Postanowiła sobie: po trupach do celu. Jak postanowiła, tak uczyniła. Trupach - rzecz jasna -literackich. Ale zacznijmy od początku.

Pierwsze książki wydała - i promowała oraz dystrybuowała, jak również wydreptywała ścieżki do księgarń etc. etc. - własnym sumptem (to radosna informacja dla wszystkich zdeterminowanych by pisać, publikować, dać się czytać). I mówimy tu o powieściach poważnych, rozbudowanych, z przemyślaną strukturą i zaawansowana intrygą. Bo pierwsze wprawki literackie miała za sobą już w przedszkolu, choć to akurat nie dziwi, każdy chyba poczytny autor/autorka do takowych się przyznaje. Większe wrażenie robi ilość egzemplarzy sprzedawanych przez nią dziś: w samym jej kraju jest to ponad 5 milionów egzemplarzy.


 

Nele Neuhas – niemiecka królowa kryminałów. W bezpośrednim kontakcie ciepła, uśmiechnięta, skracająca dystans. Na moje „Hi” odrzekła „Dzień dobry” – to zawsze miłe, gdy międzynarodowej sławy pisarz poczyni trud przyswojenia kilku serdecznych słów odwiedzanego kraju (resztę rozmowy umożliwili nam translatorsko autorzy polskiego przekładu jej książek, Anna i Miłosz Urbanowie).

Na śniadaniu prasowym w MiTo Nele opowiadała nam o swej pisarskiej codzienności. O konieczności zadawania policji pytań typu: jak będą wyglądały zwłoki po 3 dniach leżenia w temperaturze 30 stopni? Swoją drogą rozmówca zmroził autorkę deklaracją unaocznienia jej takowych,  szczęśliwym (?) zbiegiem okoliczności rzekomo dokładnie takie miały znajdować się w tamtym czasie w chłodni (ostatecznie okazało się, że nie było to ciało jako takie, a jego zdjęcia - Nele odetchnęła z ulgą).

O miejscu do pisania. Pod tym względem jest wymagająca. Jej kumpel Jo Nesbo potrafi skupić się wszędzie, ot, choćby w pociągu. Ją natchnienie (to tylko takie zgrabne słowo wytrych, w istocie mowa o ciężkiej pracy, pracy i jeszcze raz pracy) odwiedza tylko przy całkowitym, pełnym skupieniu osiąganym w zaciszu własnego biurka. Pisząc, zapomina o czasie wolnym. Ale to nic nie szkodzi, bo nie masz dla niej przyjemności większej niż pisanie.

O czytanych lekturach – a jest ich wiele, ogromne wprost ilości. Neuhaus rozczytuje się przede wszystkim w gatunku, w którym sama się specjalizuje - tak szuka inspiracji, pogłębia wiedzę. Choć kryminały – o ironio – nie mogą być zbyt krwawe, krwawe powodują u niej kłopoty ze snem. Swoją drogą Nele cieszy się, iż niebawem książki naszej rodzimej kryminalnej królowej - Katarzyny Bondy, przetłumaczone zostaną na jej mowę ojczystą. Inspirują ją – poza własną, chorą jak stwierdza sama z filuternym uśmiechem, fantazją - również prawdziwe wydarzenia. Słynna i popularna (szczyt listy Amazona) „Śnieżka musi umrzeć” bazuje na historii zaginionej przed dekadą i nieodnalezionej po dziś dzień dziewczynki. Nele interesował przede wszystkim aspekt psychologiczny: jak z taką koszmarną sytuacją radzą sobie rodzice.

Nele przyznaje, iż żaden autor nie jest wolny od przeplatania snutych historii wątkami autobiograficznymi. Skrawki przyzwyczajeń Nele odnajdziemy w zachowaniach protagonistki jej kryminalnej serii, czyli policyjnej detektywki Pii Kirchhof (z Oliverem von Boensteinem stanowią emblematyczny duet, rozgrywającego się w rejonie gór Taunus, cyklu), która popala fajeczki i podjada Nutellę.

W prezentowanych nam opowieściach przewijał się były mąż, właściciel „Fleischfabrik” – fabryki mięsa (nie mogłam powstrzymać się przed przytoczeniem nazwy niemieckiej - tak mięsiście brzmi), który nieźle zalazł jej za skórę. Zniesmaczona jego skąpstwem Nele poprzysięgła sobie, iż jeśli kiedykolwiek dorobi się w życiu większych pieniędzy, nie zachowa ich tylko dla siebie. Fortuny się dorobiła, o obietnicy nie zapomniała. Z pasją i błyskiem w oku opowiadała nam o swej fundacji stworzonej by pomagać dzieciom z biedniejszych rodzin, oscylującej wokół promocji czytelnictwa oraz sprawnego posługiwania się mową (Nele – słusznie – utyskuje na prymitywnienie języka w erze cyfrowej). A także pomagającej debiutującym autorom, bo któż jak nie Nele wie jak to jest, gdy, w reakcji na przesłany maszynopis, wydawnictwa próbują podcinać ci skrzydła zgrabna formułką, iż książka, może i świetna, lecz nie pasuje do linii programowej (ależ musi być im teraz głupio).

Kolejna powieść: w twórczym toku, a w zasadzie już na ukończeniu, korzenie tajemnicy tkwić będą głęboko w przeszłości – bo tak Neuhaus lubi najbardziej.

Podczas gdy na moją prośbę autorka składała podpis na świeżutkim egzemplarzu przesyconej hippiczna pasją Nele „Niewiernej”, jej mąż uczynnie i sam z siebie złapał za mój telefon by uwiecznić sytuację na pamiątkę. „Jestem przyzwyczajony do popularności mojej żony” – dodał z uśmiechem.

Niedługo po tym spotkaniu gruchnęła wieść, iż „Nielubiana” (wyd. Media Rodzina) zdobyła nagrodę dla najpopularniejszej premiery Warszawskich Targów książki. Brawo Nele, zapracowałaś na to!


Marta Popławska

Foto: Ewa Ratyńska

 

Jeszcze więcej zdjeć ze spotkania na blogu Kulturalnie: kulturalnie.com.pl!


Kategoria: Recenzje książek | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--