OKIEM  OBSERWATORA - „Usta milczą, dusza śpiewa”

Orkiestra Wojskowa w Warszawie

Centrum Rekreacyjno – Sportowe BIELANY

15 listopada 2014 r.


Warto czasami odwiedzić nie tylko prestiżowe sale koncertowe, czy znane „adresy kulturalne”. Coraz ciekawsze rzeczy dzieją się poza zawodowymi scenami. Może nie jestem aż takim hurra optymistą, żeby twierdzić, że doganiamy już Niemcy, czy Austrię, gdzie jak te kraje długie i szerokie, w każdy piątek i sobotę słychać różne orkiestry, zespoły i kapele grające dla uciechy licznie gromadzących się słuchaczy. W lato takie koncerty odbywają się na otwartym powietrzu, w zimie w ogólnodostępnych salach koncertowych. Ciekawostką jest fakt, iż takie zespoły można podzielić na dwie jakby kategorie:

  1. To zespoły w  jakiś sposób zawodowe: bądź poszczególni muzycy są zawodowcami grającymi w innych, czasami bardzo prestiżowych zespołach, bądź cała orkiestra utrzymywana jest przez lokalny samorząd;

  2. Zespoły absolutnie amatorskie, składające się z urzędników, stolarzy, nauczycieli, informatyków, pielęgniarek itd., a oni wszyscy traktują te spotkania bardzo poważnie i nierzadko osiągają zupełnie przyzwoity poziom. Nie grają dla apanaży tylko dla własnej satysfakcji, a samorządy zapewniają im tylko pomieszczenia.

Do takiego etapu jeszcze nie doszliśmy, chociaż w dobie żywiołowego rozwoju samorządności i budżetów partycypacyjnych, kto wie, kto wie?    

W sobotę 15 listopada 2014 r. w Centrum Rekreacyjno – Sportowym na ul. Lindego, na Bielanach odbył się koncert Orkiestry Wojskowej w Warszawie. W ogromnej hali sportowej zmieściło się sporo powyżej 600 osób, które wysłuchały koncertu zatytułowanego „Usta milczą, dusza śpiewa”. I już wszystko jasne! W sumie publiczność wysłuchała 13 arii z oper i operetek, a na dokładkę wiązankę melodii warszawskich i hit sprzed wielu lat „Być kobietą”.

 


Orkiestra pod dyrekcją majora (a jakże!!!) Artura Czereszewicza i z udziałem solistów: Joanny Horodko – sopran; Piotra Rafako – tenor i Marty Wiejak – śpiew, dała licznie zebranej publiczności dużo radości. Nie ma co ukrywać, iż średnia wieku widowni była dosyć wysoka, ale dzięki temu już po kilku utworach całe rzędy kołysały się w rytm ulubionych przebojów, zupełnie jak to drzewiej bywało na różnych festiwalach.

Andrzej Krusiewicz, który prowadził koncert, dostosował się do wysokiego poziomu wykonawców, więc całość naprawdę nie była „chałturą” w kiepskim stylu, tylko absolutnie profesjonalnym koncertem. Oprawa wizualna też była bardzo profesjonalna, nagłośnienie bez zarzutu. Warto podkreślić, że nie była to przedwyborcza kiełbasa, ponieważ tego typu koncerty (w tym Orkiestry Wojskowej z Warszawy), odbywają się na Bielanach cyklicznie przez cały rok. Jest to znakomite nawiązanie do dawnej warszawskiej tradycji:

no to jadziem na Bielany, cała paka rusza dziś

(…)

Bo od rana na Bielanach ubaw na "sto dwa"!
Tańczy kizior ze swą cizią, z rudą Zośką ja,
A Antoni na harmonii tra, ra, ra, ra gra.
Pan Antoni na harmonii nam poleczkę gra.

(…)

Ale ichnia przegrana, kto dorówna Bielanom.
Gdzie zabawisz się lepiej, no, gdzie?”


Patrząc na rozbawioną widownię łatwo dać odpowiedź na to pytanie. Nic dziwnego, że ta właśnie widownia nagrodziła długotrwałymi oklaskami nie tylko artystów ale również władze swojej Dzielnicy, w osobach Burmistrza – Rafała Miastowskiego i vice Burmistrza – Grzegorza Pietruczuka, którzy bawili się równie dobrze jak pozostali.


TEKST: KRZYSZTOF STOPCZYK

FOTO: strona internetowa Urzędu Dzielnicy Bielany


Kategoria: Recenzje muzyczne | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--