OKIEM  OBSERWATORA

MUMIO FESTIVAL. Ktoś zapukał mi do buta, czyli 21 lat Mumio 

17 - 27 czerwca 2019

Teatr ATENEUM

Jak ogólnie wiadomo najtrudniejszą działką do uprawiania w kinie i w teatrze, jest ta związana z szeroko pojętym humorem, satyrą, dowcipem, żartem, czy komedią. Już my Polacy mamy tak, że każdy potrafi być poważny. Uwielbiamy to! Na co dzień, wręcz otoczeni jesteśmy legionami smutasów o zaciętych twarzach, którzy grobowym głosem pouczają nas jak mamy żyć, co dla nas jest dobre (ba! Dobre to mało powiedziane – najlepsze!), a co nam szkodzi, chociaż sami jeszcze o tym nie wiemy! I tylko ci zapiekli w nienawiści do wszystkiego co żyje, spoceni faceci i rozhisteryzowane panie [?] wiedzą wszystko najlepiej i mają gotowe recepty na najlepsze dla nas życie.


 

Rozmawiać się z nimi nie da. Dyskutować tym bardziej! Co więc pozostaje? Stara i wypróbowana przez pokolenia Polaków metoda – humor, satyra, uśmiech, żart itd.

Już niejeden zaborca i okupant przekonał się, że ta wyglądająca tak niewinnie metoda, posiada ogromną, wręcz decydującą siłę rażenia.

Na przestrzeni XX-tego w. można wskazać wiele przykładów potwierdzających tezę, że Polacy nie tylko potrafią tworzyć różne satyryczne teksty, ale uwielbiają ich słuchać i wręcz delektują się nimi. I co ciekawe, w tym przypadku mamy do czynienia z prawdziwych egalitaryzmem. Wszyscy są równi. W latach 50 i 60 ubiegłego wieku, ulice miast pustoszały, bo wszyscy oglądali Kabaret Starszych Panów. Później piosenki Agnieszki Osieckiej nuciły wszystkie środowiska, o biletach na Kabaret Dudek, czy recitale Wojciecha Młynarskiego można było tylko pomarzyć, tak samo jak na występy Jacka Kaczmarskiego. A były jeszcze w Gdańsku - Wały Jagiellońskie, w Poznaniu - Tey, a we Wrocławiu - Kabaret Elita. I nie były to zespoły i twórcy schlebiający niskim gustom. Którzy z obecnie występujących zasługują na zaszczytne miano ich kontynuatorów? Jeżeli chodzi o kulturę słowa i rodzaj humoru, ja mogę wymienić ze „starej gwardii” - Stanisława Tyma, a z młodszych - Artura Andrusa i MUMIO. Powszechnie znany jako Kabaret MUMIO, a tak naprawdę po prostu MUMIO – w składzie: Jadwiga i Dariusz Basińscy, Jacek Borusiński i Tomasz Drozdek. Ten „kabaret” ciągnący się za zespołem, wziął się od nazwy programu, który był pierwszym wielkim hitem i który nosił tytuł właśnie „Kabaret Mumio”. A prawidłowa nazwa grupy była i jest MUMIO!

Nie do wiary, że MUMIO istnieje już na polskich scenach 21 lat! Czyli uzyskało już czynne  i prawie wszystkie bierne prawa wyborcze (prawie - bo na wybór na senatora i urząd prezydenta RP musi jeszcze trochę poczekać). Ich pojawienie się to było istne „wejście smoka”. Pierwszy szeroko znany ich program - „Kabaret MUMIO” - zgarnął wszystkie możliwe do zgarnięcia nagrody, a najważniejsza jaką przytulił, to zachwyt publiczności. Od tego się zaczęło i tak trwa 21 lat! Oczko! Blackjack! Ileż różnorakich „gwiazd” pojawiło się przez ten czas, zabłysło oślepiającym światłem i ….. tak, tak - zgasło!

Jaki jest sposób na tak długie utrzymywanie sympatii widzów? Można to było zobaczyć i usłyszeć w Teatrze Ateneum, w dniach 17 – 27 czerwca tego roku. Tylko szczęśliwcy dopchali się na: MUMIO  FESTIVAL. Ktoś zapukał mi do buta, czyli 21 lat MUMIO (17-27 czerwca 2019)

W tych dniach można było uczestniczyć w spektaklach:

- Kabaret Mumio;

- Welcome Home Boys;

- Przybora na 102;

- Ktoś zapukał mi do buta

i obejrzeć:

- Wernisaż wystawy Semantic Pseudo Child Art.;

- Przegląd dokonań w dziedzinie reklamy telewizyjnej Kopytko i Mazy.

