LATO Z GUTEK FILM - „Import/Eksport”  Ulricha Seidla 


     Najlepsze tytuły wprowadzone w ciągu ostatnich lat przez Gutek Film wracają  na afisze w ramach cyklu Lato z Gutek Film. Jest to świetna okazja, aby nadrobić kinowe zaległości: będzie można obejrzeć zarówno filmy sprzed kilkudziesięciu (dwa filmy Bergmana: „Persona”, Siódma pieczęć”) jak i kilku lat (między innymi „Volver”, „Pachnidło”, „Karmel”). Nie zabraknie również najciekawszych obrazów mijającego roku (jak na przykład „Parnassus” czy „Lourdes”). Jednym z filmów inaugurujących tegoroczny wakacyjny przegląd był „Import/Eksport” w reżyserii Ulricha Seidla, austriackiego dokumentalisty, który zadebiutował fabularnie w 2001 roku dramatem obyczajowym „Upały”.

Kino austriackiego twórcy nie jest kinem przyjemnym. Uważnie i „na zimno” przygląda się on swoim bohaterom, nierzadko obnażając beznadzieję sytuacji, w której się znajdują. Nie inaczej jest w przypadku ostatniego dokonania Seidla, za które reżyser otrzymał nominację do Złotej Palmy. „Import/Eksport” to połączenie dwóch niezależnych historii. Bohaterką pierwszej jest Olga: młoda i atrakcyjna pielęgniarka z Ukrainy, która będzie musiała opuścić swoją matkę i małe dziecko, aby wyjechać w celach zarobkowych do Austrii, gdyż niska pensja, co miesiąc wypłacana jedynie w trzydziestu procentach, nie wystarcza na życie. Zanim kobieta wyjedzie na Zachód, mamy okazję poznać realia jej codziennego życia na Ukrainie. Jest to obraz fascynujący i przygnębiający zarazem. Seidl z realistycznym zacięciem przypatruje się przestrzeni, w której funkcjonuje bohaterka, pieczołowicie dokumentując jej drogę z miejsca zamieszkania (osiedle z wielkiej płyty) do szpitala, w którym pracuje, gdzie nie tylko brakuje pieniędzy na leczenie pacjentów, ale też na opłacanie personelu.

Bohaterem drugiej historii jest Pauli, młody, wciąż mieszkający z matką i ojczymem Austriak, który nie ma pomysłu na swoje życie. Gdy traci pracę jako ochroniarz, po tym jak grupa imigrantów atakuje go i poniża w pilnowanym przez niego obiekcie, chłopak wyrusza z ojczymem w „biznesową” podróż po pomniejszych miejscowościach Europy Środkowo-Wschodniej. Tam pomaga mu w sprzedaży dawno już nie używanych na zachodzie automatów do gry.

Obraz tej części Europy w obydwu historiach jest podobny: postkomunistyczne bloki, miejska nędza, kobiety zarabiające na trochę lepsze życie swoim ciałem, ich przedmiotowe traktowanie przez mieszkańców lepszego świata. Nic dziwnego, że Olga zdecyduje się na rozłąkę ze swoją małą córeczką i wyjedzie do Austrii, by tam zarabiać na byt. Wiadomo jednak, że życie imigrantów zarobkowych na zachodzie nie jest wcale takie proste. Ich pogardliwe traktowanie przez pracodawców jest na porządku dziennym i tak również potraktowana zostanie Olga w swojej pierwszej pracy. Austriacka pani domu, w którym dziewczyna zatrudniona została w funkcji przysłowiowej „Ukrainki” i gdzie również zamieszkała, bez najmniejszego skrępowania buszuje w prywatnych rzeczach swojej sprzątaczki i pogardliwie wywraca oczami przeglądając jej garderobę. Jest zimna, nieludzka, a zarazem odmawia ludzkości Oldze, traktując ją niczym obywatela czwartej kategorii, którego cele i sytuacja są powszechnie znane, i któremu nie należy zbytnio ułatwiać życia. Ostatecznie pielęgniarce uda się zakotwiczyć w domu starców, gdzie, zatrudniona jako sprzątaczka, również będzie wykonywać pracę poniżej swoich kwalifikacji.

Portret Austrii, który wyłania się z filmu „Import/Export”, nie jest obrazem pochlebnym. Jest to kraj nieprzyjazny, gdzie ofiarą dyskryminacji może paść zarówno przyjezdny ze Wschodu, jak i rodowity Austriak, tak jak przydarzyło się to Pauliemu. W opowieści Seidla Austria nie jest jedynie ziemią obiecaną, ale również miejscem, gdzie niektóre z wychowanych tam jednostek nie widzą dla siebie przyszłości. Dlatego też Pauli, człowiek w pewien sposób upośledzony społecznie, nie będący w stanie, mimo szczerych chęci, utrzymać się na dłużej w żadnej pracy, postanowi nie wracać z „biznesowej” podróży i spróbuje ułożyć sobie życie tam, skąd uciekła Olga.

     Import/Export”  nie jest łatwy ani przyjemny w odbiorze. Wiele w nim scen dosadnych, od których chce się odwrócić wzrok. Seidl swoim paradokumentalnym stylem uchwycił powagę sytuacji, w której znajduje się wiele podobnych do jego bohaterów osób. Brak niedomówień, metaforycznej retoryki czy artystycznej stylizacji to mocne strony tego filmu. Surowy, niemalże analityczny styl reżysera pomógł mu unieść ciężar tematu i zaowocował wnikliwym studium chorych związków między Europą Zachodnią a Wschodnią. Bardzo ważnym elementem tej analizy, obok historii Olgi, jest mniej typowa historia Pauliego. Jego ucieczka z Austrii, spowodowana pośrednio atakiem ze strony grupy imigrantów, nie jest wcale elementem fabuły mówiącym samym za siebie, ale na pewno godnym zastanowienia.

 

Dagmara Ciećwierska

foto: FilmWeb


Kategoria: Recenzja filmu | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--