OKIEM  OBSERWATORA

LIVERPOOL  -  CZERWIEC 2017

 

Tradycyjnie, w sezonie urlopowym Obserwator opisuje i poleca jakieś zdarzenie spoza Warszawy, ale łatwo dostępne dla mieszkańców stolicy.

Tym razem jest to wizyta w Liverpool.

Na początek, dla zachęty:

- Liverpool wpisany jest do Księgi Rekordów Guinnessa. Miasto zyskało tytuł „Stolicy muzyki pop”, gdyż pochodzący z niego artyści zdobyli najwięcej pierwszych miejsc na listach przebojów;

- największa na świecie katedra anglikańska, mająca największe na świecie witraże, została zaprojektowana przez dwudziestokilkuletniego Gilesa Gilberta Scotta tego samego, który w późniejszych latach zaprojektował słynną czerwona budkę telefoniczną;

- pierwszy na świecie śmiertelny wypadek kolejowy miał miejsce w Liverpool i pierwsza na świecie sieć tuneli pod miastem dla pociągów (nie metra) została wydrążona w Liverpool;

- tu mieszka największa chińska społeczność w Europie i jest „Chinatown” z całym mnóstwem restauracji i knajpek z pysznym jedzeniem;

- zegar na jednym z budynków The Three Graces, przy Pier Head, jest większy od słynnego na cały świat londyńskiego „Big Bena”;

- największe w Wielkiej Brytanii centrum handlowe na „otwartym powietrzu” - Liverpool One - zajmuje sporą część centrum miasta i są w nim sklepy / salony / butiki wszystkich liczących się marek świata;

- W 1897 r. bracia Lumiere nakręcili w Liverpoolu pierwszy film, a w mieście działa najstarsza, klasyczna orkiestra w Wielkiej Brytanii – Royal Liverpool Philharmonic Orchestra.

 

 

 

I tak można jeszcze długo……..

To miasto elektryzuje co najmniej dwie grupy fanów: piłki nożnej (F.C. Liverpool i Everton F.C.), no i OCZYWIŚCIE The Beatles!

Wbrew powszechnemu mniemaniu, dotarcie do Liverpool nie jest ani skomplikowane, ani zbyt drogie.

Z lotniska Okęcie latają tanie linie Wizzar i za cenę równoważną, a nawet dużo mniejszą od biletów samolotowych, czy kolejowych na naszych wewnętrznych trasach, w niecałe  dwie i pół godziny, można wylądować na lotnisku im. Johna Lennona. A dalej autobusami 80A lub 86A, za 2,30 funta dojechać w 20 min. do centrum.

Liverpool jest miastem, które oferuje ogrom atrakcji i wrażeń, bez względu na to ile dni się w nim spędza. Jednak jest kilka miejsc, które są absolutnie, obligatoryjne do odwiedzenia.

Można zacząć od pojechania (autobus nr 17, z przystanku np. na Victoria str. – 150 m. od Cavern Club).) na Anfield Road, czyli stadion F.C.Liverpool. Śmiało polecam tę wycieczkę nie tylko fanom futbolu, bo nie dość, że sama jazda przez sporą część miasta i przedmieścia jest bardzo ciekawa, to zwiedzanie jednego z najsłynniejszych stadionów świata jest wręcz fascynujące! (Bilety ok. 15 funtów, są zniżki dla studentów i seniorów – lepiej mieć legitymację).

Ten akcent sportowy warto zafundować sobie na początek, bo później, już w samym mieście, jest tyle kuszących propozycji, że żal odpuścić którąkolwiek z nich, a czas nagli!

W całym Liverpool pełno jest miejsc związanych z Beatlesami. Nic w tym dziwnego, bo tu się urodzili, chodzili do szkół, uczyli się grać na różnych instrumentach, poznali się, założyli różne zespoły, z których po jakimś czasie powstał ten najsłynniejszy - THE  BEATLES. Tu znajduje się The Cavern Club, kultowy klub muzyczny – i dziesiątki innych miejsc związanych ze słynną czwórka z Liverpool, w tym ich fantastyczne Muzeum.