Co było wspólnego dla tych wydarzeń artystycznych i czym się różniły od innych,  które można było oglądać w tym czasie gdzieś indziej? KULTURĄ humoru i żartu. Tylko tyle i aż tyle! Przez 10 dni ze sceny nie usłyszeliśmy wyrazów na „K”, na „H” lub jak kto woli na „CH”, na „J”, „P” i na jeszcze kilka liter alfabetu, a publiczność i tak dostawała czkawki ze śmiechu. Można? Można! Żarty opierały się na grze słów i skojarzeń, oraz na absurdalnych puentach, typu „angielski humor”. I ten przepis działa i to jak! W czasie spektakli były całe fragmenty, gdzie połowa widowni z trudem słyszała kwestie ze sceny, bo pierwsze rzędy tak głośno śmiały się i klaskały.

Z punktu widzenia widza, w przypadku MUMIO mamy do czynienia z tworem prawie doskonałym. Przed chwilą podkreśliłem fundamentalną rolę kultury tekstów. Ale nawet najwspanialszy tekst trzeba widzowi podać ze sceny, ograć go. I tu dochodzimy do drugiego powodu dzięki któremu MUMIO od tak dawna cieszy się niesłabnącą sympatią widzów. To po prostu jest znakomite aktorstwo. I znowu: tylko tyle i aż tyle! To przecież takie proste! Widz chodzi do teatru aby coś zobaczyć i usłyszeć! Jeżeli te dwa warunki spełnione są w sposób perfekcyjny, to wynik może być tylko jeden, w tym przypadku MUMIO!

~Jedyna kobieta w tym gronie - Jadwiga Basińska - jest jedną wielka ekspresją ruchową, z fenomenalna mimiką, nawet gdy akurat gra jakąś wyciszoną postać. A jej popisy choreograficzne i plastyczność gry ciałem, zwalają z nóg. Tak samo jak zdolności wokalne! Panowie, dla kontrastu, są raczej poważni. Szczególnie specjalizuje się w tym Jacek Borusiński, którego vis comica bazuje na kontraście miedzy tym co robi i tym co i jak mówi, z prawie kamiennym wyrazem twarzy. Fantastyczny efekt Buster Keatona! Tylko oczy cały czas są super ekspresyjne. Można go oglądać i słuchać na okrągło. Bez znudzenia!  Tak jak Dariusza Basińskiego, który jest bardziej dynamiczny, a „plastyczność” twarzy i całej postaci, wspaniale zgrana jest z głosem. Zresztą właśnie zmiany sposobów mówienia i posługiwanie się „zagranicznymi” językami, to jego znak firmowy! Ma na to patent, jest niepowtarzalny i nie do podrobienia!

Nie należy zapominać, że do MUMIO należy również Tomasz Drozdek. W przeciwieństwie do pozostałej trójki nie eksponuje swego aktorstwa ale jak trzeba, to potrafi! A oprócz tego to jest naczelny „oprawca muzyczny” MUMIO i jego działania na scenie są zdecydowanie wartością dodaną.

Wszystko, co pokazuje na scenie cała czwórka, to perełki aktorskie!

W ciągu tych 10 dni w Teatrze Ateneum można było delektować się do woli grą poszczególnych artystów, zarówno obserwując ich indywidualne popisy, jak i sceny zbiorowe.

Warszawiacy to wykorzystali, zapełniając na każdym spektaklu widownię Teatru Ateneum. Teraz kolej na inne miasta, a szczególnie na Katowice, gdzie w dniach 6 – 8 września, w Teatrze Śląskim im. St. Wyspiańskiego odbędzie podobny festiwal. 

Radzę nie przegapić!


TEKST:  KRZYSZTOF  STOPCZYK

FOTO: materiały prasowe od Strefa 101 - Agencja Public Relations

 


Kategoria: Recenzje spektakli | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus
Tagi dla tej recenzji:
mumio Okiem Obserwatora



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--