10. Sputnik nad Polską: Dobrzy i źli chłopcy

 Na długiej liście tytułów prezentowanych w kinach Luna, Iluzjon i Elektronik nie mogło zabraknąć zwycięzcy tegorocznego Kinotawr. Komedia Oksany Karas „Dobry chłopiec” podbiła serca rosyjskiej publiczności, a także tamtejszych krytyków. Reżyserka na podstawie scenariusza Michaiła Miestieckiego stworzyła świetny portret problemów uczuciowych społeczeństwa z perspektywy młodego Koli, ucznia dziewiątej klasy. Wraz z sześcioma dniami z jego życia poznajemy powiązania wszystkich otaczających go ludzi, ich problemy i słabości. W ich pokonaniu chce pomóc im właśnie nastolatek, który empatią przewyższa znacznie swoich rówieśników. Montaż filmu zapewnia odpowiednie tempo, w którym wątki fabularne konsekwentnie na siebie oddziałują, czego rezultatem jest dobrze uzasadniony rozwój wydarzeń. Dzięki temu obraz staje się autentyczny także dla dorosłych, choć z założenia jest klasyfikowany jako film młodzieżowy. Dzieło Karas to naprawdę świetna propozycja zarówno dla rodzin, jak i indywidualny seans, w którym nie zabraknie śmiechu oraz głębszych przemyśleń. Wisienką na tym torcie jest rola ojca Koli (w tej roli Konstantin Chabienski) łącząca w sobie groteskę oraz powagę z zagubieniem i dowcipem. To kolejne oblicze wielkiego aktora.

Kiriłł Sieriebreinnikow wstrząsnął warszawską publicznością prezentując swojego „Ucznia”. Pozornie opowiada on wyłącznie o zagubionym chłopcu w okresie buntowniczym, ale wraz z upływem każdej sekundy filmu trudno nie ulec wrażeniu, że zostaje się poddanym metafizycznym przemowom, które oddziałują nie tylko na tok myślenia, lecz także sposób zachowania. Wieniamin burzy spokój szkolnej społeczności, mami ją, manipuluje, a za jego pomocą to samo czyni reżyser z samym widzem. We wszystko zostają wplątane wątki źle rozumianej wiary, zarówno w aspekcie interpretacji, jak i jej przestrzegania w codzienności. Za sprawą tego wszystkiego ukazana zostaje siła obłędu do jakiego prowadzi zagubienie jednostki w świecie. Sprzyja ono rozwojowi ponadprzeciętnych możliwości perswazyjnych, które odpowiednio zastosowane doprowadzają do zniszczenia obranego wroga z rąk podporządkowanych obłąkanemu osób. Wir zła u Sieriebreinnikowa rzuca na kolana i ściska za gardło aż nie daje się oddychać. Ten klaustrofobiczny obraz zła jest warty zobaczenia, ale na pewno niejednego skłoni do ucieczki.

 

W ramach Sputnika nad Polską nie mogło zabraknąć miejsca dla maratonów filmowych. Odbyły się aż trzy takie wydarzenia, w tym to prezentujące tytuły walczące o główną nagrodę festiwalu. Wśród nich znalazło się kolejne dzieło traktujące o dorastającej młodzieży. „Zadymiarze” Michaiła Miesteckiego okazali się dopełnieniem panoramy chłopięcych oblicz. Pierwsza miłość, chęć bycia prawdziwym mężczyzną, należenia do grupy budzącej powszechny szacunek oraz weryfikacja tych założeń przez prozę życia, to wszystkie elementy, które znalazły miejsce w tej opowieści. Choć chwilami wydawała się ona nieco niezgrabna i przeciągnięta, to i tak stanowi ciekawą odsłonę kolejnych młodzieńczych przeżyć ujętych w formę kina popularnego.

Zapraszamy na kolejne relacje z 10. Sputnika nad Polską!

Adam Berlik

 


Kategoria: Recenzja filmu | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus
Tagi dla tej recenzji:



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--