego domu (niestety w naszym kraju dość powszechnie występującymi tj. alkohol, brak wsparcia). Jednak los zmusza młodą kobietę do spędzenia świąt Wielkiej Nocy nie tylko z rodziną, lecz także ze swoim chłopakiem stylistą. Biesiadowanie przy stole nie należy do najbardziej udanych. Przepychankom słownym akompaniuje babcia z uporem maniaka wieszcząca swoją rychłą śmierć. Koniec filmu nie jest dla widza zaskoczeniem. 

Następnym prezentowanym tytułem było Jezioro Jacka Piotra Bławuta, z Magdaleną Cielecką.  Kluczową sentencją filmu jest ukraińskie przysłowie „Ludzka dusza – ciemny las”. W pięknych polskich pejzażach obserwujemy życie starszego małżeństwa. W relacji tej ciężko mówić o wzajemnym zainteresowaniu, a już na pewno nie ma tu żadnej miłości. Tytułowe jezioro to azyl kobiety, która codziennie ucieka w jego otchłanie, ponieważ dają jej spokój. Ostatecznie lazurowa tafla wody pochłania kobietę całkowicie, a dla wdowca szukającego odpowiedzi na pytanie „dlaczego?” stanie się obsesją. 


Jezioro, reż. J.P. Bławut, fot. Studio Munka

Ostatni tytuł  to wisienka na torcie. Koleżanki Sylwestra Jakimowa zaskoczyły odwagą w realizacji oraz świetnie zorganizowaną narracją. W tym filmie obserwujemy dwie blond koleżanki, które w dość hałaśliwy sposób przemierzają swoje miasto. Pełne humoru sceny i kolejne wątki związane z przechodniami, mimo że doprowadzają widza do niekontrolowanych wybuchów śmiechu, to ostatecznie skłaniają do refleksji nad różnymi zjawiskami społecznymi. Pełna dystansu, balansująca na granicy kiczu opowieść, jest w naszej kinematografii czymś wyjątkowym, o czym świadczyć może przyznana autorowi nagroda na festiwalu „Młodzi i film” w Koszalinie. 


Koleżanki, reż. S. Jakimow, fot. Studio Munka

Te i inne krótkie metraże, będzie można zobaczyć przez cały październik w warszawskich klubokawiarniach.  

Tekst: Anna Kurek

 


Kategoria: Recenzja filmu | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--