 

Zwiedzanie najlepiej zacząć od pójścia na nabrzeża rzeki / zatoki, do tzw. Doków. Jest ich kilka, jednak najważniejsze są te położone najbliżej miasta: Albert Dock i Pier Head  nabrzeże obejmujące zespół trzech najbardziej znanych budynków miasta zwanych The Three Graces, wpisanych w 2004 roku na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO.

W Albert Dock, stare zabudowania portowe zostały z pietyzmem odrestaurowane i pełnią obecnie różnorakie funkcje turystyczne. To tu znajdują się: Muzeum Beatlesów (The Beatles Story Exhibition), Galeria Tate (TATE Liverpool), Muzeum Morskie (Merseyside Martime Museum), Muzeum Niewolnictwa (International Slavery Museum), hotele, restauracje, kawiarnie, puby, itd.

Galeria TATE Liverpool jest drugą (po Londyńskiej), jeżeli chodzi o znaczenie, wśród sieci Tate Galerii. Położona jest na czterech kondygnacjach, z których trzy są dostępne za darmo (a w nich min. Picasso, czy autoportret Andy Warhola), a tylko wstęp na wystawę czasową, na czwartym piętrze jest płatny 12 funtów (jest dużo zniżek).

Jednak w Dokach, najważniejszym miejscem, do którego zdążają wycieczki z całego świata jest Muzeum Beatlesów - THE  BEATLES  STORY  EXHIBITION

Wstęp kosztuje prawie 18 funtów (jest system zniżek i wejść grupowych) ale ekspozycja warta jest tej ceny!!!

Przy kasie można – już za darmo – wypożyczyć mechaniczny przewodnik w języku polskim! Absolutnie polecam!!! Dopiero z nim można rozsmakować się w świecie słynnej czwórki! No właśnie! Wiele osób ze zdziwieniem dowie się, że członków zespołu było więcej i że słynna czwórka wykrystalizowała się wcale nie tak szybko i nie bezboleśnie!!!

Dla wielu osób, równie zdumiewające może być skonstatowanie, że ogromne, wręcz decydujące znaczenie w powstaniu legendy Beatlesów i w ogóle beatlesomanii na całym świecie, miał ich kolejny menager Brian Epstein. Jest to wielce pouczający fakt, mówiący o sile umiejętnie robionego marketingu, PR-u i reklamy!

Oczywiście, nawet najbardziej sprawne działania menagera, nie przyniosłyby długotrwałego efektu, gdyby nie sama muzyka Beatlesów. Jest to zdecydowanie najbardziej rozpoznawalny zespół świata i to w sytuacji, gdy od 20 kwietnia 1970 r., gdy Ringo Star ogłosił, że The Beatles już nigdy nie zagrają wspólnie, minęło ponad 47 lat!!!!!!

 

W Muzeum można prześledzić całą drogę jaką przebyło czterech chłopaków pochodzących z niezamożnych rodzin, ze zniszczonego działaniami wojennymi Liverpoolu, na szczyty światowych salonów i uhonorowania tytułami „sir”, nadanymi przez królową Anglii!

Wystawy nie  można „przebiec”. Tu „smakuje” się każde stanowisko, każdą ekspozycję, a do niektórych wraca się z dalszych sal.

Jest tu właściwie wszystko o zespole, jak i o poszczególnych jego członkach. Są bardzo smakowite kąski, typu: historii z przyjęciem do zespołu Ringo Starra, powstania słynnych fryzur / grzywek „na Beatlesa”, czy przemiany młodych, gniewnych w skórach, w czterech młodych w eleganckich garniturach. Jest rekonstrukcja The Cavern Club, w którym Beatlesi powstali i stali się znani na cały świat! Jest odtworzone studio Abbey Road i przezabawna historia pierwszego prawdziwego kontraktu na ich pierwszą płytę! Jest historia słynnego zdania Johna Lennona: „Bez Elvisa, nie byłoby Beatlesów”. Jest „żółta łódź podwodna” i brama do „Strawberry Field”. Można poznać historię powstania słynnej okładki do longplaya „Sgt. Pepper`s” i zobaczyć oryginalne stroje Beatlesów.

