Projekcja Pochowajcie mnie pod podłogą odbywa się w ramach czwartego Festiwalu Filmów Rosyjskich Sputnik. Wielokrotnie nagradzany film w reżyserii Sergieja Snieżkina jest ekranizacją autobiograficznej powieści Pawła Sanajewa.



Głównym bohaterem jest małoletni Sasza, którego wychowują dziadkowie. Emerytowany aktor, zasłużony dla sowieckiej Rosji - dziadek, oraz babcia, która z miłości do niego porzuciła Kijów i przeprowadziła się do Moskwy. Mogłoby się zatem wydawać, że na widza czeka urocza sielanka kochającej się rodziny i historia radosnego dzieciństwa. Nic bardziej mylącego.

Babcia, która jest najbardziej charakterystyczną postacią w całym obrazie, w żadnym wypadku nie przypomina radosnej serdecznej babuni, która rozpieszcza wnuka. Chora psychicznie kobieta zatruwa życie sobie i całej swojej rodzinie. Miłość, którą darzyła męża przerodziła się w nienawiść i nieustający potok pretensji. Swą jedyną córkę, matkę Saszy, miesza z błotem przy każdej możliwej okazji. Wszystkie frustracje i żale wyładowuje na wnuku, który przez to pozbawiony jest normalnego dzieciństwa.

Paradoksalny w tym obrazie jest fakt, iż za zasłoną przekleństw i wyzwisk, które babcia serwuje Saszy widać bezgraniczne oddanie i wielką miłość. Pochowajcie mnie pod podłogą ukazuje jak cienka jest granica pomiędzy okrutną nienawiścią a wielką miłością. Pozbawiając wnuka wszelkich uciech, które powinny przysługiwać małemu chłopcu, babcia zapewnia mu najlepszą opiekę medyczną. W jego  wychowywanie wkłada wiele serca i wysiłku, obwiniając go przy tym za wszelkie zło tego świata. Postać małego Saszy kojarzy mi się z figurą kozła ofiarnego, wyłączając cały aspekt sakralny towarzyszący temu zagadnieniu. Jest najważniejszy zarówno dla babci jak i dla dziadka, tym samym jednak jest znienawidzony i poniżony do granic ludzkich możliwości. Skupiają się w nim wszystkie demony nękające tę rodzinę, jest on jednak jej integralną i najważniejszą częścią.

Narracja w powieści prowadzona jest z perspektywy dziecka, wnosi to do całej historii dziecięcą naiwność. W filmie nie ma na to miejsca, wszystko ukazane jest z dorosłej perspektywy. Dlatego, moim zdaniem, dramatyczna sytuacja małego Saszy bardziej przybija odbiorcę w ekranizacji, niż w literackim pierwowzorze. Polski widz może się jednak lekko uśmiechnąć podczas sceny w barze. Matka Saszy i jej partner czekają na moment, w którym będą mogli zobaczyć chłopca i złożyć mu życzenia. Zaborcza babcia nie chce nawet o tym słyszeć, dlatego para spędza tam cały dzień. W pewnym momencie mężczyzna chce rozweselić zrozpaczoną matkę chłopca i postanawia z nią zatańczyć. Barmanka (jeśli można użyć takiego określenia dla kobiety pracującej w moskiewskiej spelunie) informuje, że mają tylko przeboje zagraniczne. Para prezentuje zatem groteskowy, bo smutny i komiczny zarazem taniec przy akompaniamencie Maryli Rodowicz śpiewającej swój przebój o kolorowych jarmarkach.

Podsumowując, warto udać się do kina na Pochowajcie mnie pod podłogą. Oryginalna i wzruszająca historia skłania do refleksji. Nie ma tu wyraźnego podziału na dobro i zło. Zamiast  czerni i bieli odnajdujemy szarość, której nie da się jednoznacznie określić. Film stawia przed odbiorcą znak zapytania o granicę między miłością a nienawiścią i o koegzystencję tych dwóch, tak sprzecznych,  uczuć w obrębie jednego domu rodzinnego.

Tekst: Katarzyna Kucharska

 

 

 


 



Kategoria: Recenzja filmu | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--