Szewcy, Stanisław Ignacy Witkiewicz, Teatr Polski 15.12 2010

Stanisław Ignacy Witkiewicz - enfant terrible międzywojnia,
transcendentalny i metafizyczny twórca oraz chodzące katharsis
polskości - tak w skrócie można byłoby napisać na grobie tegoż człowieka. I chyba słusznie, że jego twórczość nie daje o sobie zapomnieć następnym pokoleniom. Mądrości płynące z ironicznych a często krytycznych wobec naszych wad dzieł, są nad wyraz aktualne. I nie da się przejść obojętnie wobec jego całego dorobku literackiego (pomijam celowo inne dziedziny artystycznego wyrazu). Jednym z ostatnich dzieł Witkacego byli "Szewcy".Ten dramat, trochę zohydzony faktem, iż wpisano go do rejestru lektur szkolnych ( Witkacy w grobie się przewraca) i tym samym narzucono interpretację dzieła, jest uznawany za jeden z lepszych w historii polskiej literatury. Dramat ten  rozlicza  nasze narodowe słabostki, wrzucając je w wir międzywojennych wydarzeń politycznych. Jego istotą jest pokazanie następstw rewolucji i zmian zachodzących w jej twórcach. To istna dekonstrukcja mitu, to obraz katastrofizmu, człowieczeństwa czującego oddech nazizmu oraz komunizmu. Czuć upadek, słychać maszerujące, podkute buty.Oto testament starego świata, który ma ulec zagładzie.

Tym bardziej cieszy, że Witkacy nadal jest obecny w teatrze a jego
filozofia przenika wciąż do naszej świadomości. Odegranie tekstu
Witkiewicza jest zadaniem niełatwym ze względu na trudny język
oraz pozorną cudaczność formy - jakby to określił autor. Receptą na ten tekst okazuje się minimalizm oraz nie uwspółcześnianie na siłę, bowiem "Szewcy" są przemyślani od początku do końca. Jest więc to spójna i wykrystalizowana wizja, której trzeba się trzymać - i basta! Cieszy mnie więc, że Teatr Polski okazał się konserwatywny i konsekwentnie oddał myśl Witkiewicza od A do Z. Sceneria została ograniczona do minimum, wedle zaleceń  didaskaliów. Nie znaczy to, że jest uboga. Otóż surowe tło uwypukla doskonałe kostiumy oraz poszczególne elementy scenografii(jak na przykład pianino), które są
kluczowe dla fabuły. Całość zostaje oprawiona efektami dźwiękowymi oraz światłem, które odgrywa istotną rolę przy zmianach jakie zachodzą w fabule. Pieczołowitość i staranność wykonania  najdrobniejszych rekwizytów zaowocowała tym, że klimat przedwojennej Polski aż "zionie"a widz ma poczucie autentyczności.

O grze aktorskiej nie wypada wręcz mówić, gdy mamy przed sobą plejadę znakomitych odtwórców. Sama obecność Olgierda Łukaszewicza w roli Sajetana pokazuje, jak dużo serca włożono w zbudowanie klimatu witkiewiczowskiej wizji. O tym, ze Łukaszewicz jest niewątpliwie doskonały aktorem, mówić nie trzeba, a jest on przeto z gatunku tych, co cenią przede wszystkim teatr, a nie ekran kina. Duże brawa należą się też młodszemu pokoleniu, które w postaci choćby Tomasza Borkowskiego(Robert Scurvy) wykazuje się odpowiednią wrażliwością przy ukazaniu niełatwych postaci z wyobraźni Witkacego. I właśnie to zestawienie pokoleń aktorów, pozwala w pełni oddać sedno dramatu. Bowiem właśnie zmiany pokoleń i kontrast między nimi, przebijają między wierszami tekstu. Tym bardziej cieszy wyczucie reżysera przy doborze ról.

Podobno jeśli tekst jest dobry, to odegranie go jest jedynie
formalnością. Jednak pomyślmy, ile to nudnych przedstawień jest na siłę preparowanych pod kątem szkół. Bogu dzięki, Witkiewiczowi daje się spokój, a jego wystawia się w teatrze w takiej formie w jakiej  miałem okazję ujrzeć w Tetrze Polskim. Żyjąc w błędnym przeświadczeniu, iż jedynie zakopiański Teatr potrafi wytworzyć, to co stanowi o wyjątkowości tekstów Witkiewicza, nie nastawiałem się raczej pozytywnie.
Na szczęście sceptyczne podejście do sprawy okazało się jak najbardziej nie na miejscu a całość zasługuje na należyte brawa w pozycji stojącej.

Aż chce się w tym momencie zacytować Witkacego : "Dobrze jest, psia-krew, a kto powie, że nie, to go w mordę!"

 

Reżyseria:
Maciej Prus
Dekoracje i kostiumy:
Marcin Jarnuszkiewicz
Muzyka:
Agata Zubel
Asystent reżysera:
Tomasz Borkowski
Asystent scenografa:
Paulina Czernek
Przygotowanie wokalne:
Anna Chmielarz
Serwis fotograficzny:
Stefan Okołowic

Występują:
Sajetan Tempe, majster: Olgierd Łukaszewicz
Józek, czeladnik I:     Wojciech Czerwiński
Jędrek, czeladnik II:   Marcin Jędrzejewski
Księżna Wsiewołodowna Zbereźnicka-Podberezka :  Katarzyna Stanisławska
Prokurator Robert Scurvy :      Tomasz Borkowski
Hiper-robociarz :       Antoni Ostrouch
Gnębon Puczymorda :     Arkadiusz Głogowski
Kmieć : Piotr Brzeziński
Kmiotek:        Artur Pontek
Dziwka bosa:    Joanna Voss

 

                                                                                          Tekst: Robert Bartoszek

Foto: materiały prasowe


Kategoria: Recenzje spektakli | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus
Tagi dla tej recenzji:
Szewcy teatr polski Witkacy



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--