OKÓLNIK CZADU!

Pomimo tego, że ul. Okólnik znajduje się w samym centrum Warszawy, to wydaje się jakby Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina położony był  jakby troszkę na uboczu. I to nie tylko w sensie dosłownym ale również w przenośni. Uczelnia posiada w pełni profesjonalną salę koncertową z bardzo dobrą akustyką, w której odbywają się znakomite koncerty, jednak trafiają tu prawie wyłącznie koneserzy. Ale!....., kto trafił tu chociaż raz, na pewno będzie przychodził częściej.



 

4 stycznia 2011 r. w ramach cyklu Środa na Okólniku odbył się spektakl Dorota Sroczyńska i jej goście. Gospodyni wieczoru, która jest profesorem w Katedrze Instrumentów Smyczkowych, zaproponowała widzom program składający się z dwóch części.

W pierwszej, trochę spokojniejszej, wystąpiła osobiście wspólnie z młodymi, wielce utalentowanymi artystami – studentami Uniwersytetu. Jak powiedziała Pani Profesor: „mając TAKICH studentów jestem spokojna o przyszłość polskiej muzyki!”. Trafna ocena! W tej części programu wystąpili:

     - Anna Mikołajczyk – Niewiedział – sopran

     - Katarzyna Budnik – Gałązka – altówka

     - Łukasz Błaszczyk – skrzypce

     - Piotr Kopczyński – fortepian

     - Dorota Sroczyńska - altówka

     - Edward Wolanin – fortepian 

Część  druga to: GRUPA MOCARTA!!!!! Tu wszelkie zachwyty i peany nie oddadzą tego czego świadkami byli szczęśliwcy na widowni.

     - Filip Jaślar – skrzypce

     - Michał Sikorski – skrzypce

     - Paweł Kowaluk – altówka

     - Bolesław Błaszczyk – wiolonczela

rozpoczęli swój występ według starej, dobrej recepty mistrza Hitchcocka: Zaczynamy od trzęsienia ziemi, a następnie napięcie wzrasta! 



 

Początkowo, dostojna publiczność ukojona pierwszą, bardzo spokojną częścią, reagowała lekkim uśmieszkiem, który powoli przechodził w chichot. Ale dosyć prędko zwyciężył nastrój karnawału i już  cała widownia śmiała się do rozpuku, z kolejnych, bardzo inteligentnych żartów scenicznych. Właściwie każdy „numer” był na najwyższym poziomie, jednak żaden jego opis nie odda tego czego świadkiem była publiczność! Gdy pod koniec  rewelacyjnego pastiszu Moonwalkera M.Jacksona, artyści na wygaszonej scenie, tylko w światłach stroboskopu krzyczą ze sceny: OKÓLNIK CZAAADUUUU!!!, cała, do niedawna dostojna widownia zgodnie odkrzykuje YEEES! Zresztą takich interaktywnych akcji było tego wieczoru dużo więcej! Kto był, nie żałował! A morał z tego taki: Warto przychodzić na Okólnik!


 

                                            Tekst i foto: Krzysztof Stopczyk


Kategoria: Recenzje muzyczne | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--