Najsmutniejszy jest koniec trasy w muzeum i nie tylko - co jest oczywistością – ze względu na tragiczną śmierć Johna Lennona. Przypuszczam, że dla wielu (szczególnie tych młodszych) zwiedzających dużym zaskoczeniem będzie informacja, że Beatlesi nie przestali istnieć z powodu tej tragedii. Niestety, zespół rozpadł się wiele lat wcześniej, przez niesnaski i kłótnie między jego członkami, które doprowadziły wręcz do wzajemnych oskarżeń przed sądami! Ale cóż począć?! Takie były fakty! I całe szczęście, że nie istnieją one właściwie w świadomości fanów zespołu The Beatles na całym świecie. A ich muzyka cały czas zniewala i zyskuje nowych fanów, których coraz więcej urodziło się wtedy, gdy zespół już nie istniał.

To zjawisko można zaobserwować nie tylko w Muzeum, w Dokach Alberta. 700 metrów, dalej, na Pier Head, w budynku przystani promowej, przy pomniku Beatlesów, jest dalsza część Muzeum. Co prawda ta ekspozycja skupia się głównie na epoce i zespołach, które były współczesne dla Beatlesów, ale na jednym ze stanowisk, Ringo Starr udziela lekcji gry na perkusji. Podobno bardzo skutecznie!!

Z wizytą w The Beatles Story Exhibition jest jak z Papieżem w Rzymie. Uważa się, że kto  go tam nie widział, ten nie był w „Wiecznym Mieście”. Można powiedzieć, że ten nie był w Liverpoolu, kto nie zwiedził Muzeum Beatlesów w Albert Dock.

 

W Liverpool jest jeszcze jedno miejsce będące Mekką dla fanów zespołu. To The Cavern Club. Cała, króciutka uliczka (Mathew str.), przy której się znajduje, pełna jest miejsc upamiętniających Beatlesów. Na sąsiednim Banku stoją ich naturalnej wielkości figury, vis a vis The Cavern Club jest figura Johna Lennona, oparta o ścianę sławy – na cegłach wyryte są nazwy / imiona najsłynniejszych zespołów i solistów, którzy zostali zaszczyceni zaproszeniem do wystąpienia w The Cavern Club - a zaraz obok jest wejście do Cavern Pub. Informacja praktyczna jest taka, że wejście Cavern Pub jest darmowe, a do Cavern Club tylko w poniedziałki i wtorki. W pozostałe dni ceny biletów są różne (od 2,5 do 4 funtów).

W całym mieście panuje niesamowita atmosfera jakiegoś luzu i spokoju. Dziesiątki pubów są zapełnione rozśpiewanymi tłumami i każdy może pochwalić się swoim talentem wokalnym przy karaoke. Niesamowite wrażenia i niezapomniane obserwacje!

Jak już wspomniałem wyżej, Liverpool oferuje nieprzebraną ilość atrakcji turystycznych: muzeów, galerii, wystaw, zabytków, ciekawych miejsc. Na ich dokładne zwiedzenie  potrzeba dużo więcej czasu niż cztery dni. Nie bez przyczyny Liverpool nosił w roku 2008 zaszczytny tytuł  Europejskiej Stolicy Kultury. Jednak warto wybrać się do tego magicznego miejsca, nawet na krótko!

Polecam.

TEKST + FOTO:  KRZYSZTOF  STOPCZYK

 


Kategoria: Lifestyle | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus
Tagi dla tej recenzji:
Liverpool Okiem Obserwatora



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--