Jakże często wynajdujemy rozmaite wymówki, by spotkania z przyjaciółmi i znajomymi, choć życia sobie bez nich nie wyobrażamy, odkładać w czasie. Ale rzeczonego czasu wciąż brak, podobnie jak nieustannie brak przestrzeni. Bo w domu albo rozgardiasz, albo też miejsca za mało. Ewentualnie dojazd niekomfortowy, samochody grzęzną w korkach, w autobusie trzęsie, tłok i opóźniony względem rozkładu. Z tymi ostatnimi przeszkodami, spiesząc nam - gnieżdżącym się w naszych przyciasnych M-ileś - na pomoc, postanowiła rozprawić się IKEA.

W samiusieńkim centrum (apartament z nie lada widokiem – bo na Pałac Kultury!) zaadaptowała przestronne wnętrza kamienicy przy Alejach Jerozolimskich 61. Wchodząc tam, czujemy się, jakbyśmy w magiczny sposób przeniknęli do ikeowskiego katalogu. Albo też, po prostu, katalog Ikei zmaterializował się na naszych oczach.

Zaproszona do Kuchni na debatę, oprócz wystroju rodem ze Szwecji, zastałam na miejscu Annę Starmach, jurorkę MasterChefa i autorkę programu „Pyszne 25” (potrawy za 25złotych przyrządzane w 25 minut), Tomasza Sobierajskiego, doktora socjologii, psychodietetyczkę Annę Langę oraz szefa kuchni Ambasady Szwecji Michała Godynia. Przy biesiadnym stole porozmawialiśmy o kuchni – a jakże, w kontekście spotkań, pozytywnych emocji, celebrowania posiłków. Nie obyło się rzecz jasna bez wspólnego gotowania i przyznam, że nawet ja, zatwardziała kuchenna i kulinarna ignorantka dałam się namówić na zespołową produkcję cynamonowych bułeczek. Do konsumpcji nie trzeba już było mnie namawiać.

 


Garść konkretów. Kameralny parter o powierzchni 64 może pomieścić osiem osób i posiada drobiazgowo wyposażoną kuchnię oraz przestrzeń do biesiadowania. Piętro (164) przeznaczone jest dla osób szesnastu, tu również mieści się kuchnia (ale jaka! Kulinarni wirtuozi oszaleją z zachwytu! - komentarz adekwatny tak dla jednej, jak i drugiej), salon z wielkim stołem, kącik herbaciano-kawowy czyli kanapiano-fotelowy, jak również strefa dla dzieci (nie żeby mnie też nie urzekła – ten baldachim, ah!). Całość utrzymana jest w przytulnym klimacie, z subtelną nutą skandynawskiej prostoty i elegancji (innymi słowy, panująca tu aura jest jakościowym przeciwieństwem północnych temperatur). A skoro już o prostocie mowa, to podkreślę, że zasady funkcjonowania tego miejsca są niezmiernie proste właśnie.

 

 

1)      Przede wszystkim obowiązują zapisy. Zapisujemy się (za darmo - serio serio!) na stronie: https://www.kuchniaspotkan.pl/. Do wyboru dwa przedziały godzinowe: 11.00-15.00 albo 17.30–22.00.
(Z jednej strony, nic łatwiejszego, z drugiej jednak pamiętajcie, że musicie wykazać się nie lada refleksem: chętnych jest co niemiara, zresztą trudno się dziwić. Miejsca z pierwszej tury rozeszły się jak świeże skandynawskie bułeczki cynamonowe – zabrakło ich już po kilku pierwszych minutach!)

2)      O możliwościach przestrzennych była już mowa, raz jeszcze zatem w skrócie: 2 piętra, dwie oddzielne imprezy, jedna na osiem, druga na szesnaście osób.

3)      Jedzenie przynosimy własne (alkohol również – owszem, jest to dozwolone).

4)      Wspólne gotowanie, smakowanie, rozmowy, ploteczki, biesiada.

5)      W ferworze imprezy nie zapominamy o kulturze: sprzątamy po sobie.
Pozostaje zsynchronizować kalendarze z przyjaciółmi – powinno być łatwiej, gdy czeka nas taka wspólna frajda.

I tyle! Nic, tylko się spotykać:)

 

                                                                      Tekst i foto: Marta Popławska


// Uwaga uwaga! Niebawem ten tekst, podobnie jak wiele innych, równie kulturalnych, odnajdziesz na nowym przedsięwzięciu Kulturalnie: blogu! Bądźcie czujni!;) //

 

PS. Najnowsza tura zapisów startuje 22 listopada.

PS 2. Skoro szwedzkie cynamonowe bułeczki pojawiły się do tej pory w niniejszym tekście dwukrotnie (czy to już obsesja?), to w myśl zasady do trzech razy sztuka wspomnę je po raz trzeci, w ramach bonusu dzieląc się z Wami przepisem na nie, tak jak ze mną podzieliła się nim IKEA. Wszak dobrymi rzeczami należy się dzielić;)



 

Kanelbullar – słodkie bułeczki cynamonowe

Przepis na 20 sztuk

 

CIASTO:

0,6 kg mąki pszennej

30 g drożdży

100 g masła

1 szklanka (250 ml) mleka

100g cukru

Łyżeczka mielonego kardamonu

1 jajko

 

NADZIENIE:

½ kostki (100g) masła

½ szklanki (100g) cukru

2 łyżeczki mielonego cynamonu

 

SZKLIWO:

1 jajko

Cukier perlisty do posypania

 

Drożdże rozpuść w misce z cukrem. W garnku rozpuść masło, wlej mleko i lekko podgrzej (uwaga: nie może być gorący). Mąkę wymieszaj z kardamonem. Do rozpuszczonych drożdży z cukrem dodaj lekko ciepłe mleko z masłem i dodaj jajko. Następnie wszystko dobrze wymieszaj. Do wymieszanego płynu dodaj powoli mąkę z kardamonem i mieszaj do uzyskania jednolitej masy; na sam koniec ciasto należy napompować. Dokładnie wyrób ciasto przez 10-15 minut (możesz użyć robota kuchennego).

Tak gotowe, wyrobione ciasto odstaw na 1 godzinę w ciepłe miejsce. Kiedy masa ciasta podwoi swoją objętość, ciasta wyłóż na stół oprószony mąką i rozwałkuj ciasto na grubość 1cm o kształcie prostokąta.

W międzyczasie należy przygotować nadzienie. Masło rozetrzeć z cukrem i cynamonem na jednolitą, gładką masę.

Kiedy mamy już prostokąt z rozwałkowanego ciasta, smarujemy na jego całej powierzchni nadzienie na jednolitą, gładką masę.

Kiedy mamy już prostokąt z rozwałkowanego ciasta, smarujemy na jego całej powierzchni nadzienie z masła, cynamonu i cukru.

Następnie zwijamy ciasto w ślimaka i kroimy kawałki o grubości ok. 1-2 cm.. Odstawiamy na blaszce do wyrośnięcia. Kiedy bułeczki wyrosną, smarujemy je jajkiem i posypujemy cukrem perlistym. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego na 200 stopni Celsjusza i pieczemy do zarumienienia ok 5-6 min.

 

 

 

 

 

 


Kategoria: Recenzje miejsc | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus
Tagi dla tej recenzji:
IKEA Kuchnia spotkań



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--