Wołyń jest... Kobietą!

Film Wojciecha Smarzowskiego: trochę Rapsod Żałobny, trochę Oda do Nadziei...tak naprawdę unaocznia nam ważność dla świata jeszcze dość bezsilnej Kobiecości. 

Oczywiście Smarzowski mistrzowsko (bo w sumie dyskretnie) ukazuje, jak to w 43 roku na Wołyniu wyżynali, kochali, zdradzali się wzajemnie Ukraińcy, Polacy, Rosjanie i Żydzi. 

Ale jakby niechcący film przypomina nam, że to wyłącznie Kobiecość wciąż ceruje, porządkuje ruiny i zgliszcza, które są nieprzerwanym plonem krwawo rozpasanej Męskości. 

Nie ważne, że owe mordercze człowieczeństwo z mocy Penisów mężów, ojców, kochanków i synów, współtworzą swymi Macicami matki, żony, kochanki i córki. 

Symboliczna wola przetrwania raz z synkiem ściganej, gwałconej - na tych niby polskich Kresach - młodej matki z Wołynia nie jest, w sumie, mniejsza od ustawowego cierpienia Matki Boskiej pod naszym Zbawicielem na krzyżu.

Reżyserze Wojciechu Smarzowski, choćbyś był rdzennym Mężczyzną, chwała Ci żeś - niechcący(?), podświadomie(?) - to ową młodą matkę określił naszą Zbawicielką. 

Szkoda, że to nie "Wołyń", film o zwycięskiej Kobiecie, ma z Polski pretendować do Oskara a "Powidoki" Andrzeja Wajdy, film o, hmm, niezwyczajnym Mężczyźnie. Naprawdę wielka szkoda. 




Jerzy Nasierowski

(https://www.facebook.com/profile.php?id=100004150147919&fref=ts)


Kategoria: Recenzja filmu | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus
Tagi dla tej recenzji:
film Jerzy Nasierowski Smarzowski Wołyń



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--