W poszukiwaniu swojego miejsca: recenzja filmu "Geograf przepił globus"


Kręcąc globusem za młodu, każdy z nas szukał palcem celu swojej podróży. Był on mniej lub bardziej wyszukany. Wywoływał liczne spory i kłótnie. Niektórzy po latach dotarli do swojego dziecinnego raju, inni o nim zapomnieli. Jednak zarówno wtedy, jak i dziś, w Polsce i innych miejscach na ziemi, problemy  życia codziennego są takie same i oparte na podobnych zasadach.


Nie inaczej jest w rosyjskim Perm, leżącym u stóp Uralu, który przypomina krainę na końcu świata. Stan rzeczy, który zastaje główny bohater filmu – Wiktor Sluzhin (Konstantin Chabienski) - dokumentuje to w całej rozciągłości. Z wykształcenia jest biologiem, ale dostaje pracę jako geograf. Nikomu jednak nie przeszkadza jego brak predyspozycji. Wiktor żyje w świecie idei dobra zaburzanej przez alkohol. Nie jest może alkoholikiem w pełnym tego słowa znaczeniu, ale bez wątpienia pełni to dla niego rolę swego rodzaju odskoczni. Podziw może budzić fakt, że nie pozwala się on wódce zniewolić, a stara się wręcz rozwijać, tak, aby zadowolić bliskie mu osoby – żonę i córkę. Odrzucony w aspekcie uczuciowym przez wybrankę próbuje spełnić jej zachcianki. Najpierw przez znalezienie pracy, a następnie oddanie ukochanej w ręce przyjaciela. Nie ma to akurat charakteru antyfeministycznego czy seksualnego. Niczym dawny swat uznaje Budnika (Aleksandr Robak) po prostu za najlepszą opcję, która zapewni jego dotychczasowej żonie miłość, ale także, co chyba  w realiach biednych terenów Rosji najważniejsze, dobrobyt materialny. Przebywa z nimi, gdy ich relacje się zacieśniają, lecz tak naprawdę wydaje się być gdzieś obok: w innym świecie, gdzie jego życie się rozpada.


Sam szuka osoby, która okazałaby się dla niego zbawieniem w tej trudnej rzeczywistości. Niczym małoletni bawidamek próbuje zainteresować sobą nauczycielkę niemieckiego. Gdy iluzorycznie mu się to udaje - znów przegrywa. Kira (Evgeniya Khirivskaya) wybiera jego przyjaciela. Ta decyzja jest ciosem dla Wiktora, jak i jego żony. Nieoczekiwanie punktem zwrotnym dla bohatera staje się rozwijająca zażyłość jego relacji z grupą nauczanych dzieci. Jest ona przekrojem całego społeczeństwa, a dzięki temu może udowodnić mu w rożnych aspektach, jak musi postępować. Z kolei Wiktor naucza dzieci opierając się na zasadach weryfikowanych przez codzienność, a nie przyjętych przez edukacyjne normy.

Największy wpływ na Geografa ma dziewczynka, która zakochuje się w nim, a swoim zachowaniem najpierw zmusza go do wyjścia na prostą, a potem wystawia na moralną próbę. Pozwala to zaobserwować w jaki sposób reżyser żongluje nastrojami widza, które zmieniają się niczym status punktu na sinusoidzie. Jednak największy wachlarz opcji możemy zaobserwować w dziedzinie humoru. Trudno znaleźć film, który zawiera tak świetne połączenie czarnego dowcipu z tym intelektualnym, czy po prostu głupkowatym.


Spoiwem całego dzieła Aleksandra Veldinsky’ego jest operowanie kamerą, która podąża za bohaterem i maluje tło jego decyzji. Chwilami przypomina retrospektywę myśli, w których Wiktor krąży, błądzi i szuka wniosków na przyszłość. Przy okazji kompozycja nie zawsze bywa dosłowna, aby dać pole manewru zarówno geografowi, jaki i widzowi. Całość uzupełniają zdjęcia prezentujące krańce dzisiejszej Rosji - brzydkie, odrapane bloki, niszczejący port, ale i piękne warunki naturalne w dolinie Karmy.

Film wybija się na tle nie tylko filmu rosyjskiego, ale i całej kinematografii. Został nagrodzony główną nagrodą na festiwalu Kinotwar, zajął pierwsze miejsce w siódmej edycji Sputnika nad Polską, a teraz był pokazywany w ramach Wiosny Filmów. Geograf Veldinsky’ego nie przepił, a przebił filmowy globus. Pozostaje mieć przez to jedno marzenie: niech trafi do ogólnopolskiej dystrybucji jak najszybciej.  

 

Tekst: Adam Berlik

Foto: materiały prasowe



Kategoria: Recenzja filmu | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--