OKIEM  OBSERWATORA

WIECZÓR  GALOWY wieńczący obchody 600-lecia nawiązania stosunków dyplomatycznych pomiędzy Polską a Turcją

8 grudnia 2014 r.

TEATR  WIELKI  OPERA  NARODOWA


Czy 600 lat to dużo, czy mało? W skali kosmosu, Ziemi, czy nawet historii ludzkości, to niewiele. Ale już w życiu kraju, czy narodu, to „kawał czasu”. Niejedne państwa zdążyły pojawić się na mapach i zniknąć z nich.

Absolutnym ewenementem w skali globalnej, jest utrzymywanie przez tyle stuleci co najmniej poprawnych stosunków  dyplomatycznych przez dwa kraje, w dodatku leżące w różnych kręgach kulturowych..

Zaraz po bitwie po Grunwaldem, sułtan Mehmet Celebi gościł na swoim dworze w Bursie (ówczesnej stolicy Imperium Osmańskiego) polskie poselstwo i od tego czasu dyplomatyczne więzy między tymi dwoma państwami, ani razu nie zostały zerwane. A możliwości i pretekstów do tego było sporo; choćby 123 lata nieistnienia Państwa Polskiego, czy II wojna światowa. Turcja jako jedyna nigdy nie uznała rozbiorów Polski i na dworze sułtana, w czasie oficjalnych uroczystości jeden fotel był zawsze pusty i czekał na przedstawiciela Lechistanu, który „jeszcze nie przybył”. W bliższych nam czasach, w czasie II wojny światowej, na terenie polskiej ambasady w Ankarze cały czas dumnie powiewał biało czerwony sztandar, a władze tureckie pomagały uciekinierom z Polski (np. dzięki nim tzw. „polskie złoto” nie wpadło w ręce hitlerowców).


 

 


Z kolei Polska, jako jedna z pierwszych uznała powstanie Tureckiej Republiki w roku 1923, a Turcja jest jednym z najchętniej odwiedzanych przez naszych rodaków krajów.

W obecnym (2014) roku obchodzone były uroczystości 600-lecia nieprzerwanych kontaktów dyplomatycznych między obydwoma krajami. W Polsce odbywały się koncerty, wystawy, odczyty, pokazy itd. Ich zwieńczeniem był Wieczór Galowy w Teatrze Wielkim Operze Narodowej pod patronatem obydwu premierów: Polski – p. Ewy Kopacz i Turcji – p. Ahmeta Davutoğlu.

 

 

 


W Warszawie mało jest miejsc, tak znakomicie nadających się do urządzania tak prestiżowych uroczystości. W przypadku gdy planuje się jakieś większe występy artystyczne, Teatr Wielki Opera Narodowa pozostaje właściwe niezastąpiony. Jego wnętrza są idealne do takich uroczystości. Scena dopiero całkiem niedawno straciła palmę pierwszeństwa i obecnie uznawana jest za drugą co do wielkości na świecie (oczywiście wyprzedzili nas Chińczycy). W kubaturze tej sceny wraz z tzw. kieszeniami mieści się mediolańska La Scala! Ale w tym przypadku nie tylko wielkość ma znaczenie! Wyposażenie techniczne daje nieograniczone wręcz możliwości. To tu odbywają się ogromne inscenizacje, tu kilka lat temu odbył się słynny premierowy w skali świata pokaz najbardziej luksusowych w tym czasie samochodów, które pojawiały się spod sceny, a następnie swobodnie jeździły po niej, to tu nadal w repertuarze jest Latający Holender zmieniający scenę w ocean z niewyobrażalną ilością wody. Jeżeli tylko jest się kreatywnym, w Teatrze Wielkim można wyczarować bardzo dużo. Taką małą próbkę mogliśmy zobaczyć 8 grudnia 2014 r. w czasie uroczystej Gali z okazji 600-lecia nawiązania stosunków dyplomatycznych pomiędzy Polską a Turcją.  

Wieczór rozpoczął się od przemówienia Premiera Turcji, p. Ahmeta Davutoğlu, który oprócz wygłoszenia standardowych przy takich okazjach kwestii, miał w zanadrzu sporą i miłą niespodziankę - decyzję o zniesieniu wiz dla Polaków. Ta informacja wywołała aplauz na widowni.

W odpowiedzi, p. Premier Ewa Kopacz zapewniła, iż Polska będzie orędownikiem Turcji w jej staraniach o zniesienie wiz dla obywateli tureckich do strefy Schengen. Przemówienia były krótkie i treściwe.

Następnie rozpoczęły się występy artystów tureckich. Można podzielić je na dwie części: w pierwszej soliści operowi wykonywali utwory z towarzyszeniem Państwowej Orkiestry Symfonicznej z Bursy. Część druga była bardziej widowiskowa, ponieważ na specjalnych platformach nad orkiestrą, wystąpiły tureckie chóry i taneczne zespoły ludowe / folklorystyczne: Państwowy Zespół Tańca Ludowego; Państwowy Chór Tureckiej Muzyki Ludowej z Ankary i Zespół Tureckiej Muzyki Dawnej ze Stambułu.

 

 


W tej części trudno było nie ulec urokowi  ferii barw i dźwięków. Cała widownia spontanicznie klaskała w rytm melodii, a kilku panów znad Bosforu poderwało się z foteli i próbowało wykonywać coś w rodzaju tańca, co wzbudziło bardzo sympatyczne reakcje polskiej części widowni.

    Ogromne brawa zebrał jeszcze jeden artysta, który wykonał malowidło na wodzie!! W Polsce ta sztuka jest prawie w ogóle nie znana, nic więc dziwnego, że polska część widowni z zapartym tchem śledziła na dużym ekranie transmisję „na żywo” z powstającego w wanience / kuwecie / zbiorniczku wypełnionym obrazu. Gdy koniec zwieńczył dzieło, czyli artysta ostrożnie położył cienki papier (pergamin?) na powierzchnię zabarwionego płynu i czekał odpowiednią ilość czasu, publiczność najpierw wstrzymała oddech, a później gdy papier ostrożnie został podniesiony i ukazał się fantastycznie barwny obraz, wybuchły burzliwe oklaski. Sztuka malowania na wodzie nazywa się Sztuką Ebru [z j. perskiego: od słowa ebri - chmura lub od ab-ru – powierzchnia wody; (ang. marbling art)].

    Po zakończeniu części artystycznej, we wspaniałych wnętrzach Teatru Wielkiego nastał czas na mniej oficjalne rozmowy.


TEKST: Krzysztof Stopczyk

FOTO: strona www. turcja.org.pl


Kategoria: Aktualności | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--