Czy wiedzieliście, że John Irving zaczyna pisanie książek nie standardowo – od początku, a nietypowo – od końca, napisawszy ostatnie zdanie? Że od konieczności wzięcia udziału w walkach w Wietnamie uchronił go ówcześnie narodzony syn? Rzecz jasna w tamtych latach Irving traktował takie nieoczekiwane wybawienie jako dopust boży, konieczność rezygnacji z życiowej „przygody”. Dziś, mając już wiedzę, że większość jego kolegów, którym tak zazdrościł „prawdziwej męskiej przygody”, przygodę tę przypłaciła życiem, dziękuje losowi za to nieoczekiwane wybawienie. Losowi i prezydentowi Kennedy’emu, który wydał rozporządzenie o zwolnieniu młodych ojców z obowiązku służby wojskowej. Inna ciekawostka związana z autorem „Regulamin tłoczni win” to fakt, iż życiową wiedzę umożliwiającą mu tworzenie bogatych książkowych fabuł, czerpie chociażby z okresu, gdy zajmował się zapaśnictwem – rzecz pozornie nietypowa dla człowieka pióra.

Takich interesujących faktów z życia ulubionego pisarza mogli dowiedzieć się ci miłośnicy jego twórczości, którzy przybyli na zorganizowane w kinie Atlantic spotkanie z autorem. Okazją do zaaranżowania wieczoru autorskiego, był fakt pojawienia się na polskim rynku księgarskim jego najnowszej książki, wydanej nakładem wydawnictwa Prószyński – „Ostatnia noc w Twisted River”. Rozmowę z gościem poprowadził Tomasz Raczek, fragmenty powieści przeczytał Rafał Mohr. Przybyli mieli też okazję wysłuchać analogicznych fragmentów w wykonaniu autorskim, w języku oryginalnym. Zwieńczeniem wieczoru było „wspólne zdjęcie” autora z czytelnikami: Irving zajął miejsce wśród nich w pierwszym rzędzie sali kinowej.


Kategoria: Aktualności | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus
Tagi dla tej recenzji:
John Irving Kino Atlantic



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--