„Mąż i żona” jest najbardziej gorzką w wymowie komedią  Aleksandra Fredry i jednocześnie najbardziej pikantną, a miejscami wręcz perwersyjną. Autor zadaje w niej pytanie: czy miłość i małżeństwo mogą  iść w parze? Na scenie obserwujemy więc piętrzące się intrygi i „niebezpieczne związki” rozgrywające się w czworokącie – mąż, żona, przyjaciel domu i służąca. Nihil novi sub sole w epoce hrabiego Fredry, a tym bardziej w naszej. Od zarania instytucji małżeństwa literatura bazowała na zdradach, romansach, nieszczęśliwych miłościach , mezaliansach itp. W „Mężu i żonie” mamy to podane w komediowym (jak to u Fredry) sosie lecz jest to chwilami komedia do bólu zabawna, z naciskiem na „ból”.

Twórcy „Fredry dla dorosłych mężów i żon” granej od dwóch lat z ogromnym powodzeniem w teatrze „Komedia” – producent a zarazem odtwórca roli męża Michał Żebrowski oraz reżyser Eugeniusz Korin – pokusili się o wystawienie współczesnej farsy małżeńskiej przy pomocy dziewiętnastowiecznego tekstu. Czy im się to udało?

No właśnie, nie jestem do końca przekonana, bo z jednej strony  Fredro brzmi zadziwiająco współcześnie, pokazując, że  w kwestii uczuć małżeńskich i pozamałżeńskich niewiele się zmieniło, ale z drugiej strony przesadne uwspółcześnienie strony wizualnej spektaklu nie tylko nie wnosi niczego do wymowy utworu, ale chwilami wręcz drażni.  Mamy więc na scenie typowy salon małżeństwa z kilkuletnim stażem, któremu „się udało”.  Ich życie pełne jest  luksusu i współczesnych gadżetów. Miga telewizor, z wieży stereo  dolatują współczesne przeboje, są nieodzowne skórzane kanapy, komórki, laptopy, w tle z piskiem opon przemykają „wypasione” samochody.  W przeciwieństwie jednak do amerykańskich reżyserów przenoszących dzieła Szekspira czy Jane Austen do realiów amerykańskiego liceum, autorzy spektaklu „Fredro dla dorosłych mężów i żon” nie uwspółcześnili treści dramatu, a jedynie ukazali go na tle nowoczesnych gadżetów. Tylko, że oprócz pokazania, że farsa małżeńska dzieje się tu i teraz, te symbole XXI wieku nie wpływają w żaden sposób na przebieg akcji,  a charakterystyczne dla dziewiętnastowiecznej komedii pomyłek rekwizyty: zgubione listy, wchodzenie przez okno itd. kompletnie nie przystają do scenerii i wywołują tylko lekkie zażenowanie u widzów – przecież, kto w dobie SMS- ów  i e-maili pisze „papierowe” listy?

Sam tekst Fredry jest w tym przedstawieniu paradoksalnie najbardziej nowoczesny i  świeży. I tylko on,  przynajmniej moim zdaniem, bawi,  nawet podawany przez aktorów zgodnie z sugestią reżysera w przerysowany sposób, rodem ze współczesnych fars i telewizyjnych sitcomów.  Bawi mimo nieznośnej dla mnie maniery (znowu rodem z telewizji), histerycznej nadruchliwości i rozbiegania bohaterów.  Czyli jednak Fredro brzmi współcześnie i wciąż śmieszy?

Tak , aczkolwiek cała ta otoczka  nowoczesnego mniej lub bardziej czytelnego product placement-u, kompletnie niczemu nie służy. Fredro jest zabawny, bo ludzie i ich problemy się nie zmieniają, a także ponieważ po prostu jest zabawny, tak jak zabawny jest Szekspir, Gogol, Boccaccio, czy Czechow.  Po obejrzeniu przedstawienia teatru Komedia zamarzył mi się „Mąż i żona” wystawiony bez gadżetów zarówno XIX jak i XXI wiecznych , może w dżinsach, a nie w surdutach, ale bez komórek i laptopów, z pewnością wtedy dopiero okazałoby się jak nowocześnie  brzmi .

A „Fredro dla współczesnych mężów i żon”?

Cóż jeśli intencją jego twórców było odniesienie komercyjnego sukcesu i pokazanie, że Aleksander hrabia Fredro potrafił pisać równie zabawne farsy małżeńskie, co współcześni angielscy i amerykańscy autorzy, to się im to udało. Parafrazując powiedzenie Gogola  można by to przedstawienie podsumować: „Aleksander Fredro wielkim komediopisarzem był, tylko po co go na siłę uwspółcześniać?”.

                                                                                                          Ida Świerkocka


Kategoria: Recenzje spektakli | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus
Tagi dla tej recenzji:



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--