Ona i On. Typowe mieszczańskie małżeństwo po czterdziestce. Mają dużo pieniędzy, mieszkanie w Londynie, skórzane kanapy i syna studiującego na Oxfordzie. On (Karol Strasburger) jest zapracowanym prezesem świetnie prosperującej firmy, ona (Anna Korcz) żoną z tych, które zawsze na obcasach i w koronkach. Mogłoby się wydawać, że żyją jak w bajce. Okazuje się, że ich jedynym i nadrzędnym problemem jest nieudane życie seksualne. Zdesperowane małżeństwo sięga zatem po podręcznik psychoanalityka, który ma rzekomo wprowadzić iskrę i młodzieńczą chuć do ich sypialni. Złote rady amerykańskiego naukowca oczywiście jeszcze tylko bardziej komplikują całą sytuację. Następuje istny Dekameron. Mąż na obcasach i w sukience ogląda wszystko z szafy, żona namawia hydraulika (Stefan Friedmann) i włamywacza (Robert Rozmus) , by wprowadzili obiecywane dzikie żądze w życie. Porzucona przez męża siostra żony(Elżbieta Zającówna) postanawia spróbować nawet ze złodziejem, który musi udawać psa. „Dzikie żądze” są komedią o seksie. Tylko o seksie. Dowcipy są tak somatyczne, iż nie powstydziłyby się ich amerykańskie komedie o liceach. I to trzeciego sortu. Mimo monotematyczności „Dzikim żądzom” nie można odmówić dobrego aktorstwa. Grający zdesperowanego męża Karol Strasburger w damskich ciuszkach bawi bardziej niż w sobotnie popołudnia w telewizyjnej dwójce. Pochwała należy się za kostiumy (Maciej Zień). Scenografia i muzyka też są na wysokim poziomie. Komedia Johna Tobiasa jest bez wątpienia komedią lekką i mało wymagająca. Żarty wydają się być niekiedy naprawdę zbyt rubaszne i obsceniczne. Ale z czego się śmiejemy? Z samych siebie się śmiejemy.

Ida Świerkocka


Kategoria: Recenzje spektakli | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus
Tagi dla tej recenzji:



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--