„Łagodny potwór – projekt Frankenstein” w reżyserii Kornéla Mundruczó

„Łagodny potwór – projekt Frankenstein” (Tender son - The Frankenstein Project/ Szelíd Teremtés – A Frankenstein Terv)

Reżyseria: Kornél Mundruczó

Scenariusz: Kornél Mundruczó, Yvette Biró

Zdjęcia: Matyas Endely

Muzyka: Philipp E. Kumpel, Andreas Moisa, Gyorgy Kurtag, Peter Zombola

Obsada aktorska: Rudolf Frecska (Rudi), Kornél Mundruczó (reżyser), Lili Monori (matka), Kitty Csíkos (Magda) i inni

Kraj i rok produkcji: Węgry, Niemcy, Austria 2010

      Scenariusz tego dramatu nawiązuje do powieści Mary Shelley opowiadającej o doktorze Frankensteinie, który chciał poczuć się stwórcą i powołał do życia potwora. Współczesna wersja tej historii w reżyserii Kornéla Mundruczó, wybitnego i rozpoznawalnego węgierskiego twórcy filmowego, jest prostą, nieco naiwną i metaforyczną opowieścią o pewnym reżyserze, który nieświadomie staje się twórcą potwora. Akcja filmu toczy się głównie na terenie zapuszczonej i mrocznej budapesztańskiej kamienicy, której właścicielką okazuje się być matka „łagodnego syna”. Ów syn – siedemnastoletni Rudi, porzucony przez rodziców w dzieciństwie zjawia się tam pewnego dnia z bukietem białych, żałobnych kwiatów. Chce dowiedzieć się od matki, kto jest jego ojcem. Na terenie obiektu reżyser, w którego postać wcielił się Mundruczó, organizuje casting mający na celu wyłonienie kogoś naturalnego i prawdziwego. Rudi pojawia się przypadkowo, a reżyser zleca mu zadanie aktorskie, które niespodziewanie kończy się morderstwem. Tak dochodzi do symbolicznych narodzin Rudiego-potwora. Nie odstrasza on swoją fizycznością, ale zbrodniami, których „niechcący” się dopuszcza. Matka albo go zamyka, albo każe mu odejść, a ojciec dopiero z czasem uświadamia sobie, że jest on jego synem. Chłopak czuje się samotny i wyobcowany. Pragnie więc towarzyszki życia. Ma nią zostać Magda. Ojciec chłopaka zaczyna się poczuwać do odpowiedzialności za los syna i chce pomóc młodocianemu mordercy. Historia wspólnej ucieczki kończy się jednak tragicznie.


      Przed nakręceniem filmu Mundruczó wystawił sztukę pod tym samym tytułem. Teatralną manierę widać w kadrach filmowych. Barwy zdjęć są zimne, ponure, czasami ożywione np. czerwoną plamą krwi. Pomieszczenia kamienicy odpychają szarością, śnieżna, zimowa sceneria napawa lękiem. Udało się stworzyć mroczną atmosferę. Nie udało się natomiast uniknąć dłużyzn.

      Reżyser, który w tym filmie po raz pierwszy stanął po obu stronach kamery, skupił się na pokazaniu problemu odpowiedzialności za drugiego człowieka i w sensie przenośnym odpowiedzialności twórcy za swoje dzieło. Próbuje również odpowiedzieć na pytanie czym jest potwór? Czy powstaje z ludzkiej próżności, zaniedbań, nieodpowiedzialności, czy jest dziełem przypadku, czy być może bardziej potworny jest twórca, który nie jest świadomy, jakie konsekwencje wywoła jego dzieło? Łatwo jest stworzyć potwora lub się samemu nim stać. Film zmusza widza do refleksji na temat otaczającego świata, w którym zanikają więzi między ludźmi, odbioru sztuki i jej wpływu na człowieka.

     „Łagodny potwór – projekt Frankenstein” otrzymał specjalne wyróżnienie jury na Festiwalu Filmowym w Sarajewie w 2010 r. i specjalne wyróżnienie jury Arri-Zeiss Award na festiwalu Filmfest 2010 w Monachium. Był nominowany do Złotej Palmy w Cannes w 2010 r. Pokazany został na 10 MFF Era Nowe Horyzonty we Wrocławiu. Jego premiera zaplanowana została na 29 kwietnia 2011 r.

Tekst: Ewa Balana


Kategoria: Recenzja filmu | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--