Dom Zabawy i Kultury - DZIK

DANCING  NOBLIWY  PIOTRA  ZABRODZKIEGO  PODRÓŻ  SENTYMENTALNA

28 lutego 2015 r.


Od pewnego czasu w Warszawie dużym powodzeniem cieszy się Dom Zabawy i Kultury, jak łatwo domyśleć się nazywany w skrócie DZIKIEM. Właściwie w nazwie zawarte jest wszystko:


- Dom – bo jest to prawdziwy, cudem ocalały, wolnostojący dom (nie blok, nie kamienica, nie pawilon), a właściwie autentyczna, pięknie odrestaurowana willa, czy wręcz pałacyk, usytuowany w bardzo prestiżowym miejscu, w pobliżu Belwederu, vis a vis ambasady rosyjskiej. Obszerne, stylowe wnętrza na parterze i piętrze z lat 20 ubiegłego wieku są autentyczne, ale równocześnie zaaranżowane z pewnym artystycznym nieładem, stwarzają znakomity klimat do wypoczynku, relaksu i zabawy. W największej sali na parterze, nazywanej bawialnią znajduje się mała ale w pełni profesjonalna scena z pełnym oprzyrządowaniem typu światło / dźwięk, a przed nią jest sporo miejsca dla tańczących. Zresztą w czasie koncertów ludzie tańczą między stolikami i nikomu to nie przeszkadza. Na jednej ze ścian wyświetlane są filmy nawiązujące klimatem do tematu wieczoru. W pozostałych pomieszczeniach wre życie towarzyskie, czyli każdy siedzi gdzie mu wygodnie i dyskutując ze swoim towarzystwem, raczy się ... również smakowitymi przekąskami. A jak współbiesiadników najdzie ochota, to idą potańczyć lub popatrzeć na występujących artystów, bo słychać ich mniej lub bardziej, wszędzie. Dodatkowym atutem DZIKA jest od frontu spore podwórko (służące niestety jako palarnia) i bardzo sympatyczny ogród na zapleczu. Lokal super położony w znakomitym miejscu.

 

 


- Zabawa – gdy zajrzy  się na stronę internetową DZIKA,  na grafik propozycji, to nie pozostaje nic innego tylko pogratulować właścicielkom ich kreatywności zaradności  i operatywności. Prawie codziennie jest jakaś bardzo interesująca propozycja zabawy. Cały czas odbywają się koncerty, recitale, występy, dyskoteki, dancingi i to zarówno z muzyką na żywo, jak i mechaniczną. Znakomite jest to, że szansę występów dostają nie tylko artyści uznani ale również ci dopiero początkujący. Zresztą z tym „uznaniem” jest tak, że dla jednych mogą oni być „kultowymi”, a inni nic o nich nie słyszeli. To zależy np. od środowiska, od PESELU i innych uwarunkowań. A DZIK stara się przygotować ofertę w myśl zasady „dla każdego coś miłego”... ,

 

 


- Kultura – i nie tylko miłego ale co bardzo ważne kulturalnego! Bo dwa poprzednie elementy nie wystarczyłyby do sukcesu, gdyby w TYM miejscu, TE propozycje nie były na odpowiednim poziomie! A są!

 

 



Najlepszym tego dowodem był „Dancing nobliwy Piotra Zabrodzkiego Podróż Sentymentalna” 28 lutego 2015 r. Już zaproszenie / plakat/ anons na stronie internetowej były stylowe. W zaproszeniu uwypuklono, że obowiązują stroje wieczorowe, z lekką nutką nonszalancji. W programie zapowiadano koncert na żywo, po nim dyskotekę, a cały czas inne atrakcje. Gwiazdą wieczoru był Piotr Zabrodzki.

Zabrodzki jest multiinstrumentalistą. Są ludzie, którzy głowę dadzą sobie obciąć, że potrafi grać na wszystkim. I pewnie tak jest w rzeczywistości, albowiem grając w wielu zespołach, prawie w każdym gra na innym instrumencie. W czasie Dancingu nobliwego grał na fortepianie – ZNAKOMICIE, dodatkowo prowadził konferansjerkę – ZNAKOMITĄ – i jeszcze śpiewał stare przeboje – ZNAKOMICIE. Trzy razy !!! Lista tytułów piosenek / super przebojów, które zaśpiewał jest imponująca. Nie dlatego, że to były akurat te piosenki ale dlatego, że te piosenki zostały wykonane tak dobrze!!! (m. in. - Tango Milonga, Na Pierwszy Znak, Umówiłem Się Z Nią Na Dziewiątą). Ku ogromnej radości uczestników Zabrodzki śpiewał nie tylko przeboje z okresu międzywojennego ale również hity z lat 50 i 60 ubiegłego wieku. I wszystkie znakomicie. Kultowy przebój Igi Cembrzyńskiej i Bogdana Łazuki W siną dal ( „O kochasiu, który odszedł w siną dal…”) Zabrodzki wystąpił w duecie z Maritą Alban Juarez, która podobno po raz pierwszy zaśpiewała po polsku. Kilka innych hitów światowych śpiewała po hiszpańsku. Warto było posłuchać!!! Zresztą cały zespół zasłużył na wyróżnienie. Oprócz wspomnianych Piotra Zabrodzkiego i Marity Alban Juarez, występowali:  Tomasz Duda – saksofon; Łukasz Borowiecki – kontrabas; Artur Lawrenz – perkusja.

 

 


Jeżeli napotkają gdzieś Państwo nazwisko Piotra Zabrodzkiego, będziecie mieli Państwo gwarancję wysokiego poziomu artystycznego.

A DZIKOWI należy życzyć aby po tak udanym starcie, trzymał nadal ten wysoki poziom. Tradycja zobowiązuje! Stare (ale jeszcze jare) wróble warszawskie pamiętają słynną restaurację Dzik, na rogu ul. Nowogrodzkiej i Poznańskiej. Oj działo się! Oczywiście charakter lokalu był zupełnie inny ale spotkania towarzyskie i zabawy były tam przednie i na długo pozostające w pamięci, czego życzę obecnemu DZIKOWI również.


TEKST: KRZYSZTOF STOPCZYK

FOTO: zdjęcia użytkownika Dzik.

Facebook.com/DomZabawyiKulturyDzik//photos






Kategoria: Recenzje muzyczne | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--