Współtworzył historię polskiego rapu, teraz przeżywa drugą muzyczną młodość. Co zresztą widać było doskonale na jego czwartkowym koncercie w Hulakula Rozrywkowym Centrum Miasta (Jagiellońska 82b), na który tłumnie przybyli tak zupełnie młodzi, jak i ci, którzy za młodu słuchali jego przebojów takich jak „Bezele” czy „Drin za drinem”.

 


 

Jacek Graniecki, szerokiej publiczności znany jako Tede, dał w Hulakula koncert energetyczny i skondensowany. Przybyli ewidentnie czekali z niecierpliwością na jego ostatni największy hit: „Wyje wyje” i nie zawiedli się, przebój rozbrzmiał ze sceny, i to kilkukrotnie.

 

 

Na spotkanie z gwiazdą wieczoru przygotowali przybyłych DJ RIZZLE oraz TEABE, raper z Saskiej Kępy. Generowany przez nich klimat komponował się jak ulał z przestrzenią klubu. To centrum różnorakiej rozrywki przywodzi na myśl klimat doskonale znany z amerykańskich produkcji filmowych (takich chociażby „Stranger Things”): tych, w których bohaterowie idą z przyjaciółmi zaszaleć podczas gry w kręgle i na automatach, popijając piwko i pogryzając przekąski. Jest energia!

 


Kategoria: Recenzje muzyczne | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus
Tagi dla tej recenzji:
HULAKULA tede



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--