Sanctum jest najnowszą produkcją Jamesa Camerona. Wprawdzie reżyserem filmu jest Alister Grierson, jednak nazwisko twórcy Avatara i innych kultowych tytułów, służy za najlepszą reklamę. Jak na obecne czasy i filmowe trendy przystało, omawiany tytuł możemy oglądać w technice 3D.

Wydaje mi się,  że film ten powstał, aby po raz kolejny zachwycić widza możliwościami nowego, trójwymiarowego odbioru. Fabuła bowiem niczym nie zaskakuje, od początku do końca wiadomo, co się za chwilę wydarzy. Głębsze przesłanie, jeśli się chce, to można znaleźć wszędzie. Jednak nie o to w Sanctum chodzi, by poszukiwać motywów i symboli, które na zawsze pozostaną w naszych sercach. Najważniejsza jest tu bowiem przyjemność patrzenia i związane z nią emocje.

Główną  rolę w tej produkcji odgrywa największa na świecie jaskinia. Jest to ostatnie miejsce na ziemi, które uchowało się przed ludzką eksploracją. Młody milioner wynajmuje zatem ekipę speleologów. Za jego pieniądze mają oni zbadać jaskinię, a potem nazwać ją jego nazwiskiem. Akcja rozpoczyna się, gdy wspomniany sponsor eskapady przybywa na miejsce wraz ze swoją narzeczoną, słynną alpinistką. Schodzą do podziemnych korytarzy wraz z synem jednego z grotołazów.



 

Niedługo potem następuje zaskakujący dla bohaterów, a przewidywalny dla widza, tragiczny rozwój wydarzeń. Zrywa się bowiem wielka tropikalna burza i połowa ekipy zostaje uwięziona pod ziemią. Nie mogą zostać w obozie założonym w jednej z grot, bowiem w zastraszającym tempie zalewa ich woda. Decydują się zatem na wyprawę w głąb jaskini i poszukiwanie innego wyjścia. Film jest do tego stopnia przewidywalny, że od początku wiadomo, kto i w jakiej kolejności zginie. Jak już pisałam wyżej, nie to jest jednak najważniejsze, bo napięcie udaje się utrzymać do samego końca.

Trójwymiarowy obraz i efekty specjalne sprawiają, że widz niemal odczuwa to, co przeżywają bohaterowie. Sanctum udowadnia, że nie potrzebne są potwory, duchy i inne motywy z horrorów, aby podnieść odbiorcy ciśnienie. Ciemność jaskini, lejąca się zewsząd woda i niesamowicie wąskie przejścia, przez które trzeba się przeciskać, w technice 3D spełniają swoją rolę doskonale. Jaskinia osacza nas tak samo, jak bohaterów.

Głównym wątkiem jest relacja ojciec – syn. Młody chłopak na każdym kroku buntuje się przeciwko przemyślanym i racjonalnym decyzjom ojca. Niestety, niczym współczesny Edyp, dopiero pod koniec swej podróży pojmuje nieuchronność przeznaczenia i ironię losu. Drugim w kolejności ciekawym motywem jest zmiana, jaka zachodzi w prowodyrze całej wyprawy – wspomnianym już milionerze. W ekstremalnej sytuacji mamy dwa wyjścia – albo zachować zimną krew, albo pozwolić drzemiącym w nas demonom paniki i strachu, aby przejęły nad nami kontrolę. Bohaterowie muszą walczyć o życie i resztki zdrowego rozsądku. Widz, dzięki technologii 3D  może niemal na własnej skórze poczuć ich strach i determinację.

Tekst: Katarzyna Kucharska


Kategoria: Recenzja filmu | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus
Tagi dla tej recenzji:
James Cameron Sanctum 3D



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--