„Dziewięć wcieleń kota Deweya” – kolejna książka Vicki Myron i Breta Wittera

Vicki Myron, Bret Witter „Dziewięć wcieleń kota Deweya” (Dewey’s Nine Lives. The Legacy of the Small-Town Library Cat Who Inspired Millions), tłum. Ewa Bolińska-Gostkowska, Bartosz Gostkowski, Maksymilian Tumidajewicz, Magdalena Zielińska, Dariusz Żukowski, Wydawnictwo Znak, Kraków 2011 r.

     Książka Vicki Myron i Breta Wittera nawiązuje do bestsellera, jakim stała się ich pierwsza publikacja poświęcona niezwykłemu kotu Deweyowi. „Dewey. Wielki kot w małym mieście” to historia, która urzekła czytelników, a jej bohater zdobył fanów na całym świecie. Zaczęła się pewnego mroźnego dnia 1988 roku, kiedy ktoś wrzucił małego kotka do otworu na zwracane książki w budynku biblioteki, skąd wpadł do metalowej skrzynki. Vicki Myron, wieloletnia dyrektorka placówki, znalazła przemarznięte zwierzę i odratowała je. Dewey został mieszkańcem biblioteki, a jego i Vicki przez dziewiętnaście lat łączyła wielka przyjaźń i silna więź.

     Po śmierci kota do biblioteki w Spencer w stanie Iowa napłynęły tysiące listów z całego świata. Autorzy książki zadzwonili do nadawców niektórych z nich i spisali ich opowieści. Jako, że kot może mieć ponoć dziewięć wcieleń, autorzy napisali tyleż historii. Trzy z nich wydarzyły się w Spencer i okolicach i dotyczą Deweya, pozostałe sześć opowiada o ludziach i kotach z odległych stron. Każdej opowieści towarzyszy fotografia przedstawiająca zwierzaka, samego lub z właścicielem. Jak pisze autorka „Dewey to książka o zwykłych ludziach i o tym, co dobrego może się przydarzyć w zwyczajnym życiu. W „Dziewięciu wcieleniach kota Deweya” autorzy piszą o nim samym oraz o innych kotach, które podobnie jak on odmieniły życie ludzi, którzy się nimi zaopiekowali.

Każde ze zwierząt: Tobi, Sir Rysiaczek, Duszek, Tabitha, Bożonarodzeniowy Kot, Ciasteczko, Marcepan, Plebanka, Rudy, Karton Książek i in. miało inny charakter. Ich losy były nieraz bardzo dramatyczne (jak Duszka, którego ktoś zrzucił na dach samochodu Billa czy Bożonarodzeniowego Kota, który omal nie utonął w toalecie), smutne, ale także wesołe. Historie, w których futrzani ulubieńcy umierają wzruszają najbardziej. Jest też taka, która irytuje nawet samą autorkę, mianowicie o nierozważnej miłości do kotów jednej z bohaterek - Mary Nan, która doprowadziła do ich nadmiernego rozmnażania się na Sannibel Island.  Vicki Myron nie potrafi jej wybaczyć, że zawczasu nie wysterylizowała swoich kotów.

Dzięki różnym opowieściom poznajemy przeżycia i problemy ludzi, których łączy wrażliwość na cierpienie i potrzeby zwierząt, ale również współczesną Amerykę. Akcja książki rozgrywa się w wielu miejscach. Za bohaterami czytelnik „wędruje” po Stanach Zjednoczonych m.in. na Sannibel Island na Florydzie, Wyspę Kodiak i do Anchorage na Alasce, do dzielnicy Bayside w Nowym Yorku, miasteczka Camden w stanie Alabama. Życie tam jest czasami wesołe, czasami smutne, ale z pewnością nie jest usłane różami.

     Książka często wzrusza, ponieważ opisuje różne dramaty, ale jest przy tym bardzo optymistyczna. Mówi o tym, że nie należy się poddawać i tracić nadziei. Na miłość i szczęście nigdy nie jest za późno, a mogą one przydarzyć się nam za sprawą kota.

Tekst i foto: Ewa Balana



      


Kategoria: Recenzje książek | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--