9. FF Pięć Smaków: Od klasyków po zaskakujące nowości


            W tym roku organizatorzy festiwalu przygotowali mini-przegląd gatunku filmowego, w którym kocha się niemal każdy Tajwańczyk. Kino Wux-ia opiera się przede wszystkim na niezliczonej ilość pojedynków toczonych przez głównego bohatera w imię wyższych racji. Tego rodzaju filmy stanowią panoramę tajemnych sztuk walki używanych zarówno przez złoczyńców, jak i strażników prawa. Często trudno mówić w dziełach Wuxi-a o fabule, ponieważ można ją streścić w dwóch-trzech zdaniach. Jednak w tym przypadku liczy się widowiskowość, wierne oddanie danego stylu walki oraz dość oczywiste zwycięstwo dobra nad złem. W ramach omawianej kategorii został premierowo zaprezentowany w Polsce legendarny obraz Kinga Hu „Dragon Inn”. Dotąd dla prawie każdego polskiego widza ten azjatycki klasyk znany był przede wszystkim z… remake’u Tsui Harka oraz dzieła ukazującego popularność debiutu fabularnego Hu pod tytułem „Good Bye, Dragon”. Po prawie 50 latach od tajwańskiej premiery warszawiacy mieli w końcu okazję obejrzeć na wielkim ekranie film wytyczający kierunek twórcom obrazów poświęconym sztukom walki. Hu w swoim prekursorskim dziele skupia się przede wszystkim na ukazaniu, że człowiek bez względu na sytuację, w której się znajdzie, musi zachować spokój, gdyż pełnia skupienia się umożliwi mu rozwiązanie problemu. W tym przypadku zostało to zaprezentowane za pomocą licznych pojedynków, które z biegiem lat straciły nieco na spektakularności. Mimo to nie może dziwić fakt, że kiedyś wzbudzały one wszechobecny podziw. Obok „Dragon Inn” zostały zaprezentowane premierowo m.in.:. klasyk z 1968 roku „Wojownik nad wojownikami” autorstwa Josepha Kuo i współczesna „Zabójczyni” Hou Hsiao-Hsiena, który otrzymał nagrodę za najlepszą reżyserię podczas tegorocznego festiwalu w Cannes.

 


            Na zakończenie festiwalu został wybrany za to film rodem z Japonii – „Love & Peace”. Jego autor – Sion Sono – to postać w kraju wiśni powszechnie znana ze względu na swoją wyjątkową i awangardową osobowość. Sławę zawdzięcza przede wszystkim organizowanym przez siebie performence’om, a także nakręconemu hitowi kinowemu pod tytułem „Klub samobójców”. Jego najnowsza produkcja traktuje natomiast o uczuciach Ryoichiego, który był obiektem drwin i żartów aż do momentu zaopiekowania się żółwiem. Od tego momentu jego życie zaczęło się zmieniać, a fabuła podążać w abstrakcyjne kierunki, które urzekały przemyślanymi morałami. Dzięki temu propozycja opierająca się na konwencji kaigu eiga charakteryzującej się pojawieniem wielkich potworów, staje się wykładnią zasad moralnych i etycznych. Sono balansuje na granicy żartu, ironii i powagi w przekazywaniu gloryfikowanych wartości, wśród których wysuwa się na piedestał poszanowanie dla drugiej istoty. To przedziwny obraz, zupełnie nie przypominający europejskiego kina, ale tak perfekcyjny w zastosowanej grotesce, że w tym przypadku slogan „każdy znajdzie tu coś dla siebie” staje się idealnym stwierdzeniem podkreślającym jakość tego filmu. Po seansie pozostaje tylko posłuchać przesłania piosenki głównego bohatera i docenić w życiu miłość oraz pokój na świecie. „Love and Peace” otrzymało nagrodę publiczności na Fantasia IFF 2015.

 


Zapraszamy na kolejne relacje z 9. Festiwalu Filmowego Pięć Smaków!


Tekst: Adam Berlik


Kategoria: Recenzja filmu | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--