Bieriozka – taniec pełen magii 
 
Warszawscy widzowie długo musieli czekać na występ rosyjskiego baletu „Bieriozka”, termin koncertu z powodu żałoby narodowej został przełożony. Zespół nie chcąc zawieść swoich miłośników nie odwołał koncertów, tylko zdecydował się poczekać w Polsce osiem dni na dokończenie trasy.  
28 kwietnia balet wystąpił w Sali Kongresowej.  

 
Koncert składał się z dwóch części. W pierwszej gościnnie wystąpił Zespół Śląśk, który porwał widzów skocznymi rytmami i ludowymi piosenkami. Bajecznie kolorowe stroje, ciągłe zmiany aranżacji udowodniły Warszawiakom jak bogata i różnorodna jest tradycja Śląska. Zespół pokazał nie tylko zanikające już tańce regionalne, ale można było zobaczyć też polskie tańce narodowe m.in. poloneza, czy kujawiaka. 
 
Wszyscy z niecierpliwością jednak czekali na drugą część koncertu. Kiedy zza kulis wyłonił się moskiewski balet scena zaczęła płynąć. Wydawało się, że nie ma już na niej tancerek, że są tyko lekkie mgiełki płynące kilka centymetrów nad ziemią. Do tego wszystkiego stroje artystek pełne były migoczących elementów, które odbijały się na szarej powierzchni materiału pokrywającego scenę. Widz miał wrażenie jakby się przeniósł do lasu ze staroruskiej legendy i podglądał taniec bóstw, leśnych nimf – bieriozek (czyli brzózek) wijących się nad taflą jeziora. 
 
Fenom zespołu polega na tańcu w korowodzie, specjalnie dobrany układ choreograficzny sprawia, że wydaje się, że tancerki unoszą się nad ziemią. Wszystko dopracowane jest do perfekcji, widać pełen profesjonalizm, a przecież pierwszy raz rosyjski korowód został zaprezentowany wiosną 1948 r. przez rosyjskie kołchoźnice obwodu kalinińskiego. Występ okazał się tak wielkim sukcesem, że jeszcze w tym samym roku stworzono profesjonalny zespół, którego kierownikiem artystycznym i baletmistrzynią została Nadieżda Nadieżdina, znawczyni rosyjskiej choreografii ludowej. To ona inspirując się rosyjską przyrodą komponuje taneczne baśnie np. "Bieriozka" (Brzózka), "Sudaruszka" (Gołąbeczka), "Cepoczka" (Łańcuszek), "Lebieduszka" (Łabędzica), "Siewiernoje sijanie" (Zorza polarna).  Każda nazwa korowodu doskonale pasuje do danego układu choreograficznego. Magia występu pobudza wyobraźnię widza i tańczące kobiety na scenie zamieniają się delikatne oczka łańcuszka, czy pełne gracji łabędzice. 
 
W skład zespołu nie wchodzą jednak tylko same kobiety, występują także mężczyźni. Nie wykonują oni tańca korowodowego, ale prezentują razem z tancerkami tańce ludowe np. „Karuzelę”, oprócz tego jeszcze śpiewają. Partie taneczne z ich udziałem pełne siły, wigoru i skoczności, jeszcze bardziej podkreślają delikatność korowodów.  
 
Bieriozki nie da się oglądać w telewizji, czy w internecie tylko bezpośredni kontakt z tańcem korowodowym może uzmysłowić czym jest on tak naprawdę. Koncert z pewnością długo zostanie w pamięci widzów, jako magiczne wydarzenie, które pozwoliło na moment przenieść się do świata fantazji.

 

Aleksandra Oniszk

fot. materiały prasowe

 



Kategoria: Recenzje spektakli | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus
Tagi dla tej recenzji:



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--