Kalejdoskopowe malarstwo Wojciecha TUT Chechlińskiego


    Podczas wystawy „Kalejdoskop” Wojciecha TUT Chechlińskiego w warszawskiej galerii Lufcik (01-14 luty 2016) ponad pięćdziesiąt płócien zawieszonych gęsto na ścianach tworzyło rodzaj malarskiego panoptikum. Jakby w obawie przed pustką białego tła, obrazy rozmieszczono symetrycznie jeden przy drugim, zapełniając w linii horyzontalnej centralną część ścian.  Bezustanne dążenie do wypełnienia pustych powierzchni jest też jedną z bardziej charakterystycznych cech malarstwa Chechlińskiego, dlatego tytułowy kalejdoskop zdaje się być kluczem do odczytania nie tylko zamysłu ekspozycji, ale także twórczości którą prezentowała.

   


    TUT Chechliński jest malarzem samoukiem, który wiedzę z zakresu sztuki mógł zdobywać od wczesnego dzieciństwa dzięki silnym w jego rodzinie tradycjom artystycznym. Jego dziadkowie, pochodzący z Poznania należeli do tamtejszej międzywojennej bohemy, a rodzice kontynuowali to zamiłowanie do sztuki zbierając dzieła wybitnych przedstawicieli malarstwa polskiego: Cybisa, Pankiewicza, Czyżewskiego. TUT Chechliński wychowywał się więc w atmosferze poszanowania dla sztuki nowoczesnej i choć sam długie lata poświęcił na zgłębianie wiedzy o socjologii, nie rezygnował z malowania, które obecnie stało się w jego życiu aktywnością prymarną.

 

 


    Chechliński jest artystą niezwykle płodnym, a jego bogate oeuvre można podzielić na kilka etapów, z których każde przekładałoby się na konkretne doświadczenie z życia artysty. Malując portrety bliskich osób, członków rodziny i przyjaciół, Chechliński zapisuje na płótnie wspomnienia, tworząc rodzaj wizualnego pamiętnika. Choć portrety stanowią znaczącą część dorobku twórcy i pozwalają dostrzec w artyście wnikliwego obserwatora, to kompozycje abstrakcyjne są elementem silnie dookreślającym całość jego twórczości i to nich skupiona była warszawska prezentacja. Komponowane spontanicznie, pod wpływem twórczego impulsu, obrazy takie jak „Armagedon”, „Zdziwienie”, „Sterowanie światem”, czy pochodzące z najnowszej serii „Bez tytułu” dzieła TUTa sprawnie łączą język abstrakcji z nowoczesną, zdeformowaną figuracją, w której ludzkie sylwetki i wybrane detale ciała są zasygnalizowane przy pomocy kilku kresek lub plam barwnych.

    W dziełach Chechlińskiego realizm miesza się z fantastyką, rzeczywistość z marzeniem sennym, dystopiczne wizje z urojeniem, jak tłumaczy twórca „malowanie przynosi poczucie panowania nad materią i realny wpływ na kreowanie nowej rzeczywistości. (…) Akt twórczy jest przejawem bezgranicznej wolności oraz procesem odnajdowania w sobie cech dziecka”. To właśnie wspomniane przez artystę starania dążące do ponownego odkrywania w sobie pokładów spontaniczności, wolności i beztroski mogą być tropem prowadzącym do zrozumienia sztuki Chechlińskiego. Ulokowane pomiędzy sentymentem do lat dzieciństwa a doświadczeniami dojrzałego człowieka, malarstwo to tworzone jest w poczuciu tęsknoty i nostalgii za tym co minione. Jednocześnie TUT z charakterystycznym dla siebie dystansem, tworzy opowieści pozbawione goryczy czy żalu za słodką przeszłością, oferując w zamian autorefleksyjny i subiektywny przekaz dotyczący jego emocji, życiowej filozofii i doświadczeń. Chechliński potrafi być też w swoim malarstwie autokrytyczny, wskazują na to umiejętnie wykorzystane środki wypowiedzi jak groteska, ironia, karykatura. „Wartością procesu twórczego jest jego niepowtarzalność, możliwość subiektywnej wypowiedzi, która mimo pozornego hermetyzmu daje widzowi szansę na utożsamienie się z najbardziej intymnym przekazem”. W sztuce Chechlińskiego niczym w kalejdoskopie wielość wątków, rozproszonych figur, rozbitych plam, dzięki umiejętnemu patrzeniu układa się w symetryczne obrazy i znajome, fascynujące wizerunki.

    Wystawa obejmująca jedynie mały fragment złożonego z ponad dwustu prac dorobku artysty, skupiona była na ostatnim okresie jego twórczej działalności - latach 2010-1015.  Dlatego też ekspozycja zdominowana była przez płótna ciążące ku stylistyce abstrakcyjnej oraz te, których sposób opracowania mieści się pomiędzy ekspresjonizmem, abstrakcją i malarstwem figuratywnym. Złożona estetyka tych płócien wciąż jednak – podobnie jak część wybranych portretów i pejzaży – odwołuje się do osiągnięć polskich kapistów, ustanawiając prymat koloru nad formą.

    Jak podkreśla kuratorka wystawy „warszawski twórca jest bacznym obserwatorem otaczającego nas świata, a jego płótna to niejednokrotnie efekt silnej reakcji na aktualne wydarzenia, refleksja nad pędzącym, szybko zmieniającym się światem. (…) Na obrazach zobaczymy rozbitą rzeczywistość. (…) To rzeczywistość marzenia sennego, w którym niepostrzeżenie próbuje wciągnąć widza artysta”.

 



Kategoria: Pozostałe recenzje | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--