„Być Szkotem” Sean Connery i Murray Grigor 

Najlepszy z Bondów –  jak sądzi wielu – wydał biografię napisaną  przy pomocy Murraya Grigor’a (szkocki dokumentalista, pisarz, kurator wystaw, a prywatnie także jego przyjaciel). Mowa rzecz jasna o Seannie Connory’m, który w poczet swych zasług  otrzymał od brytyjskiej królowej szlachectwo – co niewątpliwie świadczy o skali jego dokonań.

Tytuł książki – „Być Szkotem” (wyd. Albatros) – sygnalizuje, że kraj pochodzenia aktora nie będzie jedynie tłem dla rozważań o jego życiu, lecz jego opis stanowić będzie element równie istotny. Jak pisze wydawca: „W napisanej z humorem opowieści Connery przedstawia siebie jako stuprocentowego Szkota, Szkota i jeszcze raz – Szkota. Cała książka jest zresztą wielkim peanem na temat Szkocji i szkockości”. Zatem z jednej strony dowiadując się o takich faktach z życia mnicha z „Imienia róży” jak to, że bardzo wcześnie rzucił szkołę by na życie zarabiać jako mleczarz, z drugiej śledzimy historię Szkocji, jej kulturę, osiągnięcia, obyczaje.

Już sam spis treści sygnalizuje nam, jakie proporcje zachowano pomiędzy narracją o życiu autora a informacjami związanymi z jego ojczyzną. Tytuły pierwszych rozdziałów brzmią: „Moje początki w Edynburgu” (opowieść o drodze od urodzin do pierwszego ekranowego sukcesu) i „Makbet” (Connory wspominając angaż do wersji sztuki zrealizowanej dla telewizji kanadyjskiej, snuje opowieść o Makbecie jako takim, przesądach związanych z tą sztuką, najsłynniejszych jej wystawieniach). Kolejne rozdziały to już chociażby: „Wykuwanie Szkocji”, „Wolność Edynburga”, czy „Gry i zabawy”. Bywa, że narracja o jego życiu roztapia się w ogromie informacji o jego kraju. Cóż, Connory we wstępie zaznacza przecież, że jego trzy największe życiowe pasje (oprócz żony - tej samej od czterdziestu lat) to aktorstwo, sport i Szkocja, przy czym Szkocja i jej polityka plasują się na miejscu pierwszym.

Książka jest niezwykle bogata w treści, korzystanie z niej ułatwia indeks – imponująca liczba składających się nań nazw własnych potwierdza, że Connery nie skupia się tylko na własnej osobie. Wielkim plusem tej autobiografii jest ilość zawartych w niej materiałów graficznych: zdjęć, reprodukcji – strony nimi nie ozdobione znajdują się w mniejszości. Zwiększa to radość czytania, przewracając kolejną kartkę zastanawiamy się, czym teraz książka nacieszy nasze oczy.


Widząc z jak wielką  pasją i zaangażowaniem podchodzi Connery do kraju swych narodzin, nie należy spodziewać się po nim silenia się na obiektywizm – ale też aktor nie kryje się ze swą stronniczością, na każdym kroku podkreślając swój patriotyzm, ostentacyjnie wspierając walkę o niepodległość Szkocji, traktując szkockość jako sposób bycia, myślenia. Connery nie jest może mistrzem pisarskiego stylu, ale też nikt tego od niego nie wymaga (pozostaje pytanie jaki jest jego udział w tworzeniu tej książki, a ile pisarskiego wysiłku włożył w nią współautor). Do czytelnika należy wybór, czy będzie ją czytał jak klasyczną powieść z fabułą, strona po stronie, czy niczym dzieło encyklopedyczne – na wyrywki, sięgając po najbardziej interesujące go fragmenty. Tak czy inaczej „Być Szkotem” to pełna zarówno anegdot oraz ciekawostek, jak i konkretnej wiedzy historycznej rozrywka na więcej niż jeden wieczór.

 

                                                      Magda Nowakowska


Kategoria: Recenzje książek | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--