Tak, jak jest

Recenzja filmu „Matka Teresa od kotów” Pawła Sali

Kinoteka, Warszawa

„Matka Teresa od kotów” to film o bezsilności wobec zła. O bezradności ofiar, ale i oprawców. Słowa „zrób coś” – bardzo często padające w obrazie Pawła Sali – mogłyby stać się mottem całej historii.

A historia sama w sobie jest przerażająco banalna – zagubiony, ale zgrywający twardziela chłopak (Artur grany przez Mateusza Kościukiewicza, znanego m.in. z filmu „Wszystko co kocham” Jacka Borcucha) z pomocą zafascynowanego nim młodszego brata Marcina (Filip Garbacz), morduje własną matkę. Tragedia jakich wiele - o podobnych codziennie czytamy w gazetach (reżyser zresztą – jak sam przyznaje - pomysł na film zaczerpnął z prasowego nagłówka). Najczęściej myślimy wtedy „patologia”, „zwyrodnialcy”, „co za czasy”. Rzadziej zastanawiamy się na tym, kim byli mordercy, co się działo w ich życiu, w ich głowach, co sprawiło, że zdecydowali się na tak radykalny krok? Odnoszę wrażenie, że Sala – za przykładem czytelników brukowców - też się nad tym szczególnie nie zastanawia.

Reżyser pokazuje, nie komentuje, nie wyjaśnia. Zdecydowanie odcina się od moralizatorstwa, choć trudno określić to kino jako jawnie niezaangażowane. Z drugiej strony trudno też uwierzyć, że szukając przyczyn tragicznych wydarzeń, Sala wskazuje na nieobecnego ojca – weterana wojny w Iraku (w tej roli Mariusz Bonaszewski) czy zapracowaną i zafiksowaną na kotach matkę (dobra kreacja Ewy Skibińskiej). Nie podejrzewam go o tak daleko idące uproszczenie. Próba analizy jednak zdecydowanie ma miejsce - film skonstruowany jest tak, że cofamy się w czasie, obserwując postępujący rozkład kiedyś zwyczajnej i wydawałoby się szczęśliwej rodziny.

Co takiego właściwie się stało? – pytamy. I jest to pytanie, na które w filmie Sali nie znajdziemy jednoznacznej odpowiedzi. Zło, które powoli wykluwa się w relacjach między ludźmi – choć nieokreślone – jest jednak namacalnie wręcz realne. Obecne najpierw tylko w głowach, prowadzi do konkretnych czynów, których w żaden sposób nie da się odwrócić. I tutaj właśnie ujawnia się bezradność oprawcy. Jest taki moment w filmie, kiedy do Artura dociera, że to, co zrobił, to nie jest gra – co od początku próbował wmówić młodszemu bratu. Pod prysznicem, kiedy woda zalewa łzy, na moment znika maska twardziela, odkrywając zagubionego, bezsilnego chłopaka, który zabił własną matkę. Marcin poczuje to dopiero dużo później, kiedy prowadzony przez policjantów przez więzienny korytarz, boleśnie zawoła „mama”.

Zdecydowanie najbardziej frapującym wątkiem w filmie jest dla mnie relacja pomiędzy braćmi. Niezdrowa, prowadząca do nieszczęścia fascynacja, ogromny wpływ Artura na Marcina. Niepodważalny autorytet brata – wynikający nie tylko z różnicy wieku, ale z autentycznej wydawałoby się bliskości pomiędzy rodzeństwem – sprawia, że Marcin wierzy w nadprzyrodzone zdolności Artura i jego rzekomą umiejętność wskrzeszania ludzi. Pytanie, czy sam Artur też w to wierzy. Może zabił matkę, aby potwierdzić swój obraz w oczach brata? Aby pokazać mu, że wszystko, to tylko gra, a matka nie umarła naprawdę. A może Marcin miał być tylko narzędziem w rękach brata? Odpowiedzialność przecież łatwiej jest dzielić z kimś. Wielowątkowość i złożoność tej relacji daje szerokie pole do interpretacji, a poruszenie przez reżysera tego rzadko przywoływanego w polskim kinie wątku, przywodzi na myśl takie filmy, jak rosyjski „Powrót” Andrieja Zwiagincewa, francuski „Jego brat” Patrice’a Chereau czy duński „Bracia” Susanne Bier.

Nie chcę, żeby mój film kogokolwiek zabawiał ani szokował – mówił Paweł Sala na Festiwalu Filmowym w Karlovych Varach, gdzie film odniósł duży sukces. „Matka Teresa od kotów” rzeczywiście ani nie bawi, ani nie szokuje. Pokazuje realność i uniwersalność zła. Bez zbędnego komentarza – po prostu tak, jak jest.  
 

Tekst: Agnieszka Kamińska

 



Kategoria: Recenzja filmu | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus
Tagi dla tej recenzji:
Matka Teresa od kotów nowości filmowe



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--