Wyjście przez sklep z pamiątkami jest filmem wyreżyserowanym przez jednego z najsłynniejszych współczesnych artystów street artu. Banksy postanowił zrobić eksperyment i zająć się sztuką, z którą wcześniej nie miał wiele wspólnego. Moim zdaniem jego pierwszy i być może ostatni film, jest tak samo dobry jak jego murale i tak samo intrygujący, jak sama postać, owiana niezliczoną ilością legend i domysłów.


Całość jest zrealizowana w typowej konwencji amerykańskich filmów dokumentalnych. Akcja filmu rozgrywa się w przestrzeni miejskiej. Sami bohaterowie komentują jednak przedstawione wydarzenia w zamkniętych pomieszczeniach siedząc na krześle frontem do kamery. Tło jest zazwyczaj ubogie, bo w tych scenach nie liczy się to, co mamy zobaczyć, a to co przedstawiani ludzie mają do powiedzenia. Z kolei w ujęciach, które dzieją się w mieście, gdy artyści wciąż się przemieszczają, ciągle coś robią i tworzą, widz ma patrzeć. Może konfrontować to, co zostało powiedziane z tym co właśnie widzi, jednak w tych scenach dialogi są spontaniczne, nieprzemyślane i nie są głównym aspektem. Pojawia się tu zatem podział na obraz i na słowo, które ten obraz uzupełnia. Takie ukazanie przedstawionej historii wiąże się też z kategorią czasu, którego produkcja dotyczy. Sceny dziejące się na ulicach zostały zarejestrowane dużo wcześniej, ich bohaterowie byli wtedy młodymi ludźmi biegającymi po mieście ze swymi puszkami i farbami. Dziś niektórzy z nich, jak np. Shepard Fairey, są znanymi artystami. Można zatem powiedzieć, że mamy do czynienia z powrotem do przeszłości i jej rozrachunkiem z czasem obecnym. Dzięki temu film może spełnić cel, który wyznaczył tej produkcji, i w gruncie rzeczy też chyba samemu sobie Banksy – ukazanie źródeł sztuki ulicznej i jej kondycji obecnej.


Wspomniane wyżej sceny z przestrzeni miejskich są kręcone amatorską kamerą, która jest źródłem i przyczyną powstania tej produkcji. Jej właściciel – Thierry Guetta, tak bardzo bał się, że utraci na zawsze ważne momenty w swoim życiu, że zaczął obsesyjnie wszystko rejestrować za pomocą kamery video. Moim zdaniem świetnie sprawdza się tu teoria McLuhana dotycząca przekaźników. Kamera stała się dla Thierriego przedłużeniem jego samego w skrajnym, może nawet w pewnym sensie perwersyjnym, znaczeniu. Nigdzie się bez niej nie ruszał i patrzył na świat tylko z jej perspektywy. W swoim domu miał setki (jeśli nie tysiące) taśm, a co najważniejsze – po nagraniu nigdy potem już ich nie oglądał. Wystarczyło mu, że rejestruje, nie odczuwał potrzeby odtwarzania.


Wyjście przez sklep z pamiątkami jest grą twórców z widzami. Stawia pytania, ale na nie nie odpowiada. Pokazuje przestrzeń wielkiej galerii sztuki, ale wskazuje też tytułowy sklep z pamiątkami, przez który zazwyczaj opuszczamy wszelkie muzea i wychodzimy na świeże powietrze, gdzie przemykają niezauważeni streetartowcy, pozostawiając widzialne znaki obecności w postaci swoich dzieł.


W połowie filmu następuje zmiana perspektywy. Kamera obraca się i ten, który rejestrował, staje się obiektem filmowanym. Thierry zostaje pierwszoplanowym aktorem w swoim własnym filmie. Banksy po raz kolejny zaskakuje. Ukazuje narodziny nowej formy sztuki, która tym samym może być końcem prawdziwej sztuki ulicy. Nie chcę jednak wiele pisać o tej części filmu, ponieważ według mnie każdy powinien to najpierw sam obejrzeć. Akcja przenosi się z ulicy do galerii, sam Banksy natomiast wychodzi przez sklep z pamiątkami.

Tekst: Katarzyna Kucharska


Kategoria: Recenzja filmu | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--