Prawdziwa historia malarki żyjącej na przełomie XIX i XX wieku. Dziś obrazy Seraphine de Senlis zaliczane są do nurtu prymitywizmu.

     Niemiecki kolekcjoner sztuki Wilhelm Uhde, wprowadza się do domu w Prowansji, a jego gosposią zostaje główna bohaterka filmu. Po jakimś czasie odkrywa, że Seraphine, która jest niezwykła i zadziwia po wieloma wzgędami, ma wspaniały talent. Ich znajomość przerywa wojna, Wilhelm musi uciekać do Niemiec. Obiecuje jednak wrócić. Seraphine nie przestaje malować, rozwija  swój talent. Z czasem zostawia sprzątanie i pomimo braku pieniędzy poświęca się w pełni swojej sztuce. Wilhelm po wojnie wraca do Francji i po wielu latach odnajduje Seraphine. Ich relacja jest wyjątkowa i przejmująca.

     Akcja filmu jest wolna i spokojna. Mimo to, trzyma w napięciu. Delikatnej, nienarzucającej się muzyce towarzyszą piękne prowansalskie krajobrazy. Film ma wiele wątków, a każdy poszczególny pozbawiony jest zbędnego dramatyzmu. Żaden z nich nie jest mocno rozwinięty, ale nie ma również miejsca na niedopowiedzenia. Film zdecydowanie pozostawia miejsce na własne przemyślenia w trakcie jego trwania. Ta prosta historia opowiedziana jest w sposób intymny. Większość scen nakręcona została z punktu widzenia Seraphine, jednak jako widzowie nie znamy jej myśli i odczuć. Mamy natomist czas, aby samemu poczuć. Film jest oszczędny w słowach i bogaty kolorystycznie.

     Reżyserem Serafiny jest Martin Provost. Film zdobył siedem Cezarów 2009, w tym za najlepszy film, scenariusz, zdjęcia, muzykę oraz dla Yolande Moreau za rolę tytułową.


Tekst: Zuzanna Dolacka

Foto: Gutek Film

 



Kategoria: Recenzja filmu | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--