Mój pierwszy raz w kosmosie

Czyli wizyta w Escape Roomie „Spaceship - Alien Invasion”


Kiedy siłownik z mozołem lecz nieubłaganie zamykał za mną drzwi do świata zewnętrznego poczułem jak ściska mi się żołądek. Ledwie zdążyłem przywitać swoją klaustrofobię, kiedy z ciemności wyłoniło się wnętrze promu kosmicznego discovery. To Sylwia odnajduje włącznik. Zaczynamy eksplorację kabiny…

Tak zaczęła się nasza przygoda w escape roomie „Spaceship - Alien Invasion”. Do celu na Warszawskiej Białołęce dotarliśmy osobowym statkiem wehikułem produkcji czeskiej. Polecam dojazd własnym transportem gdyż komunikacja zbiorowa nie zapuszcza się w tak odległe zakątki galaktyki.  (Kosmiczny spacer z najbliższego przystanku będzie trwał 15 minut.)

Przemili gospodarze Great Escape zbriefowali nas przed wejściem. Do środka należy wejść z pustymi kieszeniami i otwartymi głowami. W kilka dobrych rad dla początkujących wpleciono ostrzeżenie - tylko 30% grup kończy przygodę sukcesem przed upływem godziny. Byliśmy więc mocno zmotywowani.

Nasza czwórka na kilkadziesiąt minut zmienia sie w astro-detektywistyczne combo. Ziemski statek kosmiczny wypatroszony przez obcych z załogi zmierza w kierunku wrogiej planety. Naszym zadaniem jest odzyskanie cennych dysków i posłanie kosmitom wybuchowego konia trojańskiego. Pomieszczenie do, którego trafiamy ma przypominać pokład główny. Za sprawą rekwizytów udało się stworzyć klimat znany z filmów takich jak: Obcy,  Prometeusz czy Marsjanin. Z powodu presji czasu, nie ma jednak miejsca na długie narady czy drobiazgowe przyglądanie się wnętrzom. Te momenty zostawiamy bohaterom filmów.

Gdy mózg przeskakuje w tryb ratowania świata, pomieszczenie omiatasz wzrokiem w ciągu kilku sekund, zbierasz  i analizujesz wskazówki w takim tempie, że później trudno Ci powiedzieć gdzie je znalazłeś. Grupa porozumiewa za pomocą krótkich komunikatów: 

- Jest klucz!
- Pasuje!?
- Co w środku!?
- Patrz!
- Ok lecimy dalej!

Adrenalina nie odpuszcza nawet na chwilę. Sam nie wiem kiedy jest jej więcej: kiedy tracimy czas krążąc w okół rozwiązania, czy kiedy właśnie otwieramy nowy zamek. Po takiej sesji wszyscy jesteśmy mocno zgrzani i musimy ochłonąć. Polecam więc przygotować sobie ulubiony płyn chłodniczy - będzie idealny gdy już zakończycie misję. 


Mimo, że to było nasze pierwsze doświadczenie z Escape Roomem, poradziliśmy sobie przed upływem wyznaczonego czasu. To świetne uczucie być częścią zespołu, który radzi sobie z kryzysową sytuacją i jest w stanie świetnie się przy tym bawić. Gdyby to był rollercoaster - po prostu jeszcze raz ustawiłbym się w kolejce. Jednak okazja żeby uratować świat zdarza się raz w życiu. Polecam!


tekst: Grzegorz Koperski



Great Escape Room
telefon: 504 049 445
adres: ul. Skuterowa 1, 03-114 Warszawa 








Kategoria: Aktualności | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus
Tagi dla tej recenzji:



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--