OKIEM  OBSERWATORA -  Teatr MONTOWNIA w akcji!


OCH-TEATR

WĄSY

17 stycznia 2015 r.


Och-Teatr ma w swoim repertuarze prawdziwą perełkę humoru – WĄSY autorstwa i reżyserii Macieja Kowalewskiego. Sztuka miała premierę pod koniec lata 2012 roku na fali ogólnoświatowej mody na wąsy, których zdjęcia i rysunki były prawie wszędzie. Wąsy, wąsami ale od tego czasu spektakl absolutnie nic nie stracił na swoim komiźmie. Powód jest prosty. Z tego co ćwierkały dobrze poinformowane wróble, sztuka została napisana specjalnie dla aktorów Teatru Montownia, który sam  w sobie jest fenomenem, w skali ogólnopolskiej.

 


Dla polskiego teatru szczęśliwym był rok 1996, gdy to absolwenci Warszawskiej Akademii Teatralnej: Adam Krawczuk, Rafał Rutkowski i Maciej Wierzbicki postanowili, że po jej ukończeniu nie pójdą każdy w swoją stronę, tylko zawalczą wspólnie. Dołączył do nich  Marcin Perchuć i w ten sposób powstał i od 19 lat istnieje Teatr Montownia, jeden z najlepszych polskich zespołów teatralnych. Prawdziwy Mini Max! Minimalny liczebnością, maksymalny profesjonalizmem i radością dostarczaną widzom. Przez te wszystkie lata Montownia tułała się po różnych scenach, ale ostatnio zakotwiczyła na dłużej w Och-Teatrze i Teatrze Polonia.

Należy tylko żałować, że tak  rzadko mamy możliwość oglądania spektakli, w których grają równocześnie wszyscy czterej artyści. Bo oddzielnie lub w mniejszym składzie, to i owszem, widzowie nie mogą narzekać.

W Wąsach gra cała czwórka i tylko czwórka, chociaż postaci występujących w sztuce jest dużo więcej! I na tym polega tzw. myk, czyli pomysł autorsko – reżyserski. W opisie nie powinno się go zdradzać, więc nie za bardzo można omawiać treść ale ogólnie rzecz biorąc na scenie pokazane jest wakacyjne spotkanie czterech par małżeńskich. W przypadku tej komedii dobrze się składa, że jej reżyserem był autor sztuki, a więc reżyser doskonale wiedział, co autor miał na myśli tworząc taką a nie inną sytuację, czy pisząc taki a nie inny dialog. A ponieważ wszyscy panowie (reżyser i aktorzy) spotkali się w czasie pracy teatralnej już wcześniej, więc efekty ich wzajemnego zrozumienia są widoczne. Spektakl przez cały czas ma swoja dynamikę i rytm. A ponieważ dialogi pisane były pod konkretnych aktorów i postacie grane przez nich, wobec tego są idealnie dobrane i artyści nie męczą się odgrywając swoje sceny, czy wypowiadając kwestie.

W pierwszej części aktorzy na scenie są absolutnie naturalni.  Nie muszą dokładać zbyt dużo ponad to, co wymyślił autor. Same teksty i ich ogrywanie jest bardzo śmieszne, ba! Na najwyższym poziomie. W tej części powodem nieustających wybuchów śmiechu na widowni jest nie tylko kunszt aktorski ale i fakt, że widzowie obojga płci oglądają samych siebie w czasie baaaardzo swobodnych spotkań przy grillu. Panowie śmieją się z pełnym zrozumieniem sytuacji, a panie radośnie i z zaciekawieniem uczestniczą w tym męskim spotkaniu, z małżonkami w tle.

W drugiej części następuje fundamentalna odmiana, która stawia przed aktorami dużo większe wymagania ale wychodzą oni zwycięsko z najtrudniejszych nawet zadań aktorskich postawionych przez autora.  Ta część jest chyba ciut, ciut bardziej złośliwa (ale z ogromną życzliwością!!!) w stosunku do odgrywanych postaci. Ale cała czwórka aktorów gra rewelacyjnie. Część publiczności od początku wie co ją czeka ale dla dużej części, akcja po przerwie stanowi spore zaskoczenie. Ale jakże pozytywne!!! Dobry humor na widowni nie tylko nie wygasa ale nawet (chociaż to wydawało się już niemożliwe po pierwszej części) – wzrasta. Często trudno wychwycić tekst zagłuszany przez gromki śmiech i brawa własne i kilkuset innych widzów.

Jak napisałem wyżej, chociaż na scenie występuje czterech aktorów, jednak postaci jest ponad dwa razy więcej! I KAŻDA jest inna nie tylko fizycznie (co oczywiste) ale również psychicznie, emocjonalnie, społecznie. Tak jak w prawdziwym życiu spotyka się od dawna zaprzyjaźnione towarzystwo, które na co dzień nie ma ze sobą zbyt częstych kontaktów, żyje własnym życiem i sprawami, ma swoje problemy i kłopoty. Każda osoba w swoim środowisku, które ją ukształtowało. Dlatego Wąsy stanowią znakomite odwzorowanie naszego życia codziennego z różnymi typami ludzi. Właściwie każdy / każda może zobaczyć na scenie swoje odbicie, jak w mniej lub bardziej wyraźnym zwierciadle.  

Dla wszystkich, którzy bez zbędnego filozofowania chcą się pośmiać, gorąco polecam Wąsy w Och-Teatrze. A żeby było śmieszniej;  tym wszystkim, którzy pośmiać się lubią i owszem ale zawsze starają się znaleźć jakiś głębszy sens / klucz / przesłanie,  doszukują się prawd ukrytych i objawionych, rekomenduję Wąsy w Och-Teatrze!

A do aktorów z Teatru Montownia apeluję o częstsze obdarowywanie nas, czyli widzów swoją wspólną obecnością na scenie.

PS:

Odrębne słowa uznania należą się niewidocznej dla widzów ekipie teatralnej, dzięki której możliwe są tak szybkie i perfekcyjne wejścia aktorów na scenę, do kolejnych epizodów.


TEKST: KRZYSZTOF  STOPCZYK

FOTO: materiały prasowe Och-Teatru



Data premiery:             20 września 2012

Reżyseria:                 Maciej Kowalewski

Asystent reżysera:             Piotr Tołoczko

Drugi asystent reżysera:         Alek Niemiro

Muzyka:                 Bartosz Dziedzic

Scenografia i reżyseria świateł:     Piotr Rybkowski

Kostiumy:                 Pola Gomółka

Charakteryzacja:             Ewa Kowalewska

Producent wykonawczy:         Magdalena Kłosińska


Obsada - Teatr Montownia:


Adam Krawczuk, Marcin Perchuć, Rafał Rutkowski i Maciej Wierzbicki

Czas trwania spektaklu: 120 minut, 1 przerwa

Uwaga! Spektakl tylko dla widzów dorosłych.

 



Kategoria: Aktualności | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus
Tagi dla tej recenzji:
och teatr Teatr Montownia wąsy



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--