„Opowieści z Narnii: Podróż Wędrowca do Świtu”

Na ekranach kin gości już trzecia część – po „Lwie, czarownicy i starej szafie” oraz „Księciu Kaspianie” – ekranizacji epickiej serii C. S. Lewisa „Opowieści z Narnii” (reż. Michael Apted).

W “Podróży wędrowca do świtu” śledzimy losy – tym razem - dwójki z czworga rodzeństwa Pevensie: Edmunda i Łucji. Rolę drzwi do fantastycznego królestwa Narnii pełni już nie słynna szafa, a magiczny obraz, przedstawiający wzburzone morze i płynący przezeń okręt.

Tym samym rodzeństwo ląduję na majestatycznym statku, a dokładniej: w morskich odmętach, skąd wyciągnięci zostają przez dawnych przyjaciół, z księciem Kaspianem na czele. Ich przejściu ze świata szarej codzienności II wojny światowej, do baśniowej krainy towarzyszy nieproszony gość: kuzyn Eustachy. Mimo rodzinnych więzów nie darzą się sympatią, gdyż Eustachy to młodzieniec obdarzony wyjątkowo wrednym charakterkiem. Jednak – jak wiemy - narnijskie przygody kształtują charakter, więc tym razem to właśnie kuzyn Edmunda i Łucji przejdzie największą – dosłownie i w przenośni – przemianę.

Ale nie uprzedzajmy faktów i nie zdradzajmy szczegółów fabuły, by nie umniejszać przyjemności płynącej ze śledzenia przygód, zrealizowanych w cyfrowej wersji 3D (dostępna w wybranych kinach). Choć do produkcji tej części użyto wspomnianej zaawansowanej metody, to książka wciąż stanowi dzieło, na które składa się więcej wymiarów, głębsze i bardziej czarujące zawartością subtelnej magii i wyrafinowanych metafor. Przede wszystkim film czerpie z oryginału zasadnicze wątki i postaci, ale całość fabuły jest odeń różna. Niemniej jednak filmowe przygody Edmunda, Łucji, Eustachego i Kaspiana (a także walecznej myszy – Ryczypiska) po raz kolejny ratujących królestwo Narnii - tu: poprzez poszukiwanie siedmiu mieczy podarowanych narnijskim baronom przez Aslana, stawiając czoła pokusom tworzonym przez „zieloną mgłę” - powinny spodobać się najmłodszym, choć zaznaczyć trzeba, iż niektóre sceny zawarte w filmie mogą naprawdę przestraszyć (choćby walka z morskim potworem). Rodzice będący fanami Tildy Swinton (Biała czarownica) mogą natomiast odczuć niedosyt – choć obecna na plakacie, w filmie pojawia się jedynie na moment.

W każdym razie rodzinna wyprawa na „Podróż Wędrowca do Świtu” to świetny pretekst, by po kinowej przygodzie wspólnie sięgnąć po książkowy oryginał.   

   

                                                                       

fot. mat. prasowe


Kategoria: Recenzja filmu | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--