Narastające zainteresowanie szeroko pojętą kulturą portugalską niesie się nad Wisłą niczym dźwięki fado po krętych uliczkach Alfamy. Efekt: coraz liczniejsze grono miłośników nadatlantyckiej krainy poszukuje możności opanowania języka Vasco Da Gamy, Fernando Pessoi i Amalii. A o taką wcale nie łatwo, zwłaszcza gdy poszukiwana jest sposobność nauki języka w jego wersji europejskiej, nie zaś brazylijskiej.

Stwierdzenie to podpieram kolumną doświadczenia własnego. Uczęszczałam swego czasu na kurs owszem, przyjemny, lecz prowadzący go nauczyciel mieszkał w Polsce od ponad dwóch dekad. Kiedy więc pochwaliłam się świeżutkimi zdolnościami lingwistycznymi przed gronem zaprzyjaźnionych osób władających językiem portugalskim od kołyski, reakcją było pełne politowania pokiwanie głową oraz komentarz: nikt już na taką retro-modłę nie mówi.


Inna przeszkoda to bolączka standardowego w naszych czasach notorycznego przyśpieszenia, a więc: braki w dziedzinie wolnego czasu. Właściwą szkołę językową trzeba nie dość, że znaleźć, to jeszcze regularnie do niej docierać.

Z ratunkiem w zakresie obu wspomnianych komplikacji przychodzi Wydawnictwo Preston i ich „Portugalski w tłumaczeniach. Gramatyka 1”. To właściwa propozycja dla tych, którzy swą lingwistyczną przygodę z portugalskim pragną rozpocząć. Przede wszystkim zauważmy, że do nauki z tego podręcznika wystarczy on sam i dobre chęci. Książkę skonstruowano sprytnie w ten sposób, że do korzystania z niej nie potrzeba nam nauczycielskiej pomocy.

Jak podkreślają sami autorzy podręcznik służy przede wszystkim opanowaniu podstawowych zasad gramatyki, bez której wszelka komunikacja oparta na języku obcym skazana jest na porażkę (a co najmniej powierzchowność). Podzielony został na 36 rozdziałów. W tym - zagadnienia obejmujące różne części mowy: rzeczowniki (tworzenie rodzaju żeńskiego i liczby mnogiej), czasowniki (odmiana w czasie teraźniejszym, tryb rozkazujący) czy przymiotniki (stopniowanie).

Jak posługiwać się tak zorganizowanym materiałem? Otóż zadaniem językowych adeptów jest tłumaczenie zdań zbudowanych tak, by obcowanie z nimi gwarantowało stopniowe opanowywanie tajników zarówno gramatyki, jak i słownictwa. Po lewej stronie widzimy zdania po polsku, po prawej zaś: po portugalsku. Zakrywając najpierw jedną a potem drugą stronę, ćwiczymy przekład z jednego języka na drugi – i na odwrót, od razu weryfikując poprawność.

Wybrane tu zdania odzwierciedlają język wypowiedzi codziennych. Obok reguł wyszczególniono wyjątki. A także wskazówki, zawierające objaśnienia gramatyczne, przestrogi przed nagminnie popełnianymi błędami, uwagi dotyczące wymowy, konteksty użycia zwrotów oraz listy przydatnych słów i wyrażeń. Jeśli do danego zagadnienia podchodzimy po raz pierwszy, od tych właśnie wskazówek warto zacząć, następnie zaś przejść do ćwiczeń.

Przyznam, że w moim przypadku, największą trudność związaną z rozpoczęciem solidnej nauki tego języka, przeszkodę zasadniczą uniemożliwiającą jakikolwiek postęp, stanowiła, i stanowi dotąd, wymowa. Uczestniczyłam swego czasu, podczas lizbońskiego Erazmusa, w kursie językowym Erazmusom dedykowanym. Ewidentnie zorganizowanym naprędce i pobieżnie: do jednej grupy wtłoczono wszystkie zagraniczne osoby, a były ich z cztery dziesiątki. Większość zaś tej wielkiej grupy stanowiły nacje, którym portugalska wymowa nie nastręczała większych trudności: osoby przybyłe z Włoch i Francji, z niekrytą nadzieją łatwego zaliczenia przedmiotu. Kurs więc, demokratycznie pozbawiony nauki prawidłowej wymowy, mimo mych najszczerszych chęci, okazał się stratą czasu.

Tu od razu widzę, że mój językowy problem zostanie rozwiązany: po pierwsze już sam wstęp obfituje w szczegółowy opis posługiwania się językiem portugalskim w jego postaci mówionej. Ponadto do książki dołączono płytę z nagraniem wszystkich zdań.

Realizacja kursu ma użytkownikom zapewnić osiągnięcie poziomu A1/A2, czyli możność porozumienia w sytuacjach codziennych. Przeglądając książkę widzę, że jest to faktycznie do zrobienia. Już pierwszy mój z nią kontakt dał mi przyjemne poczucie, że dotychczasową klęskę prób opanowania języka mojego ukochanego miasta (Lizbony) przekuć mogę z pomocą tej książki w satysfakcję językowej (z czasem) biegłości. Jedyne, czego podręcznikowi brakuje to dołączona oprócz płyty dawka silnej woli i pakiet skłonności do systematyczności. Cóż, ich wytworzenie leży już po naszej stronie.

 

Marta Popławska


Kategoria: Recenzje książek | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--