Grupa Rafała Kmity

„Pieśni z szynela”

wydanie II 2010



Grupa Rafała Kmity, istniejąca już od 1993 roku, tworzy niezwykłe
spektakle teatralne, ozdabiając je liryczną muzyką. Przedstawieniom
towarzyszy zawsze oprawa muzyczna, której efektami są płyty - słyszymy na nich efektowne popisy twórców. Esencją ich muzyki jest to, że oddaje klimat przedstawienia i jest integralną częścią spektaklu.

Czternaście lat temu miała miejsce premiera spektaklu „Wszyscyśmy z jednego szynela” i jej sukces został ukoronowany intrygująca płytą
„Pieśni z szynela”. Otrzymujemy tu zestaw piosenek osadzonych w klimacie Carskiej Rosji czasów Dostojewskiego czy Tołstoja. Punktem wyjścia dla spektaklu - i tym samym muzyki - było opowiadanie Gogola „Szynel”, co naturalnie kieruje klimat całości ku określonej stylistyce. A więc mamy tu odwołania do rosyjskiego folkloru, trochę naiwnego postrzegania Rosji tamtych lat. Jest to zbiór lekkich, lecz bardzo lirycznych utworów z pogranicza piosenki teatralnej, poezji śpiewanej i folkloru ojczyzny Puszkina. Niezwykłe jest w tym, to że w czterdziestu dwóch minutach udało się rozłożyć emocje i to rozłożyć je na tyle, by stworzyć swoiste słuchowisko. Muzyka towarzysząca doskonałym tekstom (o których za chwilę) jest oparta na zmiennych tempach, które są podstawą ludowej muzyki rosyjskiej. Fragmenty spokojne, liryczne przechodzą szybko w skoczne i wręcz „biesiadno-potańcówkowe”, by ponownie się uspokoić.

 


Buduje to spontaniczny, żywiołowy i przyjemny dla słuchacza klimat. Instrumentarium, którego Grupa Rafała Kmity używa, jest niezwykle konserwatywne i tradycyjne. Nie jest to broń Boże zarzut, lecz pewna nobilitacja, gdyż od wielu lat teatrowi zaczyna nachalnie towarzyszyć nowoczesność - takie udziwnianie na siłę. Tu, najbardziej słyszalne są - tak bardzo kojarzące się nam z Rosją - mandolina i akordeon. I one dodają przyprawy o smaku i zapachu - Росси́я.

Odrębną kwestie stanowią teksty. Jak już pisałem, sensem i tematyką spektaklu jest carskie imperium z XIX wieku. Wielką przyjemność sprawia odczytywanie w nich aluzji to literatury rosyjskiej tamtego wieku. Przykładem jest choćby „Pieśń o toksycznej niani”, gdzie słyszymy echa Dostojewskiego: ”Żonę zaś siekierą porąbał / I schował do samowara”. Resztę zostawię słuchaczom, zapewniam: jest to zabawa przednia dla moli książkowych. Inna sprawa, że teksty są spójnymi historiami, które wprowadzają w klimat tamtych lat.

Płycie można zarzucić naiwność i zbytnią sentymentalność. To nie jest płyta o faktycznej duszy rosyjskiej, lecz o jej wizji. Owszem, znając książki Gogola, Dostojewskiego i czytając wiersze Puszkina, możemy wyrobić sobie pewną wizję, lecz nie odda ona istoty rosyjskości. To taka trochę naiwna laurka XIX- wiecznej Rosji. Na pewno w jednej kwestii udało się Kmicie zbliżyć do ideału. Bo to jest muzyka wesoła radosna i bardzo pogodna. I każdy, kto poznał naszych wschodnich braci, ten potwierdzi, że co jak co, ale oni naprawdę są pogodni i weseli. Taka jest ich natura i chwała autorowi, że wesołe teksty,przeplatane tradycyjną, rosyjską lirycznością stosownie połączył. W efekcie płyty słucha się z przyjemnością. Odpowiednie dawkowanie emocji skutecznie zachęca do ponownego jej odsłuchania. W skali od 1 do 10 daję jej mocną ósemkę, bo choć objawieniem nie jest, to zasługuje na pochwałę. Raczej do słuchania pod Gogola, niż Puszkina a tym bardziej Gorkiego.

Tekst: Robert Bartoszek



Kategoria: Recenzje muzyczne | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--