WYWIAD Z MARCINEM WOJCIECHOWSKIM - PREZENTEREM, DZIENNIKARZEM RADIA ZET


- Dziennikarzem zostałeś w wieku 17 lat. Czy Twoje drogi od razu splotły się z radiem?

- Tak, od dziecka wiedziałem, że chcę pracować w radiu. Najpiękniejszym medium. Najbardziej tajemniczym, pobudzającym wyobraźnię i niesamowicie ułatwiającym identyfikację z odbiorcą - tym najważniejszym, czyli Słuchaczem. Jako zodiakalny bliźniak, gaduła i człowiek ciekawy Świata trafiłem do radia i chcę tam spędzić resztę życia. To fakt, miałem 17 lat kiedy zacząłem pracować w radiu. Nie było łatwo, pochłaniało mnie to całkowicie. Trzeba było dojeżdżać spory kawałek. Bardzo długo pracowałem za darmo, ale było warto.

- Twoje najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa wiążą się z Ełkiem. Kraków to miasto, do którego chętnie powracasz. A jaki jest Twój stosunek do Warszawy :)?

- Hmmm... Warszawa to miasto moich marzeń z lat szkolnych. Chciałem się wyrwać z Mazur, które wtedy wydawały mi się za małe, zbyt odległe od wydarzeń kulturalnych, ciekawszych ludzi i zwolnionego tempa, które wówczas bardzo mi przeszkadzało. Dzisiaj inaczej na to patrzę. Chętniej wracam na Mazury, czy uciekam do Krakowa, o którym wspomniałaś. Jak te jeziora pachną, jacy tam fajni ludzie mieszkają. Jak mój Ełk się rozwija i jaką ma piękną promenadę. Jak mogłem tego nie zauważać? Lubię Warszawę, mam ogromny szacunek do jej trudnej historii. Wawka ma wiele fajnych miejsc, ale daleko mi do "wyścigu szczurów", podstawiania sobie nóg, szalonego tempa czy pędzenia na siłę po szczeblach kariery. To tutaj często spotykane. Robię swoje, bo kocham to robić. Mógłbym pracować w Poznaniu, Wrocławiu, Krakowie czy Ełku. Nieważne gdzie, tylko ważne co i z kim, a także dla kogo i niestety też za ile. Nie ma co się oszukiwać. Tutaj zarabia się najwięcej :) Co do samej Warszawy - mieszkam tutaj, bo chcę. Przecież nikt mnie tu na siłę nie trzyma więc jak się domyślasz znalazłem tutaj swoje miejsce.

- Gdzie najczęściej można Cię spotkać w stolicy?

- Trudne pytanie, bo nie mam "swoich" miejsc. Lubię w niedzielę w ciągu dnia połazić po Starówce. Przemierzyć Nowy Świat. Latem dobrze się czuję na Polach Mokotowskich. Lubię Grochów, ma świetny klimat i wbrew pozorom jest niezwykle bezpieczną dzielnicą, chociaż z ust dwumetrowego faceta nie brzmi to pewnie wiarygodnie :)

- Znajomy prezenter powiedział mi, że po przeprowadzeniu kilkugodzinnej audycji po powrocie do domu "lubi pomilczeć". Czy tak samo jest z Tobą?

- Daj mi telefon do tego kolegi, może nauczy mnie milczeć :) Jestem gadułą, ciągle musi się coś dziać, a z drugiej strony czasami potrzebuję spokoju. Lubię się wtedy zamknąć w domu albo pojechać do rodziców do lasu i patrzeć ze złośliwym uśmiechem na dzwoniący telefon. A niech dzwoni ! Jeden już zniszczyłem, jak za dużo dzwonił :) Tak poważnie, to lubię jak wokół mnie dużo się dzieje. Nie lubię planować. Totalny spontan. Relaksuje mnie jazda samochodem, mogę śmigać setki kilometrów nie męcząc się. Jak mnie wyrzucą z radia, zostanę kierowcą albo szoferem. Dam radę.

- Jakie cechy u ludzi cenisz najbardziej?

- Poczucie humoru, zdrowy dystans, otwartość na innych, uczciwość.

- Jakie są Twoje kulinarne upodobania? Wiem, że np. na jednym z portali założyłeś nawet grupę, zrzeszającą miłośników ziemniaków.

- Ech, ziemniaczki pokrojone w talarki, usmażone z jajkiem na miękko. Cud ! Kocham ziemniaki w każdej postaci - biorąc pod uwagę 2000 gatunków kartofelków, mam jeszcze dużo do spróbowania. Będąc w Krakowie, wpadnijcie na schabowego z kapuchą i ziemniaczkami do "Babci Maliny" na Sławkowskiej (niedaleko Rynku) - tanio i przepysznie. Zapraszam też na placki z oscypkami w Kazimierzu. Przy okazji wizyty na Mazurach spróbujcie Kartaczy. Od jakiegoś czasu bardzo dbam o to co jem, więc jem te cuda bardzo sporadycznie.

- Czy lubisz śpiewać? Gdybyś dostał propozycję udziału w jakimś znanym programie, wolałbyś śpiewać, tańczyć, czy robić coś zupełnie innego?

- Bardzo lubię śpiewać, ale w samochodzie - kiedy nikt nie słyszy. Czasami daję żartobliwe próbki na antenie. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, jak bardzo fałszuję i nie męczę Słuchaczy. Kompletnie nie umiem śpiewać, potrafię totalnie sfałszować każdy, nawet najprostszy utwór. "Sto lat" też nie zaśpiewam równo. To dziwne, bo pracuję też uszami i szczególnie teraz, jako DJ muszę pewne rzeczy słyszeć bardzo dokładnie, a jak wiadomo jeżeli ktoś ładnie śpiewa - ma dobry słuch. Co bym zrobił gdybym dostał propozycję występu w programie o którym mówisz ? Hmmm... uciekłbym do studia, zamknął za sobą drzwi na klucz, podniósł mikrofon i powiedział Słuchaczom: "Dobry wieczór, fajnie znowu z Wami być. Ktoś dzisiaj chciał zrobić ze mnie błazna, ale chyba się nie dałem" :)

- Serdecznie dziękuję Ci za rozmowę.


Dorota Zdziech


Kategoria: Wywiady | Źródło:  Przy kawie o kulturze | Cena:  darmowa
Kolportaż:  Internet




comments powered by Disqus
Tagi dla tej recenzji:



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--