Festiwalowe delicje


Dokładnie 13. kwietnia dobiegła końca jubileuszowa, dwudziesta edycja Wiosny Filmów. Przez siedem kolejnych dni widzowie w warszawskim kinie Praha mogli podziwiać odkrycia festiwalowe ostatnich miesięcy. Nagrodzone w Cannes, Berlinie, Wenecji czy Karlowych Warach tytuły cieszyły się dużym zainteresowaniem wśród widzów. Mieli oni  zresztą w czym wybierać, gdyż odbyły się aż 73 seanse, które zostały zaplanowane przez organizatorów w iście perfekcyjny sposób.

Festiwal otworzyła omawiana już na naszych łamach nagrodzona w Wenecji „Rzymska aureola” autorstwa Gianfranco Rosiego. Z kolei na zakończenie mogliśmy podziwiać „Drogę Krzyżową” Dietricha Bruggemanna, która zdobyła Srebrnego Niedźwiedzia na dopiero co zakończonym festiwalu w Berlinie. Jednak z innym obrazem nagrodzonym na tymże święcie kina jest związana najmilsza historia. Już w trakcie trwania Wiosny Filmów organizatorzy postarali się o kolejną niespodziankę. Udało im się wykupić licencję na pokaz „Czarny węgiel, kruchy lód” - tytułu wyreżyserowanego przez Yinan Diao. Był to wielki prezent dla koneserów kina, gdyż to właśnie ten chiński film zdobył niespodziewanie główną nagrodę na Berlinale 2014. Oby na podobnych eventach ludzie odpowiedzialny za repertuar przygotowali podobne zaskoczenia!

kadr z filmu „Czarny węgiel, kruchy lód”

Najmocniejszymi, a jednocześnie najciekawszymi kategoriami okazały się „Zwycięscy międzynarodowych festiwali” oraz „Rewelacje międzynarodowych festiwali”. Pierwsza z sekcji zapewniła nam między innymi pierwsze w Polsce seanse tak dobrych filmów, jak „Duży zeszyt” (Janos Szasz) czy wspomniana wcześniej „Rzymska aureola”. Po raz kolejny można było także obejrzeć pokazywany już na Warszawskim Festiwalu Filmowym i Sputniku „Geograf, który przepił globus” (Aleksandr Wieledinskij). Aż dziw bierze, czemu taki świetny tytuł nie doczekał się jeszcze u nas w kraju ogólnej dystrybucji. Druga grupa tematyczna odznaczyła się natomiast dosadnym naturalizmem w przekazywaniu treści. Bez wątpienia na piedestał w tej kategorii wysunęły się „Lekcje Harmonii” (Emir Baigazin) oraz „Seks, narkotyki i podatki”(Christoffer Boe). Jednak nie można zapomnieć o bardziej komediowych tytułach jak „Ojciec Szpiler” (Vinko Bresan) oraz „Czerwony i niebieski” (Giuseppe Piccioni).

kard z filmu „Ojciec Szpiler”

Z umiarkowanym entuzjazmem za to będą wspominane „Festiwalowe sukcesy kina niemieckiego”. Lista tytułów podzieliła się ewidentnie na te warte zobaczenia i te za bardzo sztampowe, a przez to – mówiąc szczerze - nudzące swoją schematycznością. Prym oczywiście wiodła „Droga krzyżowa”, ale „Oh, Boy” (Jan Ole Gerster), „Dwa życia” (Georg  Maas) oraz „Lore” (Cate Shortland) okazały się także tytułami ukazującym dobrą formę niemieckiej kinematografii. Za ich sprawą zobaczyliśmy naprawdę zróżnicowaną tematykę wykorzystywaną w obrazach zza zachodniej granicy.

kadr z filmu "Droga Krzyżowa"

kadr z filmu "Oh, boy"

Liczebność nagród dla rumuńskich produkcji spowodował, że doczekaliśmy się tym razem sekcji o nazwie „Fenomen artystycznego kina z Rumunii”. Niestety, poza „Pozycją Dziecka” (Calin Peter Netzer), pozostałe obrazy okazały się bardzo nużące. „Dobre chęci” (Adrian Sitaru) można by podejrzewać o ironie w tytule względem widza, gdyż film z każdą minutą męczył coraz bardziej. „Wszyscy w naszej rodzinie” (Radu Jude) okazał się tylko odrobinę lepszy. Jednak i to dzieło konstrukcją przypominało trochę polskie produkcje w stylu - przykro to pisać - Trudnych spraw.


kadr z filmu „Wszyscy w naszej rodzinie”

73 seanse, zdobywcy Złotych Lwów i Złotych Niedźwiedzi, odkrycia festiwalowe oraz przegląd najlepszych polskich produkcji mijającego roku. Tak imponujące statystyki w pełni oddają zakończoną niedawno Wiosnę Filmów. Jak każdy festiwal zawierała kilka słabszych elementów, ale poza możliwością nadrobienia zaległości, pozwoliła na zapoznanie się z naprawdę kilkoma świetnymi tytułami. Przez to całe wydarzenie można nazwać małym kompendium wiedzy kinomana. Wybieranie się do Berlina czy Wenecji stało się dzięki temu jedną z możliwości, a nie koniecznością w aspekcie aktualności wiedzy na temat kina autorskiego. Cóż, teraz pozostało czekać tylko na kolejną wiosnę i z wyprzedzeniem zarezerwować czas na kolejną edycję tej wyjątkowej przygody!

Na koniec warto odnotować, że tegoroczny plebiscyt publiczności wygrała przytaczana wielokrotnie „Droga krzyżowa”.

 

Tekst: Adam Berlik

Foto: materiały prasowe


Kategoria: Recenzja filmu | Źródło:  Redakcja Kulturalnie.waw.pl | Cena:  darmowa
Kolportaż:  internet




comments powered by Disqus



redakcja / kontakt | reklama | linki | regulamin i polityka prywatności| korzystając z serwisu akceptujesz pliki cookies